czwartek, 23 maja 2019

I po wizycie



Uroczystość komunijna zawsze łączy się z przyjazdem rodziny. Jest dużo zamieszania, sporo bałąganu i dużo radości i śmiechu.
Tym razem też tak było.

Oczywiście nigdy nie może się obyć bez jakichś niespodzianek, czy to w dniu komunii, czy wcześniej.
Poprzednim razem był to "wybuch" czekoladowej fontanny. I nie byłoby to takie straszne, gdyby nie to, że wysadziło ją w domu, a czekolada rozbryzła się na ściany, drzwi, podłogę i oczywiście stół z przystawkami do grillowanego mięsa. Byłam w takim szoku, że nawet się nie zdenerwowałam :)

W tym roku była to mojej najstarszej Pociechy podróż z przygodami. Miała przylecieć w piątek w nocy(uroczystość jest w sobotę). Lot z przesiadką w Amsterdamie. Kiedy dolecieli do Amsterdamu, na miejscu okazało się, że lot do Dublina został odwołany. W dodatku jedna z walizek z ubraniami gdzieś tam sobie poleciała.
Udało się zorganizować lot do Dublina, ale na następny ranek. Potem zaczęły się kombinacje: zdążą czy nie? Zdążą do kościoła, czy jechać do hotelu...  W kocu już wszystko zostało dogadane, ustalone i... rankiem telefon. Ten lot już jest pół godziny opóźniony... Gosia się wściekła. Była tak rozczarowana, a Iza prawie się popłakała, że najstarszej siostry nie będzie. Cóż jednak zrobić?

Dotarli szczęśliwie po południu. Potem już wszystko poszło bez niespodzianek.


Teraz jeszcze zostały niedobitki róż z bukietów(nadal stojá, a mamy 23 maj):



...cały taras wciąż zastawiony fotelami:



...i balony w pokoju...




Nie było jednak dużo czasu na odpoczynek, bo już 17 maja Monika miała swoje urodziny.




Nawet nie spodziewała się tortu, zrobiłam jej niespodziankę:



Nic wymyślnego, ale złożyłam go w godzinę. Najprostszy, śmietanowy o smaku waniliowym.



Teraz, kiedy ostatnia wielka impreza w naszym domu za nami, odliczamy czas do końca roku szkolnego.

czwartek, 16 maja 2019

Maj




...upływa pod znakiem zjazdu rodzinnego i komunii Izabeli.

Pogoda nam dopisała, więc i uroczystość, i przyjęcie - czyli grilowanie na powietrzu, udało się znakomicie.
Dzieciaki miały do dyspozycji fontanne z czekoladą - oblegana była niesamowicie. Dwa razy próbowałam ją złożyć, żeby przejść do waty cukrowej, ale nie szło ich oderwać od tego cuda.

Wata cukrowa poszła jako druga. Obie z siostrą stwierdziłyśmy po "kręceniu"  kilku porcji, że to nie taka lekka praca:)

Była jeszcze trzecia pozycja - robienie glutków z kleju i boraksu, ale dzieci już były nasycone wszystkim i rozeszły się po domu, a potem po okolicy.

W tym tygodniu pojechałam z Izą do parku w Emo i zrobiłam jej zdjęcia.  Kilka wstawiam tutaj.


















































Wiatr nie był tego dnia silny, więc dało radę wszystko ogarnąć. Zrobiłam około 200 zdjęć, z tego wszystkiego wybrałam kilka ujęć, które szczególnie mi się spodobały.

Sukienka przeszła przez wszystkie 3 komunie. Była eksploatowana, brudzona, prana i dalej można ją uznać, że nie była noszona.:)

Izabela jako pierwsza z naszych dziewczyn nie poszła w tiarze, któa tu  jest modna,  tylko w wianku. I ona i ja, a zapewne też rodzina, jesteśmy zadowoleni z tej decyzji.

poniedziałek, 6 maja 2019

Targ staroci




Pierwsza nasza wycieczka w takie miejsce. Małżonek chodził i oglądał narzędzia stolarskie, a ja rozglądałam się.... w sumie za niczym konkretnym. Nie pojechałam tam nawet z myślą, że będę cokolwiek kupować. Wyszło natomiast inaczej.


Za bezcen nabyłam dwa komplety platerowanych widelców:



Wymagały tylko trochę czyszczenia. Przy okazji przeczytałam opinię osoby próbującej czyścić stalowe sztućce metodą dla sreber. Stwierdziła, że to nie działa i tylko potwierdza, że internet pełen jest nieprawdziwych informacji.



Metoda jak najbardziej działa, zachodzi reakcja chemiczna, która nieinwazyjnie usuwa czarny osad(tlenek) ze srebra. Sztućce nie wymagają potem polerowania. Oczywiście sposób nie zadziała na sztućce wykonane z innych metali.



Kiedy ja oglądałam i kompletowałam widelce(przy okazji bijąc się z myślami, ile to właściciel sobie zażyczy?), Izabela wynalazła dla mnie świecznik.
Przybiegłą podekscytowana, mówiąc: mama, zobacz, ty masz już podobny. Chcesz jeszcze jeden?

Jak poniżej widać, chciałam:



Ciężki, solidny, można użuwać jako broni :).



Nawet nie był taki brudny.



I nasza fanaberia:



Dwa imbryki, czy też dzbanki do parzenia herbaty bądź kawy.

Zdjęcia jeszcze sprzed czyszczenia, takie na szybko:



Artur najbardziej nie może przeboleć tego lekkiego wgniecenia, ale mnie ono aż tak bardzo nie przeszkadza.



I jeszcze osobno - ten codzienny, na użytek domowy:



I ten odświętny:




Na poniższym zdjęciu już po czyszczeniu:



Czyszczenie wstępne, takie na szybko:



Będzie można jeszcze poprawić w wolnym czasie, ale używać już można:



Zastanawiałam się jeszcze nad kuflami cynowymi - chyba cynowymi; stare, grawerowane, facet miał ich całą skrzynkę. Gdybym była pewna, że uda mi się je odczyścić, bo brudne były nieprzeciętnie, to pewnie bym je nabyła.

niedziela, 5 maja 2019

Malowane bluzki



Wpis na szybko.


W wykonaniu moich pociech powstały takie malowanki:














Iza tak zapaliła się do malowania, że teraz wszystkie jednokolorowe bluzki by wyciągała i malowała:)


środa, 1 maja 2019

Troszkę szycia i dużo szydełka



Ostatnio poczytuję sobie więcej, a zatem nie udzielam się robótkowo aż tak bardzo. Powoli jednak  coś tam powstaje.


Kawałek tiulu, obszyty, przymarszczony..
.


Do tego kilka ozdób....



Mam nadzieję, że powstanie też coś z udziałem białych róż, które tutaj okazały się zbyt ciężkie:



Tymczasem powojnik kwitnie niezawodnie, jak co roku. Przeżył nawet naszą burzę, choć wyszarpało go strasznie!


Mam nadzieję, że jakoś się zdoła pozbierać i zakwitnie pięknie aby na zbliżającą się uroczystość pokazać się w całej okazałości. Uroczystość, to I Komunia Izabeli. Już za tydzień, 11 maja.

W domu mam jeszcze Gosię, która nadal korzysta z przerwy wielkanocnej w swojej szkole. Odlatuje 6 maja, żeby przylecieć znowu za kilka dni - 10 maja. Nalata się dzieciak!

Od środy będdzie się już powoli zjeżdżać rodzina. Czekam na to bardzo, dzieci również. Ogromnie cieszę się na tę uroczystość, na te spotkania.... Oby tylko pogoda nam dopisała.

Znalazłam w aparacie jeszcze kilka zdjęć serwetek, publikowanych już co prawda, ale te ujęcia sa według mnie lepsze. Poza tym gdzie, jak nie tutaj, będę się nimi chwalić?


Diamentowa, na pierwszy ogień:












Mniej udana - kłosy:















Niebawem, mam nadzieję, pokażę w końcu półkę wykonaną przez A.  i parę innych rzeczy.

Teraz zmykam do książki....