19 sierpnia Izabela przyjęła sakrament Chrztu Świętego w kościele Św. Michała w Portarlington.
Uroczystość była skromna: 7 osób dorosłych i 4 dzieci. Byli tylko Dana(chrzestna matka), Plunket(chrzestny ojciec) z żoną, dwójka naszych przyjaciół z synem i my.
Izabelka od rana pomykała w sukience:
W kościele nie tak łatwo było ją ujarzmić, bo kręciła się wszędzie i chodziła własnymi ścieżkami(w tle Gosia i Monika):
Dopiero tata wziął ją na ręce...
...zapozowali łaskawie do zdjęcia...
...i przez chwilę był spokój...
Opaska-wianuszek długo nie gościła na głowie, a nawet jeśli, to szybko zmieniała położenie:
W końcu się zaczęło:
Dostaliśmy miejsca w ławkach:
Jeszcze kilka fotek " na luzie":
...a potem ksiądz usadził nas w ławce z chrzestnymi:
Wszystko przebiegało gładko do momentu polania głowy wodą. Izabela nie bardzo zgadzała się na takie trzymanie...
...a kiedy poczuła lejącą się wodę, w kościele rozegrała się mała tragedia. Izabela była przekonana, ze ksiądz zaczął mycie głowy i wściekła się!
W momencie powrotu do pionu, wciąż płacząc i ściskając mnie za szyję, obrzuciła księdza wściekłym spojrzeniem:
I tata, który ja trzymał podczas polewania głowy wodą, nie wrócił już do łask:
Izabela została u mnie na kolanach i nie było mowy o żadnym podaniu ręki księdzu "na zgodę":
Po zakończeniu obrzędu, zrobiliśmy sobie kilka zdjęć z księdzem, i takich rodzinnych, i...ruszyliśmy do domu na małe przyjęcie.
Na stole gościły maki i haftowany len:
Było jeszcze kilka rzeczy, parę przekąsek, trochę słodkości i tort, którego nie mam na zdjęciach, bo zniknął:
Cieszę się, że wszystko poszło gładko; za rok kolejna impreza - 1 Komunia naszej Małgosi.