Od dwóch tygodni, a może nawet dłużej, mamy prawdziwe lato. Korzystamy z tego ile się da i na ile sił wystarczy.
Kilka dni temu wybraliśmy się ponownie do Tullamore, tym razem rekreacyjnie i wylądowaliśmy na placu zabaw. Jest on bardzo podobny do naszego, niemniej jednak, moje córki znalazły tam wiele atrakcji. Największą frajdę sprawiało im bieganie po podwieszonym mostku:
Chwiał się na wszystkie strony i dzięki temu dawał mnóstwo wrażeń.
Kolejna atrakcja to fontanna, która jest też małym basenem dla dzieciaków(a przynajmniej tak ją wykorzystują):
Woda co jakiś czas "znika" wśród płyt, by po chwili wytrysnąć niespodziewanie. Często gęsto prosto w twarz jakiegoś dziecka - Monika to zaliczyła.
Większe i mniejsze dzieci biegają między strumieniami wody:
...albo kąpią się w dość płytkich zbiornikach po obu stronach:
W Portarlington aż takich atrakcji nie ma. Za to ostatnio natknęłyśmy się na huśtawkę nad rzeką. Jest to gruby, tkany pas, zawieszony na drzewie. Obie dziewczyny wręcz przepadają za tą rozrywką:
Monika jest mniejsza i znalazła swój własny sposób na huśtanie:
Kiedy jest strasznie gorąco, dużo czasu spędzamy w parku, pośród drzew, które dają choć trochę wytchnienia. Obie dziewczynki uwielbiają przytulać się do drzew, obejmować je, a najchętniej by na nie weszły:
Gosia zawsze jest chętna do pomocy, gdy chodzi o takie zabawy. Chce, żeby Monika zrobiła wszystko, tak, jak ona.
Kiedy idziemy już ulicą, dziewczyny raczej pilnują się nas, a tuż przed jezdnią zatrzymują się i mówią "stop":
Czekają na nasze pozwolenie, czyli "go". Dopiero wtedy przebiegają na drugą stronę. Monika bardzo lubi powtarzać "stop & go"; czasem biegnie i wyśpiewuje to na całe gardło.
Niekiedy udaje się zrobić moim córkom całkiem ładne zdjęcia:
...kiedy mają na to ochotę...
...albo nie wiedzą o tym.
Za nami bilans dwulatka. Szczerze powiedziawszy, to powinien być zrobiony już dawno(Monika w maju skończyła 2 lata) i dostaliśmy list w odpowiednim czasie, tyle że... zapomnieliśmy o tym. Poszliśmy z miesięcznym opóźnieniem, choć nie uważam, żeby miało to jakieś szczególne znaczenie.
Monika rozwija się prawidłowo - wedle słów naszej pielęgniarki środowiskowej. Została też obmierzona:
waga - 12,5kg
wzrost 90cm - tu strasznie zadziwiła panią, że taka wysoka.
A my... Mój małżonek wraz z sąsiadem grają w tenisa, ja biegam(już od ponad miesiąca i to systematycznie), trochę pływam i coś czuję, że będę musiała jeszcze grać w tenisa:))
I na dziś tyle wieści.