sobota, 30 stycznia 2021

Dwie poszewki

 


Wydziergane prostokąty, dziś przekształciły się w poszewki. 




Bardzo lubię te wzory strukturalne, które z udziałem prostych oczek lewych i prawych, dają takie efekty. 






Na tył zabrakło mi włóczki, więc wykorzystałam zieleń, pod kolor wcześniej dzierganych kocy.


Teraz zabieram się za kolejne wzorki. Tym razem takie, których wcześniej nie znałam i nie robiłam.


W międzyczasie powstają pudełka i inne dodatki, które maluję w pasujące nam szarości i biele. 

Iza dostała pojemnik na długopisy. Oryginalnie wyglądał tak:


Teraz, odnowiony pod wystrój jej pokoju, prezentuje się tak:




Farba kredowa zrobiła ze zwykłej sklejki coś zupełnie innego:


Powoli przymierzam się do większej pracy, a mianowicie odnowienia kredensu. To już będzie zadanie na przynajmniej dwa dni; może nawet trzy. Oczywiście jeszcze wisi nade mną malowanie Izabeli łóżka, ale z tym to chyba jednak poczekam, aż pogoda na zewnątrz będzie lepsza.

wtorek, 26 stycznia 2021

Dzierganie

 


Powoli idzie do przodu, oczko po oczku, kolejne poszewki na poduszki powstają w zaciszu pokoju.


Tym razem bardzo prosty wzór:


Ten już czeka na zeszycie... 


...a w miedzyczasie powstaje kolejna:


Taki koszykowy wzór, oczka prawe i lewe:



Ostatnio znowu spadło trochę śniegu:



Przykryło wszystko białym kocykiem:


Niestety, po dwóch dniach nawet śladu po nim nie było.

piątek, 22 stycznia 2021

Przez pięć minut był śnieg

 

...a potem, niby trochę się ociągając, jednak odszedł, stopił się, ślad po puszystej bieli zaginął. 


Przebiśniegi wystawiały swe listki spod kołderki:


...ale po kilku dniach to już nie były tylko listki; pojawiły się pąki.



Krokusy leniwie wyglądały na świat:



Potem, po zniknięciu sniegu, zdecydowanie przyspieszyły:



Stokrotki przetrwały nawet z kwiatami:



Oczywiście nie mogło zabraknąć hiacyntów...



Pierwiosnki zaczynają rozchylać pąki. Niestety, część z nich jest nieźle podjedzona przez ślimaki, które miały swoje pięć minut w grudniu, kiedy temperatury znacznie sie podniosły.



Fuksje nadal stoją na tarasie. W osłoniętym miejscu, całkiem nieźle przetrwały, dopiero teraz, po większych przymrozkach, tracą liście.




Wszystkie pelargonie zostały w końcu zważone mrozem i dopiero teraz, w styczniu, smętnie zwisają. Na razie nic z nimi nie robię. Opadłe liście rozkładają się, a na przycinanie pędów jest zdecydowanie za wcześnie. 
Za to między pobrązowiałymi łodygami, radośnie tańczą na wietrze szafirki - w tej chwili tylko liście, ale niedługo...



Żonkile, te głęboko posadzone, dopiero wystawiaja leniwie pierwsze liście. Pozostałe, te rosnące w gruncie, już osiągnęły około15cm wysokości.



W skrzynce rosną małe tulipany, które oddzieliłam od cebul matecznych. Było ich całe mnóstwo, więc żeby nie wyrzucać, posadziłam je w pojemniku i niech się rozrastają. 



Pod przykryciem z gałązek...



...wychyla sie peonia. Wszystkie krzaczki już ruszyły, czerwienią się w mniejszym lub większym stopniu.



Pąki liściowe bzu białego zaczynają nabrzmiewać...



Na skrawku ziemi przed domem, wśród traw, cieszą oczy tulipany:



Ostatnie, najaktualniejsze zdjęcia przebiśniegów:


Zroszone deszczem, kolejny rok stanowią niezaprzeczalną ozdobę ogrodu.



wtorek, 19 stycznia 2021

Na szydełku i na drutach

 




...powstał komplet - prawie komplet - koc i poduszka.


Koc dziergałam bardzo długo. To znaczy sam proces dziergania rozciągnął się w czasie, bo co i raz przerywany był innymi zajęciami. Jak już zasiadałam do szydełka, to kolejne centymetry przybywały dość szybko.  



Pochmurne niebo nie sprzyjało jednak zdjęciom. Kolory wychodzą przytłumione, czy nawet wyblakłe.
 




Ostatnie podrygi naszego fotela. Choć niesamowicie wygodny, wysłużył się jednak i powoli przychodzi czas na zmiany. Czekamy na komplet wypoczynkowy, który już miał być, ale nadal go nie ma:)





Do tego powstała poduszka na drutach. Miała być początkowo też szydełkowa, ale akurat wpadł miw oko wzór na druty i oto jest:




Wzór jest włóczkożerny, więc nawet na front nie wystarczyło mi zieleni. Zaczęłam dokładać kolory z koca.


I razem - to właśnie zdjęcie pokazuje prawie idealną kolorystykę:


Skoro już i tak brakowałomi włóczki, tył zrobiłam w kolorze fioletowym, takim, jak dziergany był pasek w kocu. 

Spieszyłam się ze zdjęciami, bo moja córka już wzięła w obroty poduszkęi koc i niedługo nie będą takie prezentowalne :)

niedziela, 10 stycznia 2021

Pewnego zimowego ranka

 




...kiedy nie mogłam spać, a było to koło 5 rano, zeszłam na dół i zaparzyłam kubek mocnej herbaty. Wróciłam z nim na górę i zakopałam się, we wciąż ciepłej pościeli, razem z książką.

 Minęło trochę czasu, wypiłam herbatę, poczytałam książkę i za oknem zaczęło się rozwidniać. Choć niebo zasłane było szarymi chmurami - ołowiane, tak się chyba to opisuje - wybrałam się na spacer i oto kilka fotek.


Było zimno, szron pokrywał wszystko, ludzie siedzieli w domu, bo był to poranek Nowego Roku. I tylko nieliczni - ci którzy musieli jechać do pracy, jak mój mąż, i ci nienormalni - jak ja, niemogący spać, wyszli na zewnątrz. 

Nie żałuję jednak tego. Spacerowałam w ciszy i spokoju. Nie spotkałam nikogo. Ulicą nie przejechał ani jeden samochód.

Z szosy skręciłam na drogę prowadzącą między farmami. Tam też było cicho. Dochodziły tylko ciche porykiwania krów.  


Żywopłoty, częściowo porośnięte bluszczem, teraz stały oszronione, tworząc mozaikę pędów, liści i owocostanów:










Liście wyglądały, jakby ktoś specjalnie dodał im obwódkę z cukru:


W niektórych miejscach bluszcz tworzył ścianę z baldachów 



Zdarzył się nawet kwiat pokryty szronem, zastygły w bieli i opatulony kryształkami lodu:




Nawet stare liście paproci, brązowe, miejscami szczerniałe, teraz nabrały odświętnego wyglądu.



Zwykła pokrzywa wyglądała inaczej...






Bordowe pędy kolczastych jeżyn rozświetlały szarobiały krajobraz


A kilka dni później...

...spadł śnieg:


Do tej pory mam jeszcze w ogrodzie białe resztki zasp, które utrzymuja się, ponieważ temperatury wciąż pozostają poniżej zera.