Nie wiem czy jeszcze tutaj ktoś zagląda, bo bardzo zaniedbałam blog. Wszystko po trochu się na to składa. I praca - to w zasadzie głównie, i to, że nie bardzo mam o czym pisać, bo ciągle te same tematy wpadają. Miesiąc po miesiącu płynie, wciąż te same pory roku następują po sobie, te same rośliny, a ja głównie w tym teraz siedzę.
Dzieci podrosły, usamodzielniły się... Teraz zaczynamy je uczyć prowadzenia samochodu. To już tuż, tuż... trzeba myśleć o prawie jazdy, o jakimś aucie dla nich...
W lipcu wyjechaliśmy do Polski.
Odwiedziliśmy rodzinę, pozałatwialiśmy wiele spraw,których nazbierało się przez dwa lata naszego niebywania w kraju.
Odbyliśmy wycieczkę do Lublina. Teraz tylko zajawka, mam nadzieję napisać więcej:
Przed wylotem posadzonkowałam photinię i lawendę.
Co jeszcze...
Po powrocie wpadlismy w wir pracy...
Moje miejsce wyglądało tak:



