Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 listopada 2012

Kolejna rzecz doprpwadzona do szczęśliwego końca



Właściwie to był projekcik. Malutki haft, a zabrał mi mnóstwo czasu.


Już nie pamiętam, w której gazecie - przepraszam, magazynie -  go znalazłam. Podobał mi się bardzo, zaczęłam wyszywać i po kilkudziesięciu krzyżykach odłożyłam na czas nieokreślony. Wróciłam jakiś czas temu i... jest:



Dzięki niemu nauczyłam się robić te kulki(french knot - jak to jest po polsku nazywane?). Są bajecznie proste, ale aby do tego dojść, skorzystałam z instrukcji na nieocenionym youtube.



Haft oprawiony czeka....

sobota, 27 października 2012

pokrowiec na kanapę ukończony





Udało się, udało się! Uszyłam ostatnią część pokrowca na kanapę. Już mnie troszkę denerwowało spoglądanie na środkowy element inny od pozostałych. Zatem wyciągnęłam maszynę i...




Uszyłam ostatni element wierzchu. Co za ulga!

Dla przypomnienia pokazuje kanapę zaraz po kupieniu:


Cały wierzch, choć tego nie widać, był mocno poprzecierany, a z czasem, przy intensywnym używaniu przez dzieciaki, zaczęły robić się dziury. 
Teraz zastanawiam się, co zrobić ze spodem? Pokrowiec jest przymocowany na stałe do stelaża kanapy. Niby mogłabym wszystko odrysowywać i szyć, ale... wiem, że nie skończyłabym tego szybko; może nigdy by to nie nastąpiło.


Wyjęłam za to dawne hafty, spoczywające w czeluściach pudełek. Wyprasowałam i już kluje mi sie pomysł.
 

czwartek, 6 stycznia 2011

Bardzo dawno temu...



Chyba dwa lata minęły od tej chwili, gdy zeszyłam ze sobą kawałki materiału. Dziś wyglądają tak:



Funkcjonują jako podkład na podłogę. Ważne to było szczególnie wtedy, gdy Iza była sporo mniejsza i siedziała lub leżała(głównie to drugie) na panelach. Ostatecznie pracę zakończyłam chyba ze dwa lub nawet trzy miesiące temu, tylko jakoś nie miałam czasu na pokazanie. Dziś narzuta dosuszała się na oparciu kanapy, więc przy okazji cyknęłam fotę. 
Kwiatki biegnące po skosie są naszyte. I tu nauczyłam się jednego: należało to zrobić przed zeszyciem wszystkich kwadratów, bo byłoby to łatwiejsze. Przed skończeniem pierwszego kwiatka, miałam ambitny plan aplikacji na każdym niemalże kwadracie. Później się rozmyśliłam. Oczywiście pomysł z aplikacjami przyszedł mi do głowy, kiedy zobaczyłam zeszytą całość:) Może, gdybym była bardziej wprawna w szyciu, zrealizowałabym swój plan, ale w mojej sytuacji wolałam nie ryzykować.

Przy okazji grzebania w pudłach - bo takie wciąż w naszym domu funkcjonują - znalazłam dawne hafty. Pierwsze, jakie wykonałam w Irlandii. Nie miałam wtedy dosłownie niczego, więc w pasmanterii zakupiłam gotowe zestawy. Wtedy zniechęciłam się strasznie do haftu na podmalowanej kanwie. Dziś wyjęłam obrazki z ramek i zastanawiam się, jak je wykorzystać. 




Pomysł już mi świta w głowie, gorzej z czasem realizacji. Mam jednak nadzieję, że skoro narzuta ujrzała światło dzienne, to i z obrazkami mi się uda.




W najbliższym czasie pokażę też moją dawną pracę na drutach. Wczoraj wieczorem skończoną. Zima i chłód mnie pogoniły:))

piątek, 31 lipca 2009

Zapomniana róża



Jeszcze za czasów studenckich miałam chwilowe "zrywy robótkowe" ale z braku chęci lub nadmiaru innych - ciekawszych wtedy - zajęć, nie powstało wtedy wiele. 

Jedną z prac była róża:




Jako czarnego tła użyłam jakiegoś skrawka materiału - w większej części sztucznego, który niczym nie przypominał płótna czy kanwy. Męczyłam się z tymi krzyżykami okropnie. Jak już dobrnęłam do końca, odeszła mnie chęć na xxx do końca studiów i jeszcze dalej. Haft leży w szufladzie do tej pory. Czeka.



Dwa dni temu skończyłam kapelusz dla Moniki, bardzo podobny - inaczej byłaby kłótnia nieziemska:









Monika nie miała nastroju na pozowanie do zdjęć, więc namówiłam Gosię. Ta jednak też nie była tym zachwycona, stąd tylko jedno ujęcie. 


