Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emo. Pokaż wszystkie posty
środa, 31 października 2018
Rodzinka w komplecie
...przynajmniej przez jakiś czas, a dokładnie do niedzieli. Gosia odlatuje po południu, a tymczasem cieszymy się swoją obecnością.
Z tym cieszeniem to jest oczywiście różnie, jak to w rodzinie.
Najpierw był zachwyt i tylko zachwyt. Potem drobne sprzeczki, a teraz, od czasu do czasu kłótnie między siostrami. Niemniej jednak jest super!
Wczoraj wybrałyśmy się - same dziewczyny, bo tata w pracy - do Emo na spacer.
Zaczęło się od drobnych szaleństw...
Później Monia oswajała kamienną lwicę:
...a Izabelka nonszalancko opierała sie o drugą:
Kolory są przepiękne, bo w tym roku sucha jesień rozpieszcza nas przyjazną pogodą.
Wszystko kipi kolorami, a nie ocieka brudnymi brązami i szarościami, mokrymi od deszczu.
Zielona trawa, usłana złotymi liśćmi wygląda jak najbogatsze, puchate dywany, które ktoś dla zabawy rozścielił pod drzewami.
Kotary złoto-czerwonych liści oddzielają poszczególne zakątki.
Słońce gra ze światłem w cienie i blaski, a delikatny wiatr powoluyku kołysze gałązkami, jakby bał się strącić to złoto z gałęzi.
Cisy obsypane są owocami, które błyszczą jak klejnoty na tle ciemnej zieleni:
I na tym pięknym złocistym tle... córki:
Izabelka pomykająca pod klonami:
...robiąca zdjęcia i ciesząca się swoim aparatem i jego możliwościami:
Ujęcie parku z innej strony...
Jeszcze to samo zdjęcie przez moje optymistyczne okulary, służące czasem jako filtr:
...w których świat zalany jest słońcem nawet w najbardziej pochmurny dzień...
Dzisiaj, jak co roku, mam już przygotowany stół na małe party halloweenowe:
Oprócz słodkości, nie mogło zabraknąć jabłek w czekoladzie:
...i paluchów czarownicy.
Dziewczyny brały czynny udział w przygotowaniach, kleiły mumie, wałkowały paluchy, itd. więc praca poszła szybko i sprawnie.
środa, 24 maja 2017
Emo z innej strony
Wybraliśmy się na spacer do parku w Emo, ale tym razem ścieżką koło parku, skręcającą później w pola.
W oddali widoczna brama wjazdowa - zamknięta - o czym przekonaliśmy się w momencie, kiedy podeszliśmy do niej z drugiej strony... Skakałam przez płot razem z dziećmi :)
Pola zielone jak ruta:
W lasach jeszcze ostatnie podrygi cebulicy:
Uchwyciłam ten ostatni moment niebieskoći:
...które zaściełaja tutejsze lasy dywanami.
Wśród pól natknęliśmy się na stadko saren:
Odwracając się plecami do zwierząt, widzimy w oddali pałacyk w Emo:
Po przeskoczeniu ogrodzenia już prosta aleja do dworku:
czwartek, 24 marca 2016
Zupełnie z innej beczki...
...niż świąteczna.
Wybrałam się dziś z dziewczynami do parku w Emo. Wieki całe tam nie byłyśmy i chciałam zobaczyć, jak wygląda wiosna w wydaniu parkowym. Pogoda była średnio ładna; brak słońca, szare chmury i mżawka od czasu do czasu. Czego jednak można spodziewać się po Irlandii? Tutaj spaceruje się często gęsto podczas deszczu i albo to akceptujesz, albo masz problem, bo pogoda na pewno go nie ma :)
Kwitną i zabójczo - mam namyśli pięknie - pachną Prunus laurocerasus. Teraz jest ich czas.
Kwiaty może nie są aż tak atrakcyjne, ale uwierzcie mi, weszliśmy w las i otulił nas zapach, ciężki i niezwykle przyjemny.
Także pierwsze różaneczniki rozchylają kwiaty. Te nie pachną, ale wczesną wiosną już samo pojawienie się takiej ilości koloru, to przyjemność.
Krople deszczu osiadłe na płatkach dodają im jeszcze urody.
