środa, 8 stycznia 2020

Będzie szybciutko...





Z początkiem roku ruszyłam z robóką. Taka dłubanina z małych motywów.




Praca idzie dość szybko, poszczególne elementy to raptem 3 małe okrążenia. Chwilę schodzi na chowaniu nitek, ale wolę to zrobić od razu, niż potem siedzieć nad mnilionem końcówek.



Za mną może 1/3 pracy... ale już teraz wydaje mi się, że będzie ładnie.

czwartek, 2 stycznia 2020

Z Nowym Rokiem...





... zaczynamy!


Życzę wszystkim odwiedzającym dużo szczęścia w Nowym Roku!!!
Niech będzie on pełen radości tworzenia, przyjemności czytania, oglądania, słuchania.... Niech się spełniają Wasze marzenia!




I tak zaczęliśmy rok 2020.

Jeszcze parę wspomnień z czasu okołoświątecznego.

Było w tym roku zagrożenie, że choinka nie stanie w pokoju, ani nigdzie indziej zresztą.  Została zniesiona ze strychu, po czy, w tym samym dniu powędrowała na strych ponownie, z zastrzeżeniem, że skoro nie ma chętnych do strojenia, to nie musi być drzewka.

Trwałam w swoim postanowieniu aż dzieci zmiękły. Obiecały, że same ubiorą drzewko i posprzątają bałagan. Choinka przywedrowała ze strychu ponownie.

Dzieci spełniły obitnicę i udekorowały drzewko same, nie tłukąc przy tym niczego :)




Po raz pierwszy drzewko znalazło się u nas na podwyższeniu, żeby wpasować się w miejsce, jedyne miejsce, któe nam jeszcze zostało.



Z Polski przyleciał do nas w tym roku nowy obrus:



I to on dekorował stół, począwszy od Wigilii:



Wigilia była nieco specyficzna, bo małżonek skończył swoją pracę o 20 i zanim dotarł do domu, było sporo po 22-ej. Wszyscy czekaliśmy na niego, żeby podzielić się opłatkiem i zjeść cokolwiek, choć o tej porze, to już się nie chciało. Cóż, taka specyfika pracy tych, którzy są zatrudnieni w szpitalach, straży czy policji. Tego niestety nie da się zamknąć na święta, ani na inne okazje. Służba to służba.

Upiekłam zawijańca makowego w innej formie niż zwykle. Zamiast gwiazdy wyszła... coś jak róża?




Ponieważ już styczeń, w ogródku wyszły przebiśniegi:


Oczywiście gonią za nimi żonkile i tulipany nawet, ale przebiśniegi są dla mnie takim znakiem, że nadzieja już się zbliża. Nadzieja na piękniejsze dni. Choć oczywiście i śniegi mogą nas jeszcze zawiać.



W czasie przerwy zrobiłam dwie serwetki:



Jasnoniebieską - mniejszą i białą - większą. Ta biała miała mieć kształt 6-ramiennej gwiazdy, ale potrzebowałabym jeszcze drugie tyle włóczki.



Obie wykonane według wzoru z Dropsa Winter Wonderland


Powiem jedno: ten wzór jest tak przyjemny w pracy, że nie wiedzieć kiedy, powstały serwetki. Ze względu na brak włóczki poprzestałam na takich kształtach. Elementy można łączyć w różny sposób i to jest najlepsze.




Pojedynczy element wygląda ładnie jako śnieżynka, którą robimy w 5 minut maksymalnie.



W tym roku korzystałam jeszcze ze wzorów Dropsa na muchomorki i podkładki.



Teraz zaczęłam kolejny projekt z elementów. Z tym, że to dopiero początek:


poniedziałek, 16 grudnia 2019

Jeszcze kilka dni



Ostatni tydzień w szkole.

Mini podarki dla nauczycieli już przygotowane.



Dzieciaki zajmowały się lukrowaniem pierniczków. Wszystko to ich inwencja i praca.









Okno już udekorowane:



Tym razem gwiazdki muszą dzielić przestrzeń z kwiatami...



Wszystko mi pozarastało, a nie zdejmę przecież kwiatów z okna :)









Jeszcze ostatnie produkcje świąteczne:












Chowam już włóczki w świątecznych kolorach. Wystarczy tego, co naprodukowałam.

