Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dublin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dublin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Cmentarz Glasnevin, Dublin




Wybraliśmy się na wycieczkę do ogrodu botanicznego w Dublinie. Tym razem, korzystając z tego, że byliśmy we dwoje, skręciliśmy na cmentarz, sąsiadujący z ogrodami.

Cmentarz Glasnevin został otwarty w 1832 roku dzięki staraniom Daniela O'Connell, irlandzkiego przywódcy narodowego, który zresztą spoczywa w krypcie pod wieżą - podobno najwyższą, okrągłą wieżą w Irlandii.
Na terenie cmentarza znajduje się muzeum Powstania Wielkanocnego z 1916 roku.
Dostępne są też wycieczki z przewodnikiem, który opowie niesamowicie ciekawe historie dotyczące cmentarza i tych, którzy na nim spoczywają.


Teren jest dość solidnie zadrzewiony. Rosną tam wiekowe buki, klony czy cisy. Dodają one powagi temu miejscu, to one kreują specyficzną atmosferę starych cmentarzy.





Wiele krzyży przyciąga uwagę swoimi zdobieniami:




Tam, gdzie otaczają nas wysokie, ozdobne nagrobki, oznacza to, że przechodzimy po wiktoriańskiej części cmentarza. Im wyższy, ozdobniejszy nagrobek, tym zamożniejsza rodzina tam spoczywa.





Tylko najbogatszych stać było na piwnice/grobowce. Ci najbiedniejsi chowani byli często w bezimiennych nawet mogiłach.




Cmentarz od samego początku podzielony był na strefy. I tak oprócz wyraźnej "zamożnej" części, wyróżnia się tą, gdzie chowani byli ludzi po przejściu zaraz(cholery, tyfusa, czarnej ospy), ludzie z określonych frakcji politycznych, kościelnych, itp.















Ocienioną aleją cisów idziemy w kierunku kolejnych, ozdobnych krypt i pomników





W jednym z takich ozdobnych grobowców leży arcybiskup Dublina, zmarły w 1885 roku. Dlaczego zrobiłam zdjęcie akurat temu nagrobkowi? Przykuł uwagę zdobieniami i mozaiką na podłodze. Tak naprawdę jednak, można by było robić setki zdjęć, prawie każdej rzeźbie, wstawić tu z tysiąc ujęć, a i tak nie pokazałoby się wszystkiego...



Oto i wspomniana wcześniej, najwyższa okrągła wieża w Irlandii. W krypcie pod nią leżą szczątki Daniela O'Connella i jego rodziny. Wieża jest otwarta i po zaliczeniu prawie 200 stopni, można raczyć się widokiem panoramy Dublina.
Wszystkie informacje udzielane są w biurach turystycznych i na stronach internetowych.



Oczywiście nie mogło zabraknąć grobów tych, którzy walczyli o wolność. Nie znajdziemy tu straconych przywódców Powstania Wielkanocnego, oni leżą zupełnie gdzie indziej.

O godzinie 14.30 zaczyna się warta przy grobie jednego ze sławnych liderów Irish Republican Brotherhood(Irlandzka Wspólnota Republikańska), którzy walczyli o wolność Irlandii.


Przewodnicy podkreślają jednak, że sam grób znany jest z tego, że zostały na nim wyryte znamienne słówa jednej z najważniejszych i najgłośniejszych przemów nawołujących do walki o wolność.


Cmentarz Glasnevin ma jeszcze wiele zakątków, do których nie zajrzeliśmy. Obiecaliśmy sobie, że następnym razem wykupimy wycieczkę z przewodnikiem.








Kto chciałby poczytać więcej, zapraszam tutaj i tutaj

niedziela, 15 kwietnia 2018

Dublińskie ZOO




Wiosna, lepsza pogoda to i zaczynamy myśleć o wyjazdach. Ostatnia sobota miała być nie tylko w miarę ciepła, ale i słoneczna; słoneczna, to może zbyt mocne słowo, ale jak na tutejsze warunki, nie można narzekać.
Już w piątek zaplanowaliśmy wyjazd do dublinskiego ZOO. Skoro zaplanowaliśmy - dwie młodsze zrezygnowały z pójścia na urodzinowe przyjęcia do swoich koleżanek z klasy, na rzecz wyjazdu - to A. zakupił bilety online, żeby było szybciej i przyjemniej i następnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę.
W ZOO nie byliśmy od dwóch lat, a jak pisałam już kiedyś, co roku pojawiało się coś nowego, coś co urozmaicało wizyty. Teraz też tak było.

Ot, choćby repliki drzew, które połączone są linami, po których przechodzą sobie małpy. To była dla mnie nowość.



