mijaja nam tak szybko, że w zasadzie nie mam kiedy pisać.
Dzieciaki maja więcej pracy, bo jakoś zaroiło się od projektów. Razem z Moniką robiłyśmy już chyba czwarty. Niby tylko czwarty i aż, bo naszej Monisi wszelkie takie prace powstają wśród płaczu, krzyku, rozpaczy... Jednym słowem rodzą się w bólach i to ogromnych. Ostatni, na temat niedźwiedzia polarnrgo, wyszedł chyba najlepiej. Podejrzewam, że to z powodu tematyki. Nasza średnia pociecha uwielbia zwierzaki.
Pewnie w realiach Polski projekt nie byłby szczególny i pozostawiałby wiele do życzenia. Tutaj, to ujdzie, a jak na Monię, która chce wszystko zrobić szybko, w minutę, to i tak ogromne osiągnięcie.
Iza patrzyła z zazdrością na te wszystkie prace, bo ona z kolei uwielbia takie rzeczy. W końcu jednak jej marzenie się ziści, bo będą robić projekt na temat Chin.
Nasz parapetowy grudzień, jak na niego przystało, wypuścił całe mnóstwo pąków już w listopadzie. Będzie kwitł na potęgę.
Powoli pojawiają się pierwsze światełka. Te zmontowałam sama, kupując oddzielnie metalowe gwiazdki i lampki ledowe.
Gliniane domki podświetlane kandelkami w tym roku wypełniłam również światełkami ledowymi. Myślę, że wyszło równie dobrze.
Niedawno ukończyłam sweter na święta. Najmłodsza wyrosła z poprzedniego i trzeba było coś wymyśleć. W tym roku będzie śnieżnie:
Biało, puszyście...
Zaczętą tydzień temu czapkę dla Moniki już skończyłam, ale nie została nawet obfocona, bo córka chwyciła ją na głowe i tyle widziałam swój udzierg. Teraz, po kilku dniach noszenia i miętolenia w plecaku, czy też rękawach kurtki, nie nadaje się na przyzwoite zdjęcia. W każdym razie wyszła przytulna i ciepła, bo to wełna z delikatnym moherem, w sumie 4 nitki. Wzór, jak widać, prosty. Całościowo pojechałam ściągaczem.
Zaraz po szarościach wrzuciłam błękit dla Izki:
I dziś właśnie skończyłam:
Ryż na obwodzie, dalej prawe.
Sama góra "przypruszona" srebrem:
Ponieważ Moni podobał się wzór ryżowy, zapytała czy mogę jej zrobić taką opaskę, ale szeroką i w ciemnych kolorach. Zatem dziś już mamy początek:
Potrójna nić: dwie granatu zwykłego plus jedna granat z połyskiem.
Myślę, że nawet cekinów nie trzeba będzie przyszywać, choć Monika zapytała o granatowe lub czarne.
Tymczsem w ogródku, od listopada począwszy, mamy znowu piękne bratki:









