piątek, 11 czerwca 2021

Szydełko i piwonia

 

W ciągu dosłownie 3 dni piwonia rozwinęła pąki. Najpierw były małe, różowe kulko, a potem bum! i wielki kwiat.







Zapach nad nimi nieziemski.


...a ponieważ  w tym roku akurat nie pada deszcz w porze ich kwitnienia, pąki rozwineły się i wciąż stoja prosto.



Zwysoka wyglądają, jak zmierzwione płatki bibułki






Tymczasem ja narzuciłam kilka oczek łańcuszka i zaczęłam bieżnik:



Nić bawełniana, w kolorze bardzo jasnego szarego. 



I mój nowy kubek: tematyczny, bo jak kłębek włóczki i w dodatku w moim ulubionym kolorze. Gdybym mogła, wzystko bym miała niebieskie.


Dodam jeszcze, że w międzyczasie popełniłam takie wiszące pojemniki na doniczki. Na razie mam fotke jednej.


Nić to śnieżnobiała mikrofibra w ilości dwie nitki, żeby było mocniejsze. Trzykrotka na razie wygląda tragicznie zmasakrowana, ale tak to bywa przy odmładzaniu.

piątek, 4 czerwca 2021

 

Czas tak szybko płynie, tydzień za tygodniem przechodzi i już zbliżamy się do końca roku szkolnego. Da się to zauważyć szczególnie  po opłatach: tu jedna, tam druga... 

Leniwie coś tam dziergam, ale bez pośpiechu, bo i po co? W związku z ociepleniem trzeba było zmienić ubrania zimowe na letnie - w końcu!!! - więc to też zabrało mi trochę czasu. 

Zajęłam się też trochę ogrodem; coś tam przesadziłam, coś oddałam w dobre ręce, coś dokupiłam. 

Póki co, dzwonki są numerem jeden na tarasie. 





Zobaczę, jak w tym roku rozrosną mi się w donicy; być może w przyszłym, dzwonki pójdą do ziemi.





 

Powojnik definitywnie zakończył swój pokaz i tylko od północy, gdzie zwiesza się przez płot, jeszcze coś tam kwitnie.

U góry widać już wybijające młode pędy - to na nich będzie kwitł za rok.



Dla pewnej osoby, która pytała, jak się rozrasta, zdjęcie archiwalne -to jeden powojnik, przypominam:


Tymczasem jego "brat" w odmianie 'Rubens', którego wykopałam i oddałam, u mnie od nowa się ukorzenia. Wiosną pocięłam jego najgrubsze pędy na patyki do podpórki; leżały sobie w kącie, potem wsadziłam je do ziemi, jako stabilizację dla piwonii. Teraz ma już liście. 
Generalnie ukorzeniły mi sie wszystkie patyki, nie tylko powojnika, ale też irga i fuksja. Przeniosłam je do doniczek, bo moja sąsiadka zgłosiła chęć na te kwiaty.


Pierwsze kwiaty ma już odmiana 'Jan Paweł II' 


...i 'Rouge Cardinal'


Dokupiłam fuksję w dwu innych kolorach:





Moja forma pienna fuksji, którą sama wyprowadziłam, przemarzła. Szkoda bo drzewka miały już kilka lat. Tak wyglądały:


Nie chciało mi się schować ich w lutym, no to mam... jedna odbija od korzenia, ale pień już jest stracony. Trudno, wyprowadze następne drzewka :)
 
Trawy przesadzone do nowego podłoża odżywają. :


Zaczynaja nawet kwitnąć, więc jestem zadowolona z takiej przemiany.



W pąkach są już liliowce:



...i piwonie:



A z okazji świąt rodzinnych dostałam takie kwiaty:

-od sąsiadki


- od koleżanki




Izabela przytargała ogromny bukiet róż na Dzień Matki:) Były prawie większe od niej :) dalej stoją i sie rozwijają, a tak się martwiła, że umarły jej po drodze. 



czwartek, 27 maja 2021

Meblowo

 


W tym tygodniu zakończyłam kolejny projekt "odnowa mebla", a w zasadzie "dopasowanie starego do nowego". 


Na korytarzu stał sobie stolik, który Artur dostał od znajomego. Stał i dobrze spełniał swoja funkcję, ale nijak nie mógł się wpasować kolorystycznie w przedpokój. Tego mebla malować nie chciałam, bo w przyszłości pasował będzie do naszej sypialni.  I pewnie tak by dalej stał, gdyby nie nasza sąsiadka, która zobaczyła moje odnowione meble i oddała mi swój stolik.



