Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 maja 2015

Dalej się dzierga...



Obrus z koronkową wstawką zakończony!!!!!!!!!! 

Cieszę się ogromnie, bo nie ukrywam, że dał mi popalić. Wczoraj zamknęłam ostatnie oczko i odłożyłam do przygotowania i zdjęć.

Teraz powstają kolejne rzeczy. Zapewne niedługo znowu maszyna pójdzie w ruch, a póki co, siedzę nad takimi drobinkami:



Filiżanka pełna koralików najróżniejszej maści; ja tylko je wybieram i dłubię....



Różową bransoletkę pokazywałam już raz, teraz w parze z koleżanką. Jeszcze nie wiem, jak będzie ostatecznie wyglądać ta ciemniejsza, ale zapewne powstanie kilka takich, podobnie, jak biało-różowych. Już część z nich "poszła" z dziećmi do szkoły:



Tymczasem z białej bawełny(z dodatkiem wiskozy) powstaje szal na wesele.



W tym roku mój brat się żeni, więc musimy wszyscy wypaść ładnie, żeby wstydu rodzinie nie przynieść :)
Do sukienki potrzebuję białych dodatków, stąd nieplanowane zamówienie w Yarn Paradise, bo przecież musiałam dokupić śnieżną biel:) na jednej bieli się nie skończyło... doszedł akryl, z którego dziergałam kocyki, doszła biała microfibra(z identycznej dziergam serwetę w serca; tamta jest piękna, ale biała... to dopiero odlot!) i granatowe merino, fantastycznie miękkie. Taaa... na jednej paczce nigdy się nie kończy, prawda?

Tymczasem szal ma być robiony w stylu węzłów Salomona. Mam ogromną nadzieję, że spełni moje oczekiwania, bo do ślubu został miesiąc z małym kawałkiem!


piątek, 22 maja 2015

I kolejny "piątecek"



Znowu czas przeleciał z prędkością światła. Tym razem tydzień szkolny był krótszy o jeden dzień, bo w Irlandii referendum i nasza szkoła była punktem głosowania. Dziewczyny zadowolone, zakończyły naukę w czwartek, a ja postanowiłam wykorzystać ten szczęśliwy zbieg okoliczności i wstawiłam auto na pełny serwis na pół dnia właśnie w piątek. To, że nie musiałam wozić dzieci ułatwiało sprawę, choć mechanik dał mi samochód zastępczy - jak zawsze, ten sam malutki, 3-drzwiowy(jak ja nienawidzę takich aut!) renault megane. Nie narzekałam jednak, bo mogłam zrobić pełne, piątkowe zakupy i pozałatwiać wszystko, wszak byłam mobilna.
Spieszyłam się z serwisem, bo już przekroczyłam ilość przejechanych mil o ponad tysiąc, a na sobotę mieliśmy zaplanowaną kolejną wycieczkę, która nastukałaby nam kolejne setki. Auto zrobione, wymyte i  wypucowane, odebrałam wieczorem i znowu gotowe jest ono na kolejne tysiące mil w nadchodzących miesiącach.

Maszyna do szycia też nie próżnowała, choć ona serwisu jeszcze się nie doczekała. I prawdę mówiąc, nie wiem czy się doczeka, bo powoli zaczynam myśleć o kupnie nowej. Dziś nawet już prawie połasiłam się na singera brilliance 6180, ale po przeczytaniu dziesiątek negatywnych opinii, zrezygnowałam. No nic, na razie jeszcze poszyję na starej, a w przyszłości zobaczymy.


Pierwsza rzecz dociągnięta do końca. Pikowanie zajęło mi mnóstwo czasu i nerwów; w pewnej chwili myślałam, że to rzucę.



Zadowolona jestem z wyglądu, z tego, jak ładnie wyszły mi rogi, jak mięsisty jest ten obrus, ale końcówka szycia dała mi w kość.  Moja maszyna już nie daje rady przy zakrętach, małych łukach, szczególnie na biegu wstecznym. Do tego napinacz nici górnej jest totalnie rozwalony, pomagam sobie sposobem "domowym". Efekt jest taki, że schdzi mi znacznie dłużej na pewnych czynnościach. To, czym maszyna mnie jeszcze potrafi udobruchać jest fakt, że szycie 3,4 warst jeansu czy innych grubych materiałów, nie stanowi dla niej problemu.



Jeśli pikowanie, to już po liniach prostych, co oczywiście nie jest tak efektowne. Złamałam 5 igieł w przeciągu 15 minut szycia zakrętasami. W pewnej chwili coś się blokowało i w ułamku sekundy trach! i po igle. Dokończyłam pracę bardzo ostrożnie, szyjąc po większych łukach z półkolach.



Druga skończona rzecz - ręcznik kuchenny lub ociekacz na naczynia(zobaczyłam takie cudo w sklepie za jakieś koszmarne pieniądze i stwierdziłam, że uszyję to sama) - tu szycie szło jak po maśle. Wszystkie linie proste, ściegi gładkie...


