...jedziemy na spacer do Emo. Zabieramy ze sobą kalosze, parasole, płaszcze i oczywiście aparat.
A w parku jest tak zielono:
I bardzo mokro. Dziewczyny mają radość ogromną ze spaceru z parasolami:
Każda ma swój własny, Izabelka trochę połamany, ale jej to zupełnie nie przeszkadza.
Wyjątkowo dobrze nastrojone do zdjęć - wszystkie trzy!
Rządkiem maszerowały z parasolami, pod parasolami drzew:
A drzewa tam rosną wielkie!
Deszcz rozpadał się na dobre:
Płatki kwiatów aż kleiły się do liści:
...ale i tak zdjęcia wyszły całkiem ładne:
Woda, woda i woda... czy to kiedyś się skończy?
Nad jeziorem para łabędzi wyprowadziła młode na brzeg. Są tak przyzwyczajone do ludzi, że nawet nie zwracały uwagi na moje trzy córy:
Potem Izabelka weszła w kałużę powyżej kolan i tu już nawet kalosze nie pomogły, bo woda wlała się górą. Trzeba było wracać, ale po drodze jeszcze zahaczyłyśmy o obsypane kwieciem krzewy:
Iza już z niecierpliwością pokrzykiwała, że "mokio" w butach, ale zdjęcia pozwoliła zrobić.
I jeszcze zadumana pani w otoczeniu zieleni i lawendy:
I... po wylaniu resztek wody z butów, usadzeniu dzieciaków w aucie, powrót do domu i przebieranie.
Myślicie, że straciły trochę energii? Nie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz