Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ażur. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ażur. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 kwietnia 2022

I proszę bardzo, kwiecień już zapiernicza....

 



... a ja nie mogę przysiąść do napisania czegoś porządnego.

Dzisiaj też będzie głównie kwiatowo. Na początku jednak pochwalę się swoją nową pracą. To miejsce to centrum ogrodnicze Solas Eco Garden Shop. Możecie obejrzeć po kliknięciu na nazwę. 

Rok temu zostało otwarte w naszej miejscowości, a ja w końcu aplikowałam i dostałam pozycję wykwalifikowanego ogrodnika; moim zadaniem jest doradzać ludziom przy zakupach, pomagać dokonywać wyboru roślin do nasadzeń i oczywiście poza tym, praca z kwiatami, w otoczeniu kwiatów... Jednym słowem to, co uwielbiam!


Teraz kilka zdjęć z mojego ogródka.


Na początku nowości czyli jaskry:





























Kolejny raz, po wielu latach, w moim ogródku zagościły jaskry azjatyckie. Mam je w czterech kolorach i musze przyznać, że wyglądają absolutnie pięknie.


Nowością są też kolejne żonkile 



Tym razem kwiat pełny, delikatnie pachnący i w bardzo jasnym, żółtym kolorze. Takim jakby rozbielonym. 


Narcyze białe już praktycznie mi przekwitaja, a wczorajsza wichura jeszcze przygięła je do ziemi.



Oczy cieszą szafirki, w tym te o pełnych kwiatach:











Piwonia już taka duża, a w zasadzie jeszcze większa, bo zdjęcie sprzed tygodnia.



Cieszę się, że choć chwilami mam czas zatrzymać się i zachwycić ulotnym pięknem kwiatów. 


piątek, 6 lutego 2015

Szydełkowe chusty




Lekko kremowa, ażurowa chusta, powstała bardzo szybko:



Jest delikatna, ale stwierdzam, że mogłam wziąć jeszcze grubsze szydełko. Efekt zwiewności byłby bardziej "namacalny". Wzór z tego bloga.


Powstałe na prawej stronie szydełkowe łańcuszki dodają chuście jeszcze większego uroku i oczywiście przestrzenności:


Użyta włóczka to angora w kolorze ivory, w liczbie 1 motek.  Drapie, oczywiście, że drapie, ale mi to nie przeszkadza. Od dzieciństwa byłam przyzwyczajona do prawdziwej, owczej wełny, która zawsze drapała.




Druga chusta, a w zasadzie chusteczka pod szyję, to już zupełnie inna bajka.



Włóczka z tych ozdobnych, bawełniana, z jakimiś dodatkami.


Na poniższym zdjęciu widać jej teksturę:


Miałam tego dwa małę motki, użyłam wszystkie i powstało małe coś do owinięcia szyi. Myślę, że Izabela jako pierwsza wypatrzy "to" dla siebie i użyje jako pierwsza.


I krótka prezentacja na osobach córek. Pora wczesna, bo 8 rano, stąd jeszcze z lekka szarawo. Dziewczyny wyszły tylko w mundurkach, dlatego zdjęcia robione na szybko, bo ranek jeszcze mroźny.





wtorek, 29 kwietnia 2014

Skarpetki - jedna za mną...





...i przyznaję, że zaczęło mnie to wciągać.

Jedną już ukończyłam:




Piętę formowałam za pomoca rzędów skróconych, ale nie przerabiałam tak, jak uczyła IK, bo chciałam mieć ten ażurek po skosie.







Skarpetka jest mocno ażurowa, ale to mieszanka wełny z akrylem przy dużym udziale wełny; jest bardzo przyjemnie ciepła.


Następne skarpetki zrobię już samymi prawymi(tę część od spodu); to wyraźne odcinanie oczek prawych od lewych mało mi sie podoba. Robiąc pierwszy raz chciałam mieć wszystko oddzielone, pozaznaczane, stąd te wyraźne granice.



Myślę, że zakończę też ściągaczem, a nie gładkim ściegiem, bo wolę, kiedy jednak trzyma mi się to wszystko przy skórze, a nie zjeżdża w dół.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Szydełko i druty




...pracują zamiennie. Czasem trochę tego, czasem trochę tamtego.

Na drutach mam pierwsze w życiu skarpetki!!!

Zamówiłam włóczki(wspólnie ze znajomą, żeby nam wyszło i taniej i bardziej kolorowo; wymieniłyśmy się motkami włóczek skarpetkowych, bo ileż takich samych skarpetek można zrobić z 4 ogromnych motków wełny?).

Dwa dni temu zaczęłam swoją przygodę ze skarpetkami robionymi od góry.




Pomykam na drutach 2.75 cieniutką włóczką:



Korzystam z kursu Intensywnie Kreatywnej i na razie idzie bez problemów. Doszłam do momentu wyrabiania pięty....


Na szydełku natomiast stare i nowe.

Stare, to serwetka:


Przybyło dwa okrążenia, no, prawie dwa, bo nad drugim jeszcze pracuję. Trwa to dość długo, bo jest 24 powtórzenia wzoru, na który składa się mnóstwo słupków wielokrotnie złożonych, połączonych łańcuszkami z pikotkami. W robocie jest to przyjemne, ale ciągnie się strasznie!

Nowa rzecz to szydełkowa koronka - już zamknięta w kółko. Na razie tyle. Zdradzę tylko, że wciąż nad nią pracuję i dodaję kolejne elementy.




