Zdjęcia na szybko zrobione, więc nawet bez stylizacji i "wkładów" ludzkich.
Jak już wspominałam, powstały szaliki i opaski, ale w niezbyt porażającej liczbie. Jakoś potem nie ma komu w tym chodzić, więc ja też nie palę się do pracy. Poza tym wciąż szydełkuję i szydełkuję, i projekt bardzo pochłania czas. Nawet nie spodziwałam się, że wzór wyglądający na lekki, będzie tak upierdliwy. Głównie ze względu na niewielkie przyrosty.
Co stworzyłam w międzyczasie?
Opaskę, do której miał powstać szalik, ale okazuje się, że Gosia już go nie chce:

Delikatny róż, mięciutka włóczka, nie wiem jaka, bo bez nazwy.

Wzór bardzo przyjemny i ładny.
Ten sam wzór, inna włóczka:

Tu jest i szalik i opaska(zaginiona w akcji, tzn. w samochodzie). Z tym, że Monice odwidziało się noszenie zarówno szalika, jak i opaski. Nic to, może kiedy się bardziej ochłodzi, dziecko zdecyduje się nałożyć szalik?

Włóczka to Kid mohair z tureckiej firmy, zapomniałam jakiej.
Kolejny szalik(może nawet szalisko) to coś dla mnie. Kocham tę włóczkę za jej miękkość i ciepło, za kolory i za to, że przyrasta na drutach niesamowicie!

Puchata, prawda?

Mam ją jeszcze w odcieniach brzoskwini, pudrowego różu, czerwieni i szarości.

Coś na prezent:

Jak już wspominałam, powstały szaliki i opaski, ale w niezbyt porażającej liczbie. Jakoś potem nie ma komu w tym chodzić, więc ja też nie palę się do pracy. Poza tym wciąż szydełkuję i szydełkuję, i projekt bardzo pochłania czas. Nawet nie spodziwałam się, że wzór wyglądający na lekki, będzie tak upierdliwy. Głównie ze względu na niewielkie przyrosty.
Co stworzyłam w międzyczasie?
Opaskę, do której miał powstać szalik, ale okazuje się, że Gosia już go nie chce:
Delikatny róż, mięciutka włóczka, nie wiem jaka, bo bez nazwy.
Wzór bardzo przyjemny i ładny.
Ten sam wzór, inna włóczka:
Tu jest i szalik i opaska(zaginiona w akcji, tzn. w samochodzie). Z tym, że Monice odwidziało się noszenie zarówno szalika, jak i opaski. Nic to, może kiedy się bardziej ochłodzi, dziecko zdecyduje się nałożyć szalik?
Włóczka to Kid mohair z tureckiej firmy, zapomniałam jakiej.
Kolejny szalik(może nawet szalisko) to coś dla mnie. Kocham tę włóczkę za jej miękkość i ciepło, za kolory i za to, że przyrasta na drutach niesamowicie!
Puchata, prawda?
Mam ją jeszcze w odcieniach brzoskwini, pudrowego różu, czerwieni i szarości.
Coś na prezent:
Szydełko i projekt z Drops Design, który chyba wszyscy znają. Robiłam już 3 takie szaliki i chyba jeszcze jeden się szykuje - też na prezent.
Włóczka to wełna, mięciutka ale wciąż wełna. Jeśli ktoś nie lubi, to wiadomo... Z tym, że ten szalik chyba bardziej noszony jest dla ozdoby, na wierzchu, niż jako ogrzewacz. W każdym razie włóczka szlachetna, co czuje się podczas pracy z nią.
I to na tyle zdjęć.
Szydełkowa serweta nie jest do pokazania. Dopiero, kiedy dotrze na miejsce.