Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skorupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skorupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2019

Targ staroci




Pierwsza nasza wycieczka w takie miejsce. Małżonek chodził i oglądał narzędzia stolarskie, a ja rozglądałam się.... w sumie za niczym konkretnym. Nie pojechałam tam nawet z myślą, że będę cokolwiek kupować. Wyszło natomiast inaczej.


Za bezcen nabyłam dwa komplety platerowanych widelców:



Wymagały tylko trochę czyszczenia. Przy okazji przeczytałam opinię osoby próbującej czyścić stalowe sztućce metodą dla sreber. Stwierdziła, że to nie działa i tylko potwierdza, że internet pełen jest nieprawdziwych informacji.



Metoda jak najbardziej działa, zachodzi reakcja chemiczna, która nieinwazyjnie usuwa czarny osad(tlenek) ze srebra. Sztućce nie wymagają potem polerowania. Oczywiście sposób nie zadziała na sztućce wykonane z innych metali.



Kiedy ja oglądałam i kompletowałam widelce(przy okazji bijąc się z myślami, ile to właściciel sobie zażyczy?), Izabela wynalazła dla mnie świecznik.
Przybiegłą podekscytowana, mówiąc: mama, zobacz, ty masz już podobny. Chcesz jeszcze jeden?

Jak poniżej widać, chciałam:



Ciężki, solidny, można użuwać jako broni :).



Nawet nie był taki brudny.



I nasza fanaberia:



Dwa imbryki, czy też dzbanki do parzenia herbaty bądź kawy.

Zdjęcia jeszcze sprzed czyszczenia, takie na szybko:



Artur najbardziej nie może przeboleć tego lekkiego wgniecenia, ale mnie ono aż tak bardzo nie przeszkadza.



I jeszcze osobno - ten codzienny, na użytek domowy:



I ten odświętny:




Na poniższym zdjęciu już po czyszczeniu:



Czyszczenie wstępne, takie na szybko:



Będzie można jeszcze poprawić w wolnym czasie, ale używać już można:



Zastanawiałam się jeszcze nad kuflami cynowymi - chyba cynowymi; stare, grawerowane, facet miał ich całą skrzynkę. Gdybym była pewna, że uda mi się je odczyścić, bo brudne były nieprzeciętnie, to pewnie bym je nabyła.

wtorek, 26 lutego 2019

Serweteczki pod spodeczki



... czyli takie maleństwa, które można położyć na spodek, pod spodek, albo zwyczajnie, potraktować jako podkładkę pod kubek.









W domu jakoś takie te zdjęcia wyszły niezbyt: niby widać szczegóły, można dokładnie sobie obejrzeć serwetkę, ale czegoś mi brak... Zrobiłam więc drugą sesję na zewnątrz, bo pogoda nam sprzyja.

 


Pierwsza w tym roku, herbata na tarasie



Otoczenie jeszcze nie uporządkowane, ale wysarczyło przetrzeć stół, zarzucić szal na fotel, zaparzyć herbatę i zacząć się delektować.



Zwłaszcza, że doszły nowe filiżanki:




Kolejny komplet serweteczek:



To już drugi taki. Pierwszy powędrował do znajomej.




Choć generalnie nie lubię powtarzania projektów, to ten schemat jest wyjątkowo przyjemny i szybciutki do zrobienia.




Muszę powiedzieć, że filiżanki i spodki są wyjątkowej urody.  Jestem nimi zauroczona.



poniedziałek, 11 czerwca 2018

Dziecięce projekty



...czyli w czym im pomagałam.

W malowaniu kompletu do herbaty. Iza wybrała to sobie jako prezent urodzinowy, bo nie raz zajmowała się takimirzeczami. Niestety, w komplecie dostaliśmy farby do d... y. Lały się jak woda i Iza po prostu poddała się ze łzamiw  oczach.
Przyznam, że sama miałam momenty, kiedy z ochotą rzyciłabym tym kompletem o ścianę, ale zaparłam się i malowałam. To, co się rozlało, połączyłam we wzory-maziaje i w sumie dziecko jest zadowolone.



Druga rzecz, to naprawianie włosów lalek.
W internecie krąży wiele przepisów na ten temat. Jedne mówią, że na gorąco, drugie że na ciepło/zimno, jeszcze inne że na mokro i żelazkiem. I oczywiście z użyciem płynów do tkanin, balsamów, itp.
Robiłam tak, jak mi wypadało, raz na gorąco, raz żelazkiem. Z efektów jestem zadowolona, bo włosy były wcześniej jedną, wielką plątaniną. Szczególnie Arielki miały je skołtunione.


