Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mitenki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mitenki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 listopada 2016

Włóczkowo




...zimowo, bo jednak chłód już dociera do nas i czas na szaliki, kominy i czapki, a jak nie na nie, to  przynajmniej na mitenki i opaski :)

Zestaw: komin, opaska i mitenki ostatnio wydziergany dla koleżanki Moni, dziś już poszedł w świat.




Komin to raczej taki kominek :) na 26 oczek szerokości.



Do białego akrylu (podwójna nić) dołożyłam włóczkę w kolorze różnych niebieskości, żeby trochę przełamać tę śnieżną biel. Musiałam nieco uważać podczas robienia, bo ta nić to bawełna z jakimiś domieszkami; całość wcale się nie rozciąga,w przeciwieństwie do akrylu, który ładnie "pracuje".

W świetle dnia:



Tylko komin robiłam podwójna nicią. Mitenki i opaska zrobione są pojedynczą, ale myślę, że to wystarczy.



A w międzyczsie...


...coś dla najmłodszej.

czwartek, 20 października 2016

Czas płynie...





...i w naszej szkole niedługo już halloween.

Od początku września jakoś tak szybko mi czas zleciał, że nie pisałam wcale, nawet zdjęć nie pstrykałam; od czasu do czasu zrobiłam "przebieżkę" po blogach i to wszystko.

W tym czasie powstało kilka rzeczy na drutach, to na szydełku... ale o tym później.

Tymczasem wspomnę o naszych doświadczeniach z Libratusem.

Już na początku września dostaliśmy dokładną rozpiskę poszczególnych tygodni i w zasadzie od 1 września materiały do nauki były dostępne na naszych kontach. Dziewczyny, pełne zapału, siadły do pierwszych lekcji... i tu niespodzianka. Materiału jest dużo, wszak to wszystko, co w szkole w Polsce, a czasu mamy zdecydowanie mniej - tylko trochę po lekcjach i weekendy. Nie oszukujmy sie jednak, dzieci nie będą pracowały non-stop przez ileś godzin. Do tego trudności ze zrozumieniem tekstów, tłumaczenie, itd. Jednym słowem, po pierwszych lekcjach byliśmy do tyłu z materiałem. Dodatkowo dzieci zniechęciły się, szczególnie przerabianiem wierszy, których nie mogły pojąć. Wszystko to sprawiło, że libratus praktycznie zatrzymał się w miejscu.
Kiedy do nas zadzwonili ze szkoły w Polsce - naszej szkoły partnerskiej z Warszawy - mieliśmy już 5 tygodni w plecy. Przyznaję jednak, że ta rozmowa bardzo nam pomogła. Nauczycielka zachęcała do próbowania, odpuszczenia sobie rzeczy trudnych, a zajęcia się tymi, które sprawią dzieciom frajdę(do tych ponad ich siły możemy wrócić później, pod koniec roku szkolnego, kiedy będzie dzeciom troszkę łatwiej). Absolutnie zakazała, jeśli tak można to ująć - rezygnowania z kontynuacji nauki, bądź egzaminów. Ten telefon dał moim córkom ogromnego kopa, a jednocześnie może zachęcił do podjęcia trudu? Od tego dnia, 6 lub 7 października, dzieci pracowały CODZIENNIE!!!!! Raz było to 60 minut(czym mnie zaskakiwały) a innym razem ponad godzinę(co już mnie szokowało :)) Kiedy miały dość, wyłączaliśmy konto i sprawdzały postęp procentowy(bo taki jest liczony).
W tej chwili nadrobiliśmy prawie 2 tygodnie! co jest ogromnym osiągnięciem. Do tego dzieci pracują raczej z ochotą, rozkręcaja sie po pierwszych minutach i dalej czas pędzi. Ogromnym plusem jest to, że mój mąż wciągnał się w to zadanie i oboje systematycznie uczymy i pracujemy z naszymi pociechami.
Jakie wyniki tego będą? Nie mam pojęcia, ale jak zauważyła nauczycielka z Polski: nawet jeśli, w najgorszym wypadku - którego ona nie przewiduje - nie zaliczą egzaminów końcowych, to to, czego się nauczyły, nikt im nie odbierze. I tego się trzymamy i kontynuujemy naukę Gosi - w klasie 5 i Moniki - w klasie 3. Iza zaś dzielnie chwyta za elementarz i czyta po polsku :)


Teraz trochę dziergadełek:


Komplet dla Izabelki. Na otulaczu pojawią się kwiatki w kolorze pomarańczu z czapeczki:



Dla Izki, do spania :)



Wiem, że wyglądają okropnie, ale te dwie pary są używane jako kapcie i tu sprawdzają się znakomicie. Raz, że brązowe włóczki sa niezwykle wytrzymałe i ciepła, dwa, w końcu znalazłam zastosowanie do tych resztek :)



Tutaj coś nowego. Szydełko chyba 10 i paski materiału ze starych poszewek, sukienek, itp.


