Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwetki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 13 kwietnia 2019
Serwetki i inne twory
Ostatni tydzień minął nam pod znakiem przedstawienia, a w zasadzie musicalu, przgotowywanego w szkole podstawowej.
Począwszy od poniedziałku, dzieciaki grały aż do czwartku, czasem po dwa razy dziennie. W dzień dla szkół z okolicy, a wieczorami dla publiczności z miasta. Przywoziłam Monikę o 22 do domu, zasypiała prawie na stojąco, podczas zmywania makijażu, i następnego dnia od nowa... Dyrektor pozwolił aktorom przyjść o godzinę później do szkoły, więc mogli sobie pospać troszkę dłużej.
W czwartek wybraliśmy się my, to znaczy Artur, Iza i ja na ostatnie wystawienie sztuki. Zbiegło się to oczywiście z podziękowaniami dla wszystkich: dzieci, nauczycieli i rodziców. Wszystkie te osoby włożyły wiele trudu, aby musical wypadł dobrze, a szkoła mogła zdobyć dodatkowe fundusze na planowane inwestycje.
Muszę powiedzieć, że dzieciaki grały wspaniale! Artur był zachwycony występem, tym jak pięknie śpiewały i tańczyły - a on ma doskonełe ucho i wyczucie rytmu, więc często i gęsto krytykuje.
Dyrektor postarał się o profesjonalne oświetlenie i wydrukowanie odpłatnych programów pamiątkowych, komitet rodzicielski zorganizował sklepik z napojami i przegryzkami oraz loterię. Wszystko to podniosło jeszcze uzbieraną kwotę.
W piątek Monika była naprawdę padnięta, ale na szczęście to był ostatni dzień szkoły. Oficjalnie zaczęliśmy przerwę wielkanocną.
Gosia natomiast zaliczała egzaminy wiosenne i od poniedziałku robi testy ośmioklasisty.
U mnie sporo się wydziergało, ale sporo też poszło w świat.
Nie jestem zadowolona z tej serwetki. Ma ona około 40cm średnicy. Uważam że wzór jest źle zrobiony, co widać. Nie dało się jej naciągnąć na płasko. Jestem rozczarowana, choć sam wzór ładny i dość szybki do zrobienia.
Podkładki wiatraczki już powędrowały do nowej właścicielki
Robiło się je nawet przyjemnie, choć musiałam nieco zmodyfikować proponowaną metodę robienia. Generalnie wiatraczki są częścią serwetki, która zawiera ich 9 plus kilka elementów łączących. Po zrobieniu 6 byłam pewna, że zabraknie mi nici, więc poprułam łączenia i tak przypadkowo wyszły serwetki pod kubeczki.
Jeden z moich ulubionych wzorów:
Nazywam ją serwetką diamentową. Średnica to 45cm, więc całkiem spora. Na pewno będzie ładnie układać się w koszyku. Ładniejszego zdjęcia nie mam, bo serwetka powędrowała w prezencie do pewnej bardzo miłej i uczynnej osoby.
Z papierowej wikliny zaplotłam warkocze z czterech pasm i przykleiłam do regałów. Jak widać na poniższym zdjęciu, regały miały taki warsztatowy "look", który nijak mi nie pasował do wnętrza. Długo zastanawiałam się, co z tym zrobić i tak padło na plecionkę:
Jeden pomalowany, drugi przed:
Moja koleżanka stwierdziła, że i ten bez malowania wygląda dobrze, ja jednak zdecydowanie wolę biel:
Jeszcze szybka fotka ozdoby na prezencie:
I projekt szkolny Izy - roślinność Chin.
Iza wybrała i opisała Metasekwoję chińską, Miłorząb japoński(wbrew nazwie, jest rdzenny dla Chin) i oczywiście Bambus. Zrobiła z tego takie mini foldery. Została pochwalona przez panią ogromnie. Rysunki były czarnobiałe, a to Izka wpadła na pomysł, żeby dodać im koloru.
I już na koniec chwalę męża! Oto dzisiejsza praca - zaczątek jeżdżącej na kółkach półki na przyprawy i herbaty. Może też załapał bakcyla twórczego?
czwartek, 14 marca 2019
Odłożone na później
...czyli jeszcze nie wiem, na kiedy.
Wszystkie bawełniane podkoszulki, bluzki czy legginsy pocięłam na paski i przerobiłam na maty. Z tym, że zabrakło mi niektórych kolorów i maty muszą poczekać, aż dzieci wyrosną z kolejnych kolorowych ubrań.
Paski starałam się łączyć albo w tonacjach kolorystycznych, albo kontrastowo.
Mam oczywiście maty z totalnym miksem kolorów. Te zaczęłam robić dawno temu i są one niemalże gotowe. Tak myślę, że uszyję z nich pokrowce na siedziska.
Tymczasem powstają inne szydełkowe rzeczy:
Seria wiatraczków czeka na ukrochmalenie. Miała być serwetka, ale po zrobieniu pięciu elementów, wiedziałam, że na 9 plus obramowanie, na pewno mi nie wystarczy kordonku. Akurat ta grubość mi się skończyła.... Zatem poprułam łączenia wiatraczków i zrobiłam z nich podkładki. Podejrzewam, że się przydadzą i to już niedługo.
Na krochmalenie czeka też serwetka do koszyka.
Jak duża jest jeszcze nie wiem. Dopiero po upięciu i wysuszeniu zmierzę średnicę.
Robiłam ją z mikrofibry śnieżniebiałej(zdjęcie poniżej). Piękna niesamowicie, ale upierdliwa w pracy strasznie.
W lidlu natknęłam się na zestawy bawełny. :
Bardzo ładnie się prezentują i co ważne, dobrze się z nich szydełkuje. Mankamentem jest wielkość kłębuszka - to tylko 20g, więc dużo bawełny się tam nie zmieści.
To właśnie ten róż wybrałam do podkładek, które już kiedyś tu prezentowałam:
I na koniec... dzieciaki zaczarowane szachami :) Grają trochę według reguł, a trochę według siebie :)
wtorek, 26 lutego 2019
Serweteczki pod spodeczki
... czyli takie maleństwa, które można położyć na spodek, pod spodek, albo zwyczajnie, potraktować jako podkładkę pod kubek.
W domu jakoś takie te zdjęcia wyszły niezbyt: niby widać szczegóły, można dokładnie sobie obejrzeć serwetkę, ale czegoś mi brak... Zrobiłam więc drugą sesję na zewnątrz, bo pogoda nam sprzyja.
Pierwsza w tym roku, herbata na tarasie
Otoczenie jeszcze nie uporządkowane, ale wysarczyło przetrzeć stół, zarzucić szal na fotel, zaparzyć herbatę i zacząć się delektować.
Zwłaszcza, że doszły nowe filiżanki:
Kolejny komplet serweteczek:
To już drugi taki. Pierwszy powędrował do znajomej.
Choć generalnie nie lubię powtarzania projektów, to ten schemat jest wyjątkowo przyjemny i szybciutki do zrobienia.
Muszę powiedzieć, że filiżanki i spodki są wyjątkowej urody. Jestem nimi zauroczona.
wtorek, 6 lutego 2018
Kolor... światło...
Żółte żonkile - pierwsze w tym roku; z tym, że nie z mojego ogrodu :) tylko ze sklepu. Rozwinęły się momentalnie i rozświetlają nasz pokój już kolejny dzień.
Na parapecie zaczynają kwitnąć tulipany. Widać, że cebulki nie były pierwszego sortu. Nawet nie drugiego, podejrzewam. Cieszą jednak oczy, bo o tej porze roku, chyba każdy kwiat raduje duszę.
Pomiędzy cebulkami wetknełam zaszczepki pelargonii i zdaje się, że już zaczynają rosnąć.
Zakończyłam prace nad kompletem podkładek. Będą jak znalazł na prezent, gdyby taki był potrzebny.
Do tego wpadły mi pod szydełko dwa wzory:
Leżały od lat i czekały na swoją kolej.
I ostatnie prace: poduszki ozdobne.
Haft nie jest mój. Nabyłam go z drugiej ręki i musiałam naprawić przęsełka.
Praca była mrówcza i średnio przyjemna, wszak łatwiej jest haftować od początku, niż naprawiać porwany haft.
Warto jednak było poświęcić trochę czasu, bo efekt mnie zadowala, nawet bardziej, niż zadowala.
I tak dobrnęliśmy do końca obecych robótek. Niedługo kolejne, bo wyciągnęłam maszynę do szycia.
środa, 1 kwietnia 2015
Serwetka, która zjadła mi nerwy
....a przynajmniej wiele mnie kosztowała!
Kiedy zaczęłam szydełkować, wszystko układało się ładnie, cały środek leżał równiutko, jednym słowem - idealnie.
Potem zauważyłam, że jakby przybywa mi tego wszystkiego na obwodach i zaczyna się z lekka falować.
...nic to, pomyślałam, naciągnie się! Wiele razy podczas pracy wydawało mi się, że serwetki jest za dużo, a potem, po zblokowaniu, wszystko ładnie się wyprostowywało.
Przebrnęłam już przez pierwsze okrążenie tych "aniołków w sukienkach", jak je nazwałam, przerobiłam setki pikotków na ich rękawach, więc nie uśmiechało mi się teraz pruć tego dzieła!
Po drugim okrążeniu "aniołków" i kolejnej porcji pikotków, zaparłam się i dociągnęłam pracę do końca, po czym odłożyłam serwetkę do blokowania i tak czekała ponad pół roku. Wczoraj ostatecznie krochmaliłam to nieszczęście i zaczęłam upinać... I już wiedziałam, że to nie to. Wyszło, jak wyszło; nie da się jej rozpiąć na płask, powstają fale. Nie jest źle, ale według mnie traci wiele uroku.
Spakowana, czeka na oddanie w dobre ręce. Już w piątek powędruje do naszych przyjaciół, którym się podoba.
Nić - bawełna 100%
Szydełko 1,5
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































