Po październikowych szaleństwach, listopad pozwala na chwilę wytchnienia. Chłodne dni sprzyjają pieczeniu chleba częściej, niż tylko od czasu do czasu.
Znalazłam odpowiadające nam proporcje mieszanych mąk i razowy chleb na zakwasie wychodzi naprawdę razowy...
Rośnie sobie spokojnie w naszym chłodnym mieszkaniu przez całą noc, a czasem i kolejne pół dnia....
Zakwas w słoiku też pracuje...
W innych słoikach powstają kiszonki; poniżej buraki, które po kilku dniach nabierają wspaniałego posmaku, nie wspominając o kolorze.
Poza tym coś tam dłubię i robię, np. kolejna parę skarpet zrzuciłam z drutów, a narzuciłam oczka na następną.
Przygotowuję pierwiosnki na święta. Wykopałam kilka krzaków z ogrodu, podzieliłam i posadziłam do malutkich pojemników. Pierwiosnki na dworze zaczynają przygotowywać się do intensywnego kwitnienia, zawiązują pąki, które będą sie systematycznie rozwijać. Teraz jest czas, żeby je "ogarnąć" do czasu przedświątecznego.
Żeby kwiatki - na razie mało atrakcyjne - jakoś wyglądały w domu, stworzyłam mini kompozycję.
Okleiłam pojemniki po jogurtach, dodałam siateczkowy materiał do koszyka i zestaw kwiatowy gotowy.
Teraz będzie się rozwijał i kwitł.
Powstała też próbna "galaktyka" na bluzce. Następna - mam nadzieję - będzie lepsza. Już mam jako takie rozeznanie co i jak robić, jak mieszać farby, itd...