Ponieważ liściaste drzewa jeszcze nie mają masy zieleni, teraz królują mchy obrastające pnie. Wszystko wygląda miękko i puszyście:
Dzieciaki zabezpieczyły się parasolkami na wypadek, gdyby miało solidnie padać. W sumie najlepsze jest to, że po prostu mogły bawić się tymi parasolami, bo deszczu aż takiego wielkiego nie było.
W parku jednak jest bezpiecznie, bo nikomu nie wpakuje się parasolki w oko. Można śmiało nią wywijać, kręcić, składać i rozkładać, póki mechanizm da rady.
I na skróty nad jezioro, przez łąkę, zieloną po zimie, czyli tak szarozieloną, nie wiosennie i soczyście.
Niezmiennie moje ulubione drzewo - Cedr libański. Teraz w pełni można docenić i podziwiać jego pokrój. Piękny...
Gosia podwędziła mój parasol, ponieważ już nie jest dzieckiem i dziecinnej parasolki nosić nie będzie. To taki obciach!!!! No i jej ulubiona kurtka - wrosła w ramoneskę, można powiedzieć. Z tym, że się jej nie dziwię, bo sama mam dwie :) Według mnie pasują do wszystkiego i za tę uniwersalność je uwielbiam.
Widzicie usztywnienie na ręku Gosi - takie coś, zapięte na rzepy, ma nosić jeszcze przez 2-3 tygodnie.
Pałac w Emo z zupełnie innej perspektywy - spod gałęzi cedru.
I maleńka sesja pod cedrem.
"I bądźmy jak Mary Poppins..." rzuciła któraś, a ja zrobiłam im fotę.
Pozimowe jezioro. Wszystko budzi się do życia.
Żonkile wzdłuż jeziora już kwitną w ilościch wielkich. Szkoda tylko, że niektórzy rodzice pozwalają swoim małym pociechom na bezmyślne wyrywanie kwiatów garściami i rzucanie ich na drogę. Ja wiem, że małe dziecko nie rozumie, ale dorosły tumanem chyba nie jest? Irytuje mnie - delikatnie rzecz ujmując - takie olewanie.
Tutaj właśnie dziewczyny dały mi wykład dlaczego nie należy niszczyć zieleni w parkach. A Gosia rozwinęła to nawet ogólnie, na przyrodę. Miło, że nauka nie poszła w las :) choć tak blisko do niego było.
Lonicera syringantha, to kolejny piękny, wiosenny krzew. Ma wspaniale wyglądające "woskowe" kwiaty i do tego rozsiewa delikatną woń w powietrzu.
Bukowa alejka jeszcze łysa. Buki dopiero zastanawiają się, czy się budzić, czy nie. Jeszcze długo nie zobaczymy nawet nabrzmiałych pąków liściowych. Na tle wielu drzew, które rozwiną się wiosną, buki będą sprawiały wrażenie obumarłych. Za to potem...
Na razie podziwiamy gładką korę i mchy:
Piwonia krzaczasta(drzewiasta) dopiero rozchyla pąki, ale za to jakie!
Chionodoxa, znana też jako Scilla, kwitnie sobie wśród traw na ogromnych połaciach trawników. Śliczna jest, prawda.
A tutaj giganty kontra maluchy - czyli stere drzewa i nowe nasadzenia. Ile lat jeszcze trzeba, żeby wyrosły na takie olbrzymy!
Rzecz zupełnie nowa w naszym parku, a w zasadzie przy jego wejściu. Tablica informacyjna. Wow! Nawet widać, że nowa :)
Zapewne kompleks parkowo-pałacowy dostał jakiś zastrzyk gotówki, bo zauważyłam wiele drobnych i większych zmian. Super.
Poniżej mapa naszych tras spacerowych. Jest wiele możliwości i dla nas, którzy jeździmy tu od lat - w końcu mamy park kilka km od domu - to żadna magia, ale ci, co wizytują go pierwszy raz, nie mogą trafić nad jezioro, albo odnaleźc trasy. Teraz już widziałam powbijane słupki z oznaczeniami szlaków.
Trasa żółta, biegnąca wkoło jeziora, jest najnowszą i najdłuższą. Tą właśnie najczęściej chodzimy. Zajmuje około 30-40min marszu, a przy robieniu zdjeć i pomysłach dzieci, spokojnie można iść 2 godziny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


