...zielenią zaczaruję....
Może inaczej powinnam te wpisy redagować, może nie tyle zdjęć od razu? Nie umiem. Tu i teraz się liczy, te właśnie piękne faktury, kolory...
Liście funkii wpadły w oko aparatu. Przynajmniej te nienaruszone przez ślimaki, albo z bardzo małym uszczerbkiem
Po deszczu zbierają krople wody, które potem toczą się wzdłuż nerwów:
Pelargonia pachnąca (Geranium graveolens) dostała swoje miejsce na zewnątrz. Po kilku dniach w cieniu, pod stołem, powoli wyszła w pełne słońce. Już widać, jak bardzo wzmocniły się jej liście. Duże, zdrowe, mięsiste i obłędnie pachnące. Będą jak znalazł na herbatę zimową.
Pelargonia bluszczolistna walczy o swoje miejsce w wielkiej donicy na tarasie. Nie jest jeszcze oszałamiająco wielka, ale prawie widać, jak rośnie.
Za to malwa daje czadu. Osiągnęła już dwa metry i dalej wznosi się ku słońcu. Oczywiście ślimaki atakują ją na potęgę! Stołówkę sobie z niej zrobiły dosłownie.
Zbite w jeden ciasny bukiet, pąki malwy, są już obietnicą rodzącego się powoli piękna:
Ślimak w jadalni :)
Rojniki tymczasem przycupnęły niziutko. Niby małe, niby takie niewidoczne, ale...
W swej prostocie piękne. Czerwona odmiana prawie mi zniknęła, uratował się jeden i teraz dzielnie walczy:
Lawenda już kusi zapachem, choć jeszcze w mocnych pąkach. Powoli jednak fiolet zaczyna przeświecać:
Liliowce tuż, tuż przed kwitnieniem:
Pąki pelargonii bluszczolistnej:
...i pelargonii rabatowej:
Nagietki, jeden w prawie ścisłym pąku:
...i drugi, już rozchylający kwiat:
Żurawka ze swoją roztrzepaną wiechą:
Lewkonia - w tym roku posadziłam ich kilka. Trafiło się nawet 4 kolory: biały, różowy, bordowy i kremowy.
Różowa na razie kwitnie, czy raczej zaczyna kwitnąć, najlepiej.
Bordowa trochę ją goni... a pozostałe kolory w powijakach.
Dzwonki wspinają się po ścianie, choć raczej powinny z niej zwisać:
Powojnik wielkokwiatowy zaczyna rozchylać kwiaty:
I poziomki szaleją już z owocami. Całe mnóstwo zwisa z gałązek w naszym przydomowym ogródku.

