Włosy Roszpunki - te najdłuższe, dzięki kołtunowi były o połowę skrócone. Po długim czesaniu i prasowaniu udało się je rozplątać. Oczywiście lalki zgubiły trochę loków, ale przynajmniej wyglądają jako tako.



I jeszcze koszyk kryształowo metalowy:



Musiałam go dość długo doczyszczać ze rdzy, bo był nią obrośnięty:



Warto było włożyć trochę wysiłku. Co prawda tu i ówdzie pozostały odrobinki rdzawych plam, ale nie rani to moich oczu.



niedziela, 3 czerwca 2018

Prawie końcówka



...



...czyli kolejny rok szkolny za nami. Jeszcze niezupełnie, jeszcze zostało 3 tygodnie, ale to w zasadzie takie nic. Podstawówka napisała już wszystkie końcowe sprawdziany. Teraz pozostały wycieczki szkolne, sport, przygotowanie podręczników na nowy rok, itp.




Najstarsza od 28 maja, przez cały tydzień pisała sprawdziany końcowe ze wszystkich przedmiotów. Było tego po 2-3 dziennie. Plus jest taki, że uczyła się systematycznie, więc teraz robiła tylko powtórki. Stwierdziła, że prawie wszystko było proste... zobaczymy jakie wyniki nam przyniesie. Wtedy okaże się, czy to było takie proste. Tak czy siak, w przyszłym tygodniu już kończy pierwszą klasę szkoły średniej i zaczyna wakacyjną labę.

Kwitnie następny powojnik z grupy montana. W tle, dołącza do niego wielkokwiatowy, purpurowy.

Dzieci się uczą, ogród buja, a ja zajmuję się drobnymi pracami; pierwsze klapki dla Izy - już stargane, bo w nie wrosła. Nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia po ich wykończeniu.




Kolejny dodatek do prezentu dla nauczycieli:






Nabyłam też kilka staroci:



Wszystko pojedyncze sztuki, ale powoli też składają się w komplet.





Do tego cały serwis kawowy "Melody":



I łyżeczkę do cukru, na przykład do cukru, bo przecież może być do wszystkiego.



czwartek, 22 lutego 2018

Nie powinnam zaglądać do SH...




...tak sobie wciąż powtarzam. Kiedy znajduję tam skorupy, po prostu nie potrafię ich nie kupić. Nabywane przez lata, pojedyncze sztuki, zaczynają tworzyć kolekcję i zestawy...



Na przykład filiżanki z tego zdjęcia. Mam już kilka z chińskim motywem - środkowa. Z różami trafiły mi się pierwszy raz(w dodatku ze spodkami!) i tworzą komplet z zestawem talerzy obiadowych i deserowych z takim właśnie motywem, które kupiłam ze cztery lata temu. Ta po lewej - dołączy do niebieskiej, angielskiej kolekcji. Jako jedyna jest ozdobiona także w środku:



Obok leżał taki komplecik - chyba do śmietanki - nie mogłam go zostawić...


Przy okazji wizyt Irlandczyków, zawsze musi być mleko do herbaty, więc takie rzeczy są u mnie w użyciu.



Kiedy wstąpiłam do drugiego SH i zgarnęłam filiżanki z wystawy, babeczka tylko się uśmiechnęła i powiedziała, że o mnie pomyślała w momencie, kiedy je wystawiała w oknie. Zastanawiała się, czy przyjdę...



Trzecią wzięłam z rozpędu, choć już nie ma tego "czegoś", co lubię. Jedynie kształt za nią przemawiał.



Komplet poniżej już kiedyś był w moim ręku i poszedł dalej :)



Ten komplet jest przeuroczy:



...i na razie z niego najczęściej korzystam:



Wnętrze ma bogato ozdobione:




Przy okazji pokażę tshirty, które przygotowałam dla dziewczyn na święto Św. Patryka:



Jak już wpadłam na pomysł namalowania im koszulek, to wyciągnęłam wszystkie 3, które po wielokrotnym używaniu na WF, zostały odłożone do tego typu działań właśnie.
Dwie wykorzystałam na zielone święto, a trzecią ozdobiłam ot tak.



Monika stwierdziła, że obetniemy rękawy i trochę ją skrócimy. Będzie wtedy odpowiednia na wakacje.


Farby kupiłam w lidlu - 4 kolory:czerwony, żółty, zielony i niebieski. Na ebay-u dokupiłam czarny, biały i srebrny.
Rok temu już malowałam nimi koszulki i muszę powiedzieć, że jak na nasze intensywne i częste prania, kolory wytrzymują świetnie.