Powstaja powoli, bo są niezwykle materiałożercze!



Na drutach włóczka fantazyjna: spotkałam jeden motek w SH i kupiłam. Dobrze, że nie nabywałam jej w większej ilości! Efekt ciekawy, ale praca upierdliwa, delikatnie określając.



W szkole irlandzkiej zbliża się halloween. W tym roku nowy dyrektor wprowadza nowe rzeczy, nowe rozwiązania i muszę powiedzieć, że działa szybko, prężnie i... organizuje ciekawe zajęcia.

Już w przyszłym tygodniu musimy z Gosią upiec coś na szkolny targ z okazji halloween. Pieniążki idą na szkołę i potrzeby uczniów.
Teraz jestem na etapie wymyślania i tworzenia stroju Gosi. Tym razem bez maszyny, bo moja stara wyzionęła ducha po 11 latach pracy(jak na lidlowską markę i zadania, które wykonywała, całkiem nieźle).

Gosia zakończyła pływanie w ramach szkolnych zajęć. W tamtym roku ukończyła poziom pierwszy - dopiero co nauczyłam ją pływać, a w tym roku zaliczyła 5 lub 6. Efekt taki dlatego, że przez cały miniony rok, co tydzień, jeździliśmy z dzieciakami na basen. Nawet nabyliśmy specjalne okularki:


Oczywiście "no name" firma :) ale nie parują, przyciemniają nieco światła lamp i generalnie - jak Małgosia określiła - są cool! W jej wieku to teraz ogromnie ważne. 
Dla mnie istotne jest to, że dzieci pływają - nawet Iza radzi sobie w wodzie - i czerpią z tego radość. My przy okazji spędzamy ponad 2 godziny razem na basenie i też czerpiemy z tego przyjemność. 




niedziela, 4 października 2015

Szydełkowo, puszyście...



Zaczęłam znowu intensywniejsze robótkowanie, ponieważ spędzam trochę czasu w aucie, pod szkołą. Na pierwszy rzut poszły dwie puszyste włóczki: szara i pudrowy róż.

Włóczka różowa to Diana z firmy Patons(70 akryl, 30% nylon), na projekt poszło 40 gram podwójną nitką; szara to Brushed DK z Hayfield, motki 100g(po 50% nylon i akryl), poszło jakieś 120g na projekt, którym był otulacz i mitenki.
Otulacz robiłam wzorem ze strony By Haafner. Bardzo miły w pracy, szybki, jeśli ma się objętościową włóczkę. Przy mniejszym szydełku namachałabym się znacznie więcej, ale jak mówię, bardzo przyjemnie pracuje się z tym wzorem.
Prezentuję otulacz:




Jest niezwykle miękki, mięsisty i nad wyraz przyjemny dla skóry.



O ile szarą nić używałam pojedynczo, to róż musiałam przewinąć na dwa kłębuszki i użyć podwójnej nici, żeby zrównoważyć szary.


Problem miałam z guzikami, dobrze, że w starych zapasach znalazłam te perłowe. Wpasowały się idealnie.

Do kompletu dorobiłam mitenki, ale już z głowy. Zrobiłam łańcuszek, przymierzając go na obwód dłoni, a potem półsłupkami z 1-oczkową przerwą, dziergałam na około, pozostawiając miejsce na kciuk.



Jeszcze we wrześniu wydziergałam dziewczynom myjki:


Niebieska Gosi, w odcieniach żółci - Moniki, a Izy niebiesko-wrzosowo-biała.


Teraz jestem w trakcie dziergania puszystego sweterka dla Moniki:



Znowu pudrowy róż, włóczka Rio.

Tydzień temu Izabelka, jako ostatnia z sióstr, dostała parę skarpetek do spania.


Włóczka to alpaca, w kolorze camel. Drapie dość mocno, ale na nogi - idealna!

sobota, 27 października 2012

Zaległości w mitenkach



Zrobiłam już wszystkie, które zaplanowałam:


Pierwsze dla mnie z mięciutkiej, błękitnej włóczki.



Jako ozdoba doszły małe, szydełkowe kwiatki:



Mitenki są przyjemne w użytkowaniu


...ale na pewno nie są praktyczne



Kolejne -też dla mnie, ażurowe:



Włóczka to wełna w bardzo ładnym granacie:



Takim, jaj na tym zdjęciu bez lampy:


Wzór prościutki, ale już kolejnych bym nie podjęła się robić



I dla mojej córki najstarszej:



Z kwiatkami -ozdobami



podobają się jej, ale... nie nosi


czwartek, 18 października 2012

Mitenki najstarszej





Przedstawiam ostatnie mitenki - tym razem dla najstarszej.


Sposób wykonania - najłatwiejszy: prostokąt zeszyty bokami:





Bardzo delikatne ozdobienie na brzegach:




I jako ostateczne ozdobienie - kwiatki z koralikami:



Myślę, że są całkiem ładne, a najważniejsze, że Gosia w pełni zadowolona.

 

środa, 17 października 2012

MItenki na drutach





I to aż dwie pary!!! Dosłownie chylę czoło przed sobą, że skończyłam. Nie są jakieś wybitne, bo wiele babeczek robi o całe niebo, ba, o dwa nieba, piękniejsze. Jestem jednak dumna, że dobrnęłam do końca!

Pierwsza para:



Ażurowe, które już Wam pokazywałam w ilości sztuk: jedna. Teraz są dwie. 


Ażur jest ciekawy; nie widać na nim błędów, a uwierzcie mi, w drugiej pomyliłam się z 10 razy i nie prułam wcale. Gdybym zaczęła to robić, to już nigdy bym nie skończyła tej pracy. Na szczęście wzór zamaskował wszystko.



Ażur jest mało widoczny, bo na moją dłoń chyba trzeba było odjąć jeszcze z 10 oczek. Z proponowanych 70 robiłam 60, ale wciąż to za dużo.



Mitenki nie zostały uprane, stąd to nierówne ułożenie oczek i może nieco gorszy wygląd. 





Kolejna para - najprostsza na świecie. Robiona metodą prostokątów łączonych bokiem. 


Włóczka niesamowicie mięciutka, ale okropna w pracy. Żeby nie były takie smutne, dodałam kwiatki i koralik:



Z komfortu jestem zadowolona - mięciuteńkie:


Z wyglądu też - głównie kolor:



Teraz, po krótkiej chwili użytkowania już wiem, że mitenki nie są dla mnie. Mi marzną głównie palce i tu, niestety, mitenki nie pomagają. Do jazdy samochodem mam skórzane, cienkie rękawiczki. I tylko takie sprawdzają się w moim przypadku. Kierownica jest lodowata, ale śliska, włóczkowe rękawiczki nie dają rady.

Nic to. Robienie mitenek było moim nowym doświadczeniem. Zakończyłam, odfajkowałam projekt i koniec. Jeszcze tylko jedne zostały do pokazania - te dla najstarszej i będzie koniec.

środa, 10 października 2012

mitenkowo


Mitenki w wersji mini dla mojej córki średniej


 Najzwyklejsze oczka prawe i lewe.



Lekko tylko ozdobny brzeg przez ciągłe przerabianie na prawo dwóch początkowych i końcowych oczek.




Do tego kwiatek


I koralik różowiasty oczywiście.



I już w użyciu.

piątek, 5 października 2012

Mitenki najmłodszej






Udało mi się skończyć pierwszą parę mitenek dla dziewczyn. Zapozowała Izabelka, bo obie starsze były w szkole.

Nie muszę mówić, że choć to mały rozmiar praca była długa i żmudna? Robiłam na dwóch drutach prostokąt, a potem połączyłam, zostawiając dziurę na kciuk. Opierałam się na darmowym wzorze z Lion Brand Sparkling knit wristers . Moja wersja jest troszkę inna, ale zasada robienia pozostałą ta sama. 

 




Włóczka to jakaś mieszanka akrylu w kolorze... nie-do-końca-białym.




Same oczka prawe i lewe, żadnych udziwnień




Do tego szydełkowy, najprostszy kwiatek 




Dodałam różowiasty koralik, bo musiał być! i troszkę ożywił delikatne kolory.



Monika już się z nimi nie rozstaje. Zaczęła nosić je do szkoły i nawet nie zgubiła!


Robienie mitenek to jednak nie moja działka. Skończę tylko te, co zaczęłam i NIGDY WIĘCEJ!