Patchworkowy wierzch jest od razu zszywany z wkładem chłonącym - czyli ręcznikiem i spodem, czyli jakąś  tkaniną, w tym przypadku kwiatowym płótnem:


Takie szycie daje od razu efekt pikowania. Zaczynamy je od przypięcia szpilkami środkowego paska, po czym naszywamy z dwóch ston kolejne paski, systematycznie rozprasowując szwy. Na koniec lamówka i gotowe.

Podczas postojów, w samochodzie, szydełkuje się już koronka brzegowa w obrusie:



... i powolutku powstają bransoletki dla dziewczynek.


Coś podobnego widziałam w internecie, tylko w znacznie bardziej rozbudowanej wersji. Moja na razie jest taka, ale próbuję różnych metod łączenia i zobaczymy, co wyjdzie dalej.
Najważniejsze dla mnie było znalezienie alternatywy zapięcia metalowego, bądź regulowania supełkowego. Bransoletki są zapinane na ostatni, luźny koralik.

wtorek, 13 maja 2014

Bransoletki dziecięce



Któregoś dnia Gosia przyszła ze szkoły z prośbą, żebyśmy koniecznie pojechały do miasta i kupiły paczkę kolorowych gumek, z których plecie się bransoletki. I chociaż tego dnia nie miałam czasu, to już kolejnego dziecko nie popuściło i zakupiłam owe paczuszki z gumkami. Od razu trzy, bo wiadomo, że wszystkie dziewczyny zechcą robić to samo.

I oto one:



Monika jak wojownik przygotowany do bitwy: pomalowana na biało... To jedyne dwa zdjęcia dokumentujące jej ospę; Izabela nie ma ani jednego, bo powiedziała, że wygląda okropnie i chowała się przed aparatem. Ciekawe, że jak wymażą się błotem alo farbami, to nie mają takich oporów.


Małgosia już od początku wiedziała, jak to robić, więc szybciutko nauczyła mnie i dziewczyny. Ona też, jako najstarsza, miała najwięcej cierpliwości, a tuż po niej uplasowała się Izabela!, bo Monika niestety, chęci miała wielkie, ale prawie zero spokoju. Szybko rzuciła woreczek z kolorowymi gumkami i zniechęcona poszła robić coś innego. Izabelka, z drobną pomocą, plotła i plotłą bransoletkę. Przekładała te kolorki na swoich paluszkach i ostatecznie osiągnęła sukces.


Wyroby prezentowane niżej, to dzieło Gosi i moje, bo plecione były troszkę trudniejszą metoda(bardziej pracochłonną), z którą Izabela nie bardzo sobie radziła, a Monika słyszeć nawet o niej nie chciała.




Tutaj już widać jedną - cieńszą - bransoletkę Izabelki. Jest ładna, tylko nie aż tak pełna, jak ta obok:




Skoro już jestem przy Izabeli... Któregoś dnia była w bardzo złym humorze. W końcu, po zrobieniu kolejnej awantury, wysłałam ją na schody, aby usiadła i się uspokoiła. Wychodząc na korytarz odwróciła się do mnie i ze łzami w oczach wykrzyczała: Zrujnowałaś mi życie!

Gosia rozmawiając z Arturem powiedziała coś takiego: tato, jak jestem zła na ciebie, albo czasem krzyknę, to i tak cię kocham. To samo tłumaczyła kiedyś Izabelce, więc teraz ta, od czasu do czasu, wygłasza taką samą sentencję.


Odbiegając od dzieci....

Zakończyłam projekt pt. biała koronka:



Powstała koszula nocna dla Gosi, oczywiście... za duża. Za rok będzie w sam raz, ale teraz musi być zaprezentowana na wieszaku z wkładem ze sweterka.
Pomysł zrodził się, kiedy zobaczyłam ten materiał. Nie wiedziałam, czy koszulka będzie dla mnie, czy dla dziecka, ale ostatecznie padło na najstarszą.




Monika domaga się teraz swojej wersji i chyba będę musiała poszukać w swoich zbiorach jakiego  odpowiedniego materiału.

Ten podoba mi się bardzo. Delikatne gałązki konwalii na kremowym tle. Marzenie... Szkoda, że miałam go tak mało. Materiał to delikatne płótno, bardzo cieniutkie i niesamowicie przyjemne w dotyku.




poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Zainspirowana przez...






...Joankę-Z zrobiłam moim dziewczynom takie bransoletki:




Ta fioletowa jest pierwsza, robiona z drewnianych koralików i szarej włóczki bawełnianej. Kolejne zrobiłam z muliny. 




Nie ma tam splotów makramowych, bo są one dla mnie jakąś magią. Niby wiem, niby rozumiem, ale kiedy zaczynam sama przeplatać... wychodzi NIC.




Niebieski to mój ulubiony kolor i akurat miałam takież koraliki, więc przeplotłam jedną więcej, dla siebie?:)



Dziękuję Joanko za podpowiedź, jak robic takie cudeńka. Moje córki są zachwycone.
hrabina.ee, poniedziałek, 23 kwietnia 201