Z resztek materiału, który pozostał mi po różnych, dawnych szyciach, postanowiłam zrobić takie rozetki:





Pierwsze nie są zbyt kształtne ale przekonałam się, że zrobinie ich nie jest wcale trudne i nawet ja to potrafię. Te są całkiem spore, bo mają 4-5cm średnicy.



Natomiast dziewczyny też koniecznie chciały zrobić"coś", więc powstały korale, zainspirowane jakąś stroną z sieci:



wtorek, 19 maja 2009

Lilia






Uprasowana, przycięta, przyklejona:











Miało być inaczej ale w ostatniej chwili znalazłam tę koronkę i zmieniłam całą koncepcję. 
hrabina.ee, wtorek, 19 maja 2009 

poniedziałek, 11 maja 2009

Część pierwsza - ukończona






Obrazek wyhaftowany:




Teraz przechodzę do kolejnego etapu. Co takiego zamierzam zrobić? Pokażę w kolejnej odsłonie.


Dzisiejszego popołudnia zazdroski było troszkę więcej:



Pierwszy kwiat prawie skończony. Brakuje mu ostatniego liścia.





Dotarło dziś do mnie, że nici na pewno mi nie wystarczy. Chyba będę wołać o pomoc do PL, żeby kolor był taki sam.
hrabina.ee, poniedziałek, 11 maja 2009

niedziela, 3 maja 2009

Miniatury xxx




Miniaturkę w odcieniach zieleni ukończyłam już dawno temu i nawet chciałam ją pokazać, ale wciąż nie była uprasowana. Wczoraj doczekała się ciepłego żelazka i oto ona:






A nad kwiatem aktualnie pracuję. Choć jest to mały obrazek, praca się przedłuża, ze względu na książki.


hrabina.ee, niedziela, 03 maja 2009 

sobota, 14 marca 2009

Drobiazg







W ciągu kilku dni powstała taka kartka:






Kolory takie, jak na poniższym zdjęciu:




I jedno zbliżenie:





A teraz do szuflady i niech czeka na swoją kolej:)
hrabina.ee, sobota, 14 marca 2009

piątek, 6 marca 2009

Juz tak mam




Kiedy tylko napiszę, że nie mam ochoty na robótki, zaraz chwytam się za  robienie czegoś. I tak było tym razem. Wczoraj i dzisiaj siadłam i "podziubałam" trochę tu, trochę tam. Efekty są następujące:


1. Z takich kawałków:



ponumerowanych na wszelki wypadek(kiedy odkładam robótkę i po miesiącu wracam do niej, często nie wiem co miało być z czym; numery ułatwiają lokalizację fragmentów),

powstało to:


Teraz zacznę myśleć o zszyciu tego w jedną część(na podłodze leżą 4 pasy), a potem o obszyciu całości.


2. Przód Isabelle ruszył:


Obecnie jestem na etapie wyrabiania pach i ramion.


3. Małe hafty



ten z "CS"



ten ściągnięty z jakiejś strony, docelowo ma wyglądać tak:



Tematyka odległa, bo do kolejnych świąt Bożego Narodzenia jeszcze daleko, ale chcę go skończyć.


Potem myślę o kolejnym:



W obu przypadkach kolory trzeba dobrać samemu. Dzięki temu wyczerpuję zapas mulin, które zostały mi po różnych, wykonanych pracach.


Oprócz tego, w planach jest taki kot:


Z tym, że to dalekie plany. Myślę, że muliny zgromadzą się same wraz z upływem czasu.


Ostatnio w naszym lokalnym sklepie "gazeciarskim" pojawiły się nowe magazyny robótkowe. Nowe o tyle, że w Portarlington były dotyczczas nie do zdobycia. Są to:








Jakoś żadne nie zachwyciło mnie. Może trafiłam na takie numery? Czasem w "Simply Knitting", który kupuję regularnie, też nie ma nic ciekawego. Innym razem trafi się jeden, dwa interesujące projekty. Są też takie numery, gdzie mam ochotę dziergać prawie wszystko, co tam pokazali. 

I z robótkowania to tyle.

wtorek, 13 stycznia 2009

W wolnej chwili

W wolnej chwili



...zaczęłam dziergać jeszcze jedną czapeczkę:








Już jedna taka była, ale podoba mi się bardzo, więc zrobiłam kolejną w innej kolorystyce. Poza tym zmieniłam dół - tam się delikatnie zwijał w rulonik, a tutaj dałam ściągacz.