środa, 11 grudnia 2019

Krzywa szopka...




....czyli pierwsze koty za płoty.


Wczoraj podjęłam się karkołomnego zadania sklejenia szopki. Mówiliśmy i planowaliśmy to z dzieciakami od dawna, nie to, że od tego roku... o nie, dużo, dużo wcześniej.

Wybaczcie zatem, że chwalę się nieco pokrzywioną i niedopracowanym dziełem, ale musiałam po prostu ją uwiecznić. Choćby z tego powodu, że nie myślałam nigdy, że "wyprodukuję" coś takiego.





Wszystko niby przemyślałam, całą konstrukcję, choć architektem nie jestem... Niestety, nie zaliczyłabym chyba materiałoznastwa z dziedziny budowlanki:) Dach okazała się za ciężki, zaczął się wyginać do dołu i zsuwać ze ścian. Wsparłam go "belkami sufitowymi" i troszkę przedobrzyłam, bo wygiął się w drugą stronę. 



W sumie można poprawić - odkleić belki i przymocować na nowo, tyle tylko, że oczywiście przybetonowałam je na amen. Nie wiem czy z odklejaniem ich nie popsułby się cały dach. Zatem chyba już tak zostanie. Następna szopka będzie lepsza.





Zaplanuję wtedy też lepsze umiejscowienie i ukrycie światełek.




Dach kleiłam na tekturze. Cięłam sznurek na kawałki i mocowałam. Jak widać, skręty sznura ponownie się odwinęły i dach jest taki trochę potargany.





Ściany to papierowa wiklina malowana kawą i ten sam sznur, który tworzy dach. Ponieważ miałam go dosyć dużo, to wykleiłam, a raczej ułożyłam, z niego podłogę.
Do środka wstawiłam na razie składaną z papieru szopkę, taką na bogato, ze złoceniami, błyskiem.... ale moja Izka docelowo lepi z gliny figurki. Uwierzcie mi, to będzie czad!
Na grzejnikach już suszy się siano :) Będzie full wypas. (dobrze, że mi trawy w ogrodzie narosło, to mam z czego to siano zrobić)




Uplotłam kilka gwiazd z papieru. Próbowalam różnych wielkości, odległości rurek, itp. Ta poniżej ma super zagłębienie od drugiej strony. Wykorzystałam to na umieszczenie tam światełek.




Zapalone światełka:



Szykują się kolejne gwiazdy i inne ozdoby:)


niedziela, 1 grudnia 2019

Wieniec adwentowy




Na poprzednio uplecionej bazie powstał adwentowy wieniec.













Na drzwiach wejściowych też zawiśnie wianek:




W świetle żarówki:



Teraz pracuję nad drobnymi upominkami:




...czyli podkładkami





Mam też girlandę ze światełkami o odcieniu ciepłej bieli, chociaż spokojnie można je nazwać żółte.












Mają swój urok, ale przyznaję że poprzednia girlanda wyglądałą lepiej

niedziela, 24 listopada 2019

Girlanda



Na bazie zwykłych ledowych światełek, z białej organzy, powstała girlanda.







W tym zestawie światełka są białe, określane jako zimne.  Myślę, że kolejną girlandę zrobię na ledach o świetle ciepłym.









Organzę pocięłam na paski około 4-5 cm szerokości i długości ponad metrowej(im dłuższy pasek, tym bardziej pełny kwiat/kula powstaje).



Opaliłam brzegi nad świeczką, żeby się nie siepały.





Następnie przymarszczyłam, fastrygując gęsto wzdłuż jednego brzegu.



Ściągając nitkę, utworzyłam wielowarstwowe koło. Przez jego środek przełożyłam żaróweczkę i zaciągnęłam fastrygę jeszcze mocniej, aby utrzymać powstały kwiat na żarówce. Jeszcze kilka ściegów mocujących...




...i kwiat został dobrze osadzony i umocowany.







Myślę, że całość zajęła minimum 4-5 godzin, bo na sznurze jest 20 żaróweczek.



Girlanda może być ozdobą zarówno świąteczną, jak i poświąteczną.