poniedziałek, 17 czerwca 2019

Kwiatami Was obsypię...

...zielenią zaczaruję....


Może inaczej powinnam te wpisy redagować, może nie tyle zdjęć od razu? Nie umiem. Tu i teraz się liczy, te właśnie piękne faktury, kolory... 

Liście funkii wpadły w oko aparatu. Przynajmniej te nienaruszone przez ślimaki, albo z bardzo małym uszczerbkiem






Po deszczu zbierają krople wody, które potem toczą się wzdłuż nerwów:



Pelargonia pachnąca (Geranium graveolens) dostała swoje miejsce na zewnątrz. Po kilku dniach w cieniu, pod stołem, powoli wyszła w pełne słońce. Już widać, jak bardzo wzmocniły się jej liście. Duże, zdrowe, mięsiste i obłędnie pachnące. Będą jak znalazł na herbatę zimową.


Pelargonia bluszczolistna walczy o swoje miejsce w wielkiej donicy na tarasie.  Nie jest jeszcze oszałamiająco wielka, ale prawie widać, jak rośnie.



Za to malwa daje czadu. Osiągnęła już dwa metry i dalej wznosi się ku słońcu. Oczywiście ślimaki atakują ją na potęgę! Stołówkę sobie z niej zrobiły dosłownie.

Zbite w jeden ciasny bukiet, pąki malwy, są już obietnicą rodzącego się powoli piękna:



Ślimak w jadalni :)



Rojniki tymczasem przycupnęły niziutko. Niby małe, niby takie niewidoczne, ale...



W swej prostocie piękne. Czerwona odmiana prawie mi zniknęła, uratował się jeden i teraz dzielnie walczy:



Lawenda już kusi zapachem, choć jeszcze w mocnych pąkach. Powoli jednak fiolet zaczyna przeświecać:



Liliowce tuż, tuż przed kwitnieniem:



Pąki pelargonii bluszczolistnej:



...i pelargonii rabatowej:



Nagietki, jeden w prawie ścisłym pąku:



...i drugi, już rozchylający kwiat:



Żurawka ze swoją roztrzepaną wiechą:



Lewkonia - w tym roku posadziłam ich kilka. Trafiło się nawet 4 kolory: biały, różowy, bordowy i kremowy.



Różowa na razie kwitnie, czy raczej zaczyna kwitnąć, najlepiej.



Bordowa trochę ją goni... a pozostałe kolory w powijakach.



Dzwonki wspinają się po ścianie, choć raczej powinny z niej zwisać:



Powojnik wielkokwiatowy zaczyna rozchylać kwiaty:



I poziomki szaleją już z owocami. Całe mnóstwo zwisa z gałązek w naszym przydomowym ogródku.


piątek, 14 czerwca 2019

Tydzień w Polsce


Na początku czerwca wyjechaliśmy, a w zasadzie wyjechałyśmy, do Polski. Spędziłyśmy tam tylko tydzień, ale za to w jakiej pogodzie! Irlandia żegnała nas 14 stopniami, a Polska przywitała 28 zaraz pierwszego dnia. I taka pogoda towarzyszyła nam przez cały pobyt.

Na lotnisku dzieci zaszyły się w dziuplach ze swoimi tabletami, ja zapadłam się w fotelu z książką i tak przeczekałyśmy czas do odlotu:




W kraju pomagałyśmy w przygotowywaniu imprezy:












...a potem brałyśmy w niej udział.




Monika i Iza nauczyły się jazdy na łyżwach. Może jeszcze nie jakoś super, ale już umieją poruszać się na "ostrzach"







Była z nami oczywiście najstarsza:



Dzieciaki przeprowadzały różne eksperymenty:



...i zabawę miały przednią



Gosia poddała się zabiegowi upiększenia, w postaci doplatania włosów:







W tym czasie Iza szukała kolejnych postaci, żeby sobie z nimi zrobić fotę:



Albo szalała na saniach :)



Starsze siostry w tym czasie wypoczywały....



A wszystko to, w bajkowej scenerii:
















niedziela, 2 czerwca 2019

Zajawka kwiatowa z opóźnieniem




Piwonia, którą w tym roku zakupiłam, z takiego pięknego pąka...






...rozwinęła się w jeszcze piękniejszy kwiat, który pachnie absolutnie bosko!



Powojnik też kwitnie - to już kolejny - ale ten w tym roku też nie szaleje z kwieciem.  Myślę, że ubiegłoroczna susza dała im trochę w kość.




Za to kosaćce były piękne:









Posadziłam szałwię w dwóch kolorach. Tę czerwoną, tradycyjną i taką.... nie wiem jak określić ten kolor:





Pelargonie już powoli zaczynają kwitnąć:



 Aksamitki powoli zaczynają się rozrastać. Póki co ślimaki trzymam z daleka od nich, a nie jest to łatwe, bo z jakiegoś powodu one uwielbiają aksamitki! 



Liczę na to, że uda mi się utrzymać aksamitki przy życiu. Zawsze lubiłam i ich kolory i zapach :)