Wykorzystałam też hafciki, które niedawno Wam prezentowałam. Nawet nie spodziewałam się, że tak szybko znajdą zastosowanie:









Byłam pewna, że pójdą do szuflady, jak wiele przed nimi i będą czekać na swoją kolej... kiedyś...

W "CS" proponują naklejenie ich na dodane kartoniki. Ja jednak zastosowałam podkładkę z papieru w innym kolorze. Sama kanwa z haftem wydawała mi się zbyt mdła. Myślę, że teraz jest trochę lepiej; uważam jednak, że kartki to nie jest to, co lubię robić.

środa, 7 stycznia 2009

Numer 2






...czyli druga miniaturka:





I jeszcze na delikatnym zbliżeniu:




Kolory dobierałam tutaj sama wedle własnego uznania. Nie trzymałam się schematu, bo nie miałam wszystkich odpowiedników. Ramka wyszyta jest w tonacji zielonej tak, jak zalecali; jedynie odcień dałam inny niż w opisie.

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Miniaturka






Niedawno nabyłam nowiutkie numery kilku magazynów i najpierw przejrzałam "na szybko", potem zagłębiłam się w lekturze. Od razu wpadły mi w oko miniaturki z nowego "CS".

Dziś już jedną mam zrobioną:









Kolory dodanych mulin średnio mi odpowiadały więc dobierałam własne nici według opublikowanego zdjęcia. Na razie zastanawiam się też nad drugim rządkiem rameczki - projekt go przewiduje, ja natomiast jeszcze się nie zdecydowałam.

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Drobiazgi







Dziś skończyłam wyszywać takiego misia:



Wzór z CS. Teraz mam już dwa w komplecie. Mam też już pomysł jak je wykorzystać. W tym roku jednak pewnie pójdą do szuflady.


Kilka dni temu zaczęłam węża:



Niebieskiego węża... Cały czas przyrasta.


W tzw. międzyczasie dorobiłam nauszniki do czapeczki, którą już kiedyś widzieliście:



To na życzenie mamy 8-miesięcznego chłopczyka. Całe szczęście, że mogłam przymierzyć na Monikę. Dzięki temu powinny być przyszyte dokładnie tam, gdzie być powinny.

czwartek, 20 listopada 2008

Kilka rzeczy w jednej chwili...








... czyli normalne życie maniaczki igieł, drutów i nitek.


Po obejrzeniu bluzeczki, którą zrobiła Lucille,(notka z 28 września tego rokuna jej blogu) naszła mnie ogromna ochota na taką samą. Może nie identyczną - moja włóczka ma srebrną nitkę:) - ale niezwykle podobną. Ze względu na brak czasu mam na razie zrobiony tył i kawałek przodu:




Niestety, za późno nauczyłam się odpowiedniego robienia pikotków na drutach. W związku z tym mam takie coś na dole:



Mam na myśli ten rządek z gęsto usianymi dziurkami.

W chwili obecnej muszę to po prostu ładnie podszyć, a mogłam najzwyczajniej w świecie przerobić na drutach z właściwym rządkiem... Cóż, następnym razem będę mądrzejsza. Chyba.


Kolejna rzecz, która mnie skusiła, to szyjogrzej:




Robię go dzięki Maknecie. Na jej blogu znajdziecie przepis. Ja go troszkę zmodyfikowałam - dałam jeden warkocz na środku(ale z identycznej liczby oczek) i tył już robię bez warkocza, same paseczki. Przez to wyjdzie troszkę większy od przodu, ale chyba minimalnie.


Zaczęłam też łączyć włóczkowe łatki i robię taki patchwork z próbek wzorów, włóczek, itd.:



Przy okazdji mam nadzieję nauczyć się pięknego zszywania poszczególnych części. Nadzieja nadzieją, zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak widać, zdjęcie ponure ale u nas dziś troszkę pochmurno.


Nie mogło w tym wszystkim zabraknąć haftu:



Obrazek z Cross Stitcher. Rok temu wyszywałam podobnego misia. Siedział na dachu.
Całkiem przyjemna praca.

Oczywiście mam zaczęty kolejny obrazek z serii miniatur, ale tam nie ma nawet czego pokazywać.


Jakiś czas temu poddałam pudełka pewnej metamorfozie - na razie to jej początek, bo wciąż szukam ładnego papieru do wykończenia:



Pudełka zostały przycięte i oklejone kilkoma warstwami szarego papieru pakowego i kleju z mąki. Dzięki temu są niezwykle twarde. Jak widać "wersja tymczasowa" ma się nieźle i jest już w użyciu. Niemniej jednak, jak tylko znajdę odpowiedni papier, to wykończę pudełka.