Włóczka to bardzo cienki i delikatny akryl, a wzór, to ten sam element, który wprowadziłam do sukienki Izabeli, robiąc go wtedy z czarnego kordonku.

W tym wszystkim Izabelka dzielnie znosi wysyp krostek. Troszkę narzeka, ale naprawdę niewiele. Nawet noc nie była taka straszna.


niedziela, 30 marca 2014

Sukienka z szydełkową górą



W tym tygodniu połączyłam szydełkową bazę z materiałem, który czekał w szufladzie. Sukienka oczywiście znowu wyszła za duża! Wisi na tym moim małym dziecku, które w dodatku nie chciało ładnie pozować, ani zmienić bluzeczki na jednolity, jasny kolor...






Posłużyłam sie więc wieszakiem, ale ten z kolei trochę się kręcił i znowu sukienka krzywo zawisła:




Samo zbliżenie paska ażuru:



Połączenie materiału z szydełkowym elementem nie jest trudne. Tym razem przyszyłam ręcznie, układając równomiernie zakładki, bo materiału były kilometry. Sukienka ma bardzo szeroki dół, który łądnie się kręci przy obrotach. W następnym projekcie łączyłabym od razu górę z materiałem.

Materiałowy dół był częścią dawnej sukienki, w której Monika poplamiła górę. Materiał to cienka bawełna, więc na lato będzie jak znalazł, tym bardziej, że Izabela nie lubi nosić sukienek na gołe ciało, zawsze musi być coś pod spodem. Tu akurat świetnie to pasuje, bo jasne tło wyeksponuje wzór.
Generalnie jestem zadowolona z pracy - pierwsza moja szydełkowa góra! Nie obyło się bez błędów: robiłam łańcuszek, prułam, przymierzałam, prułam, robiłam jeszcze raz.
W necie sporo jest tutoriali na takie sukienki(całe na szydełku) więc ja już nie będę się tutaj powtarzać, tym bardziej, że nie zapisywałam danych i nie dokumentowałam pracy w trakcie.

niedziela, 3 listopada 2013

Nowe próbki



Na drutach mam w tej chwili jedną z większych - jak na mnie - prac. Dużo, dużo bieli i trochę ażuru:




Biały ażur to wzór,  który kiedyś już używałam, dziergając jesienne czapki dla moich dziewczyn. Znalazłam go w książce "400 splotów na drutach". Uważam, że jest bardzo przyjemny w pracy, a po zblokowaniu efektowny.


Natomiast na kolejnych drutach próbka nowego wzoru, który mogę wypróbować dzięki uprzejmości właścicielki bloga Dziergam sobie. Tam też można znaleźć jego opis.


W tej chwili używam najgrubszych drutów, które są w moim posiadaniu, ale wydaje mi się, że na jeszcze nieco grubszych efekt byłby znacznie ciekawszy.


czwartek, 28 marca 2013

Białe bolerko już wisi





Zakończyłam pracę nad jedną z białych rzeczy. Jak wspomniałam w tytule, już wisi na wieszaku i czeka na swój wielki dzień. Praca była wyjątkowo przyjemna i poszła mi nadzwyczaj szybko. Może dlatego, że jest to mały rozmiar? Włóczki pochłonęła sporo: 3,5 motków czystej bawełny "Cruise" Aran produkowanej w Irlandii, w Cork, przez Tivoli.


Na płasko bolerko - bo o nim mowa - wygląda tak sobie:




Na osóbce już lepiej, choć muszę przyznać, że Małgosia dziś wybrała sobie średni strój. Prezentacja białego wdzianka na tych maziajkach nie wygląda najlepiej, ale wyjścia nie było. Córka niezbyt chętnie pozuje, skoro więc "złapałam" jej dobry humor, nie chciałam tego zrujnować propozycją zmiany stroju:)





Pod szyją delikatne łuki:



Zastanawiam się nad jakimkolwiek zapięciem(Artur wyjątkowo domagał się jakichś guziczków, kwiatków czy innych ozdób, kiedy ja tłumaczyłam, że przy tym wzorze już nic więcej nie jest potrzebne; dodam tylko, że nie jest przekonany)


Rękawy dość długie, żeby nie było zaskoczenia za dwa miesiące:




Wykończenie rękawów:




Z tyłu podobnie - wykończyłam półkolami:




Jeszcze zbliżenie wykończeń na ciemnych tłach:



Przyznaję, że te półkola dodały ostatecznego uroku robótce. 




Jest to pierwsze bolerko zrobione na miarę(generalnie po sweterku, który dziergałam 7 lat temu, nic poza tym nie robiłam dla dzieci). Wyrysowałam szablon tyłu(przody robiłam według tyłu, tylko założyłam, że mają się nie zchodzić po środku), wymierzyłam rękaw, wyliczyłam główkę, wyrysowałam... a potem i tak robiłam ją na czuja. Przypięłam prawie gotowy rękaw, oceniłam ile jeszcze rzędów potrzeba do ładnego przylegania rękawa na ramieniu, odpiełam, dorobiłam resztę i przypięłam jeszcze raz. Na szczęście udało się za pierwszym podejściem. To taka praca "na piechotę"; pewnie można łatwiej i szybciej, ale jako samouk dochodzę do niektórych rzeczy swoimi metodami. Dłużej, ale nie muszę wysilać się na próby zrozumienia czyichś tłumaczeń.


Jak już robiłam Gosi zdjęcia, uchwyciłam od razu jej dzisiejszą fryzurę. Taki warkoczyk nakładany na kucyk:





A w pudełku kolejna rzecz się bieli:




Już niedługo w pełnej odsłonie.