sobota, 28 sierpnia 2021

Wyjazd nad morze

 


Ponieważ od tygodnia mamy znów lato i wysokie temperatury, wybrałam się w poniedziałek nad morze. Był to ostatni moment dla Izy, która już w środę zaczęła szkołę. 

I tu taki mały wtręt... jak co roku o tej samej mniej więcej porze, wraca do nas piękna pogoda. Dzieci idą do szkoły, a my mamy lato. Nie mogło być inaczej i teraz:)





Wyjazd był planowany przez dziewczyny od ponad dwóch dni, więc w poniedziałek rano już o 8 byłyśmy w drodze. Monika była moim nawigatorem i spisała się w tej roli świetnie.

Na miejscu byliśmy już przed 10, bo autostrady były puste. Plaża też była praktycznie pusta o tej porze.



Ogromne przestrzenie tylko dla nas :)



Woda była bardzo zimna, ale nikomu to nie przeszkadzało. 



Odpływ był w trakcie, więc co jakiś czas wiekszy i większy kawałek plaży pozostawał odsłonięty.






Pogoda była idealna, gorąco, ale niezbyt. Do tego przyjemna bryza.... 






Miałyśmy nawet szansę wykorzystać swoje kapelusze w tym roku. 


Natomiast w ogrodzie... 

Zbiory pomidorów i to dość obfite.








W kwiatowym ogródku pojawiły się astry. 



Wsadziłam je do donic z piwoniami, które w tym roku właśnie wykopałam i umieściłam w pojemnikach.



Żeby nie stały takie puste donice, dołożyłam astry i teraz piwonie spokojnie się ukorzeniają i aklimatyzują, a astry rozwijają pąki.



Floksy dalej kwitną i to dość obficie: 



I wilec wspina się coraz wyżej:



Rankiem wygląda przepięknie, nie na darmo nazywają go tutaj 'morning glory' czyli w wolnym tłumaczeniu ' chwała poranku'.



I jeszcze busz utworzony przez kosmosy:



piątek, 13 sierpnia 2021

Znowu mało robótek...

 



...a dużo kwiatów. 


Z robótek dzierga się druga para skarpetek z wełny, czystej wełny, dodam. Całkiem przypadkowo trafiłam na nią w SH. Na tę i jeszcze dwie kolejne: bordową i mieszankę zieleni. Gryzą niemożebnie! ale i pachna taką wełną, którą znam z dzieciństwa. 


W ogrodzie kolejne zmiany... jedne kwiaty kwitną, inne przekwitaja...

Róże w tym roku u mnie słabe. Pierwsze pąki zjadły mszyce, ścięłam więc bardzo nisko i to drugi rzut. 



...ładne... ponieważ róże zawsze sa ładne. 


Kosmos rozrasta się wzwyż i wszerz.





Nasturcja pnie się w cieniu powojnika. Będzie łądnie rosła, o ile jakieś wczesne przymrozki jej nie zniszczą.



Floksy powoli rozwijały kwiaty:









...by w końcu pokazać je w pełni





Koper wyrósł ponad dach szopy.



Wilec powoli się rozrasta



I powojnik z coraz większą ilością kwiatów:



Wiciokrzew... 



Z kwiatami, które wydzielają woń, jakby ktoś otworzył butelkę perfum:








I w końcu lilie orientalne raz jeszcze:



Tym razem białe:









sobota, 7 sierpnia 2021

Agapant

 

Od kiedy pierwszy raz zobaczyłam agapant, pokochałam go miłością wielką. Przy pierwszej lepszej okazji zakupiłam maluteńkie kłącze z dwoma może oczkami. To były czasy, że liczyłam każdą złotówkę, a te kwiaty były drogie, jak na moje możliwości i były ważniejsze wydatki, niż takie zachcianki.


Oczywiście z tak małej roślinki nie wyrośnie ci od razu piękna, wielka i obfitująca w kwiaty już w tym samym lub następnym sezonie. Czekałam i czekałam. 


Pojawił się pierwszy pąk, potem dwa...


W tym roku mam już ich całkiem sporo, bo 7 i w dodatku prawie metrowej wysokości:

 



Agapant afrykański nazywany jest też lilią afrykańską, więc pod taką nazwą można go zapewne spotkać w slepach ogrodniczych. 


Jest przepiękny i oczywiście najładniej się prezentuje po południu, kiedy słońce już nie świeci bezpośrednio na jego delikatne, niebieskie kwiaty.



Mały update, co do zdjęć. Dziś agapant rozwinał swe kwiaty bardziej i wygląda już tak:








Lilia orientalna też zaczęła teraz kwitnąć.






Nad wieczorem, albo w lekko pochmurny dzień, roztacza szczególnie intensywny zapach.









W cieniu, pod powojnikiem, próbuje swoich sił biała odmiana groszku:



Powyżej, powojnik włoski zaczyna już kwitnienie: