Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozdoby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozdoby. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 kwietnia 2020

Kilka dekoracji




Wyciągnęłam więc dekoracje wilekanocnowiosenne ze strychu.

Wczsną wiosną, kiedy jeszcze można było chodzić do woli, przyniosłam wierzbę. Kiedy rozwinęły się z niej bazie, zasuszyłam je i teraz mam już na czym wieszać pisanki.

Przez te kilka lat nazbierało sie ich trochę....


Niektóre maja ponad 10 lat, robiłam je w pierwszych latach pobytu w Irlandii:


Większość jest po prostu oklejona materiałami, głównie kwiatowymi, bo te najbardziej mi pasują do wiosny i pisanek.








Oczywiście Izabela musiała wyciągnąć wszystkie kurki, zajączki, ptaszki, kurczaczki....


Mamy więc zające i kurki zgodnie siedzące obok siebie.





Mamy paierowe cudeńka, które dostaliśmy od znajomych:


Papierowe pisanki...


 ...i papierowy kurczaczek:


Mamy wreszcie koszyk z pisankami, które nie wiszą, a zwyczajnie leżą:


 Wyskrobane wzory na malowanych w cebuli skorupkach... i szydełkowe - kolejny prezent od znajomej:





poniedziałek, 16 grudnia 2019

Jeszcze kilka dni



Ostatni tydzień w szkole.

Mini podarki dla nauczycieli już przygotowane.



Dzieciaki zajmowały się lukrowaniem pierniczków. Wszystko to ich inwencja i praca.









Okno już udekorowane:



Tym razem gwiazdki muszą dzielić przestrzeń z kwiatami...



Wszystko mi pozarastało, a nie zdejmę przecież kwiatów z okna :)









Jeszcze ostatnie produkcje świąteczne:












Chowam już włóczki w świątecznych kolorach. Wystarczy tego, co naprodukowałam.

środa, 11 grudnia 2019

Krzywa szopka...




....czyli pierwsze koty za płoty.


Wczoraj podjęłam się karkołomnego zadania sklejenia szopki. Mówiliśmy i planowaliśmy to z dzieciakami od dawna, nie to, że od tego roku... o nie, dużo, dużo wcześniej.

Wybaczcie zatem, że chwalę się nieco pokrzywioną i niedopracowanym dziełem, ale musiałam po prostu ją uwiecznić. Choćby z tego powodu, że nie myślałam nigdy, że "wyprodukuję" coś takiego.





Wszystko niby przemyślałam, całą konstrukcję, choć architektem nie jestem... Niestety, nie zaliczyłabym chyba materiałoznastwa z dziedziny budowlanki:) Dach okazała się za ciężki, zaczął się wyginać do dołu i zsuwać ze ścian. Wsparłam go "belkami sufitowymi" i troszkę przedobrzyłam, bo wygiął się w drugą stronę. 



W sumie można poprawić - odkleić belki i przymocować na nowo, tyle tylko, że oczywiście przybetonowałam je na amen. Nie wiem czy z odklejaniem ich nie popsułby się cały dach. Zatem chyba już tak zostanie. Następna szopka będzie lepsza.





Zaplanuję wtedy też lepsze umiejscowienie i ukrycie światełek.




Dach kleiłam na tekturze. Cięłam sznurek na kawałki i mocowałam. Jak widać, skręty sznura ponownie się odwinęły i dach jest taki trochę potargany.





Ściany to papierowa wiklina malowana kawą i ten sam sznur, który tworzy dach. Ponieważ miałam go dosyć dużo, to wykleiłam, a raczej ułożyłam, z niego podłogę.
Do środka wstawiłam na razie składaną z papieru szopkę, taką na bogato, ze złoceniami, błyskiem.... ale moja Izka docelowo lepi z gliny figurki. Uwierzcie mi, to będzie czad!
Na grzejnikach już suszy się siano :) Będzie full wypas. (dobrze, że mi trawy w ogrodzie narosło, to mam z czego to siano zrobić)




Uplotłam kilka gwiazd z papieru. Próbowalam różnych wielkości, odległości rurek, itp. Ta poniżej ma super zagłębienie od drugiej strony. Wykorzystałam to na umieszczenie tam światełek.




Zapalone światełka:



Szykują się kolejne gwiazdy i inne ozdoby:)


niedziela, 1 grudnia 2019

Wieniec adwentowy




Na poprzednio uplecionej bazie powstał adwentowy wieniec.













Na drzwiach wejściowych też zawiśnie wianek:




W świetle żarówki:



Teraz pracuję nad drobnymi upominkami:




...czyli podkładkami





Mam też girlandę ze światełkami o odcieniu ciepłej bieli, chociaż spokojnie można je nazwać żółte.












Mają swój urok, ale przyznaję że poprzednia girlanda wyglądałą lepiej

niedziela, 24 listopada 2019

Girlanda



Na bazie zwykłych ledowych światełek, z białej organzy, powstała girlanda.







W tym zestawie światełka są białe, określane jako zimne.  Myślę, że kolejną girlandę zrobię na ledach o świetle ciepłym.









Organzę pocięłam na paski około 4-5 cm szerokości i długości ponad metrowej(im dłuższy pasek, tym bardziej pełny kwiat/kula powstaje).



Opaliłam brzegi nad świeczką, żeby się nie siepały.





Następnie przymarszczyłam, fastrygując gęsto wzdłuż jednego brzegu.



Ściągając nitkę, utworzyłam wielowarstwowe koło. Przez jego środek przełożyłam żaróweczkę i zaciągnęłam fastrygę jeszcze mocniej, aby utrzymać powstały kwiat na żarówce. Jeszcze kilka ściegów mocujących...




...i kwiat został dobrze osadzony i umocowany.







Myślę, że całość zajęła minimum 4-5 godzin, bo na sznurze jest 20 żaróweczek.



Girlanda może być ozdobą zarówno świąteczną, jak i poświąteczną.