W podobnym stylu, troche mniej ozdobny. I ten, już po dokładnym wymierzeniu wszelkich wolnych przestrzeni, jakie zostały jeszcze w naszym domu, poszedł do malowania.



Teraz prezentuje się tak:



Gałeczki miałam pod ręką, bo czekały na przemalowanie jeszcze jednej szafki z trzema szufladami właśnie. Za nią się niedługo zabiorę, bo też straszy w pokoju swoim obliczem, porysowanym w dodatku. 



Popracowałam podczas malowania nad uzyskaniem tej struktury, a potem nałożyłam lakier o bardzo dużej wytrzymałości, bo myślę, że wosk by sie tutaj nie sprawdził. 



Teraz stolik pasuje do szafek na buty, które stoja w takim miejscu, że drzwi do pralni otwierajc się, mijają róg o 2- tak dwa - milimetry.



W tle można zauważyć drewniane kołki - projekt mojego męża, realizowany od jakiegoś czasu. :)


Stolik to kolejny mebel, który trafił do mojej serii:

kredens

komoda

szafka nocna i skrzynki

Wszystko to ruszyło po tym, jak wypróbowałam mozliwości farb kredowych, a i sytuacja meblowa na s przycisnęła. 



piątek, 21 maja 2021

Powojnik w roli głównej

 


Kolejny raz zdjęcia powojnika montana. Dlaczego? Ponieważ uwielbiam ten czas, kiedy obsypuje się on kwiatami. Niestety, to chyba będą ostatnie w tym roku, bo dwudniowa burza wyszarpała pnącze, otrząsnęła z niego mnóstwo kwiatów i chyba już nie powróci do swej poprzedniej świetności; dopiero w następnym sezonie. 

W tym roku jest wyjątkowo mały. Zajmuje może połowę płotu, ale to dlatego, że poprzedniej wiosny dokonałam totalnego cięcia odmładzającego. Usunęłam wszystko, co było ponad 1,5m od ziemi.. Geenralnie zostały tylko grube patyki.  



Tegoroczna masa zielona to wszystko, co po cięciu wypuścił w tamtym roku. I tu dość ważna wskazówka: ten powojnik tniemy po kwitnieniu, jeśli zachodzi taka konieczność, bo generalnie nie potrzebuje on żadnej naszej ingerencji sekatorem. Na młodych pędach, które wypuści będzie kwitł na drugi rok. 
To coś jak forsycja, jeśli przytniemy ją na wiosnę, nie będziemy mieć kwiatów, bo wyrzucimy pąki wraz ze ściętymi pędami.



Myślę, że za rok, zajmie już 3/4 płotu, może trochę więcej. 



Inną zaletą montany jest to, że jest dość mrozoodporny i w zasadzie niewymagający co do gleby. U mnie rośnie na pozostałościach budowlanych, glinie i piachu. Nie nawożę go w zasadzie wcale. Ot, chyba, że mi się przypomni i mam resztkę nawozu w konewce; na pewno nie jest moim priorytetem, bo wiem, że da radę. Ślimaki się go nie imają, nawet mszyce na nim nie żerują(wybrały sobie powojnik z grupy włoskich - kolejny ulubieniec i wielkokwiatowy)




Cóż jeszcze dodać? A, ostrzeżenie: jeśli nie macie miejsca, to nie wybierajcie tego powojnika. Jest niezwykle ekspansywny.




Czy w słońcu, czy w deszczu, zawsze piękny.




..po południu...


..i wczesnym rankiem...






Jeśli chcecie pooglądać pracę pszczół - też jest to dobre miejsce, bo one gowielbiają. W słoneczne dni, od rana do późnego popołudnia, nieustannie brzmi muzyka pszczelich skrzydeł. Roje całe unoszą się nad kwiatami. 







To na tyle o tym jednym...


Mój taras zapełnił się pojemnikami i donicami różnej maści:



W jednej z takich donic, w tym roku, będzie królował dzwonek brzoskwiniolistny. 


Teraz zaczyna powoli kwitnienie.





Jak widać kwiat uroczy, typowo dzwonkowaty, w przyjemnym dla oka kolorze.



I jeszcze dodatkowa korzyść, przyciąga trzmiele. 



Bidens powoli zadomawia się na parapecie.




Pamiętacie doniczki pomalowane podkładówką? Już pokazywałam to zdjęcie.

 

Po nałożeniu farby kredowej i lakieru mamy taki efekt:


Karmin nie przeciekł w żadnym miejscu. Są idelanie białe.



I na tym skończę moją wieczną, ogrodową opowieść :)