Jak widać na zdjęciach, zbyt wiosennie jeszcze nie jest. Na zdjęciach z 12 kwietnia 2006 roku jesteśmy w ZOO ubrani w letnie rzeczy. Co za różnica :)


Na wybiegu dla fok, czy raczej basenie, zrobiono możliwość obsewacji tych zwierząt pod wodą.  Coś pięknego, kiedy tak z gracją pływają!



Flamingi urzekły Izabelkę, która zafundowała im całą sesję zdjęciową.



PO raz pierwszy udało się nam zobaczyć panterę śnieżną, która była tam zawsze, ale zawsze też ukrywała się gdzieś w swojej małej jaskini. Teraz leżała, ba, dwie leżały w pełnym słońcu i leniwie rozglądały się dookoła.
 

Przy okazji dowiedzieliśmy się, dlaczego pantera śnieżna ma taki długi i dość szeroki ogon. Otóż w mroźne dni, leżąc, owija nim sobie pysk, jak szalikiem. Chroni to ją przed ostrym wiatrem i mrozem.


Piękna, prawda?


W pawilonach z krajów tropikalnych, akwateraria też można podglądać do samego dna, czego wcześniej nie było.



Pojawiło się wiele interaktywnych zabawek, typu spreparowanych skór gadów, węży, itp., które można dotykać. Izę zafascynował szkielet węża, a potem bawiła się, naciskając przycisk i słuchając jak wypchany grzechotnik grzechocze końcówką ogona.



W kolekcji znajduje się czaszka hipopotama z dublińskiego zoo, który umarł po tym, jak jeden ze zwiedzających wrzucił mu jabłko; zwierzę udusiło się gdyż cały owoc utkwił mu w gardle. To pokazuje dokładnie, dlaczego nie wolno karmić zwierząt!

Repliki dinozaurów zafascynowały dzieciaki.









I na koniec nasza trójka już nie maluchów:


środa, 27 września 2017

Ardgillan Castle


Ardgillan Castle znajduje się w hrabstwie Dublin, na północ od miasta. Zwane jest, jak wiele tutejszych miejsc, "ukrytym klejnotem" Irlandii. Położenie tego miejsca jest po prostu fantastyczne. Można stąd zobaczyć odległe Mourne Mountains na północy czy też Zatokę Lambay na południowym wschodzie. Z terenów parkowych roztacza się widok na Morze Irlandzkie.

Już stojąc na parkingu, mamy przed sobą wody Irish Sea...

W oddali, jeśli dobrze zlokalizowałam, widoczne są: Red Island z zatoką, Colt Island i St. Patrick Island - wysunięta najdalej.

Cały teren to nie tylko zamek, czy ogrody. Można tutaj pospacerować po parku, wypocząć na licznych trawnikach, zrobić sobie piknik.





Rozległe tereny parkowo-leśne są miejscem schronienia dla wielu dzikich gatunków zwierząt, które wypierane są ze swych siedlisk przez okoliczne rolnictwo.






Najmłodsi - i ci troszkę starsi - znajdą plac zabaw usytuowany prawie nad wodą :) tak to przynajmniej wyglada, bo do linii brzegowej jest jeszcze daleko.



Kiedy dzieciaki skaczą i biegają, my możemy posiedzieć w takim otoczeniu:


Przed nami, wspomniane wcześniej, Morze Irlandzkie.



Po zabawie, kierujemy się do ogrodów, ale najpierw kilka zdjęć :)









Jeszcze jedno ujęcie na trawę i wodę:






Niestety, jak zawsze kiedy podróżujemy z naszymi przyjaciółmi z Dublina, przyjeżdżamy za późno i część - duża część! - ogrodów jest już zamykana.


Przed kawiarenką - zamkniętą oczywiście - rosła przepiękna, wiekowa araukaria czilijska - Araucaria araucana.



Na szczęście ogród różany był jeszcze otwarty. Do niego więc skierowaliśmy nasze kroki.



Tutaj, robieniem zdjęć, zajęły się dziewczyny.









Zamknięty był również tzw. walled garden, czyli ogród za murem - w moim swobodnym tłumaczeniu. Dlatego nie pozostało nam nic innego, jak spacer alejkami i powolny powrót na parking....

Po drodze uwieczniłam jeszcze rabatę bylinową:




...i przepiękną alejkę starych cisów:




Dziewczyny, te młodsze, szalały na trawnikach; biegały, turlały się i tarzały w trawie....



My pożegnaliśmy zamek ostatnim spojrzeniem....



...no może dwoma lub trzema spojrzeniami, bo widok był wspaniały: