piątek, 14 czerwca 2019

Tydzień w Polsce


Na początku czerwca wyjechaliśmy, a w zasadzie wyjechałyśmy, do Polski. Spędziłyśmy tam tylko tydzień, ale za to w jakiej pogodzie! Irlandia żegnała nas 14 stopniami, a Polska przywitała 28 zaraz pierwszego dnia. I taka pogoda towarzyszyła nam przez cały pobyt.

Na lotnisku dzieci zaszyły się w dziuplach ze swoimi tabletami, ja zapadłam się w fotelu z książką i tak przeczekałyśmy czas do odlotu:




W kraju pomagałyśmy w przygotowywaniu imprezy:












...a potem brałyśmy w niej udział.




Monika i Iza nauczyły się jazdy na łyżwach. Może jeszcze nie jakoś super, ale już umieją poruszać się na "ostrzach"







Była z nami oczywiście najstarsza:



Dzieciaki przeprowadzały różne eksperymenty:



...i zabawę miały przednią



Gosia poddała się zabiegowi upiększenia, w postaci doplatania włosów:







W tym czasie Iza szukała kolejnych postaci, żeby sobie z nimi zrobić fotę:



Albo szalała na saniach :)



Starsze siostry w tym czasie wypoczywały....



A wszystko to, w bajkowej scenerii:
















12 komentarzy:

  1. Taką imprezę to ja rozumiem. Podoba mi się i to bardzo. Kocham zimę i pewnie super bym się bawiła. Wszystko pięknie zrobione, ciekawie, total magia. :))) Pozdrawiam. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, magia to to była! Zima w środku lata

      Usuń
  2. Aha, czyli tam byłaś, kiedy tu Cię nie było! ;) A ja z niecierpliwością przerabiałam nogami i czekałam na odpowiedź na mój komentarz i jakiś nowy post :)

    Sounds like fun! Że tak z angielskiego powiem ;)

    Sceneria faktycznie bajkowa, bo tematyka "Frozen" - jak rozumiem :) Bardzo nietypowa impreza, zwłaszcza, że miała miejsce w środku lata. Najbardziej przypadły mi do gustu lodowe rzeźby: łabędź i renifer (Sven?) :)

    Czy za Elsę robi któraś z Was??? Bo "brałyśmy w niej udział" na to wskazuje, ale nie rozpoznaję twarzy, więc albo to kompletnie obca osoba, albo... wielki szacun za kamuflaż :)

    Ja akurat nie zazdroszczę polskiej pogody, bo nie cierpię upałów, ta irlandzka zdecydowanie mi odpowiada. Z relacji mamy wiem, że najpierw zmagali się z powodzią, a teraz od dłuższego czasu utrzymują się nieznośna wilgoć i upał - po 40 stopni dzień w dzień!!! - a jakby tych nieszczęść było mało, mają wysyp komarów, które kłują jak najęte, przez co można zapomnieć o relaksie w ogrodzie na świeżym powietrzu... No żyć się nie da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, tam byłam :) Tu wklejam komentarz o piwoniach, żebyś nie szukała:

      Taito, miałaś rację, byłam "tam" więc komentarz został bez odpowiedzi, jako, że nie było mnie "tu" :) W Polsce totalnie nie miałam czasu.

      Nic nie zrobiłam z piwonią, po prostu wybrałam dobry, mocny krzak, który już w donicy dobrze rokował. Za to drugi.... tylko rośnie w liście, a pąków nie ma i nie będzie w tym roku.
      Co do uprawy w donicy - uważam że na spokojnie. Tylko musi być duża, bo piwonie kochają przestrzeń w strefie korzeniowej. 50-60cm średnicy, nawet większa. I jak sadzisz, to pamiętak, że te pąki zielone -pędy - muszą być lekko widoczne spod ziemi. Najlepiej to było widać, jak się kupowało sadzonki. One wystawały ponad podłoże. I tak mają być posadzone w ogrodzie, inaczej wcale ci nie zakwitną.
      I jeszcze jedno - piwonie nie znoszą przesadzania. mogą rosnąć w tym samym miejscu całymi latami - nawet do kilkunastu - i mają się dobrze.
      Jeśli donicę chcesz trzymać w domu... to musi to być super światło. nie próbowałam, nie wiem, ale spróbować warto. i też pamiętaj o bardzo dużej donicy, żeby niepotrzebnie nie przeadzać rośliny


      Impreza była świetna! Tematyka "frozen", dobrze zgadłaś, ale ogólnie nazywaliśmy to zimą. Lodowych rzeźb było więcej, ale juz nie zrobiłam zdjęć.
      Żadna z nas nie była za nikogo przebrana - brałyśmy udział w imprezie jako goście.

      Co do komarów to masz rację, jest ich jakiś miliardylion;) i tną na potęgę, nawet mnie, a zazwyczaj aż tak bardzo się mnie nie czepiały.
      Słońce już teraz kocham miłością wielką, bo jakoś chłody Irlandii dają mi się we znaki. Zawsze w Polsce wygrzewam się jak kot w pełnym słońcu. Ale też słońce nigdy na mnie źle nie działało; mogłam bardzo długo przebywać w wysokich temperaturach i nic się nie działo.
      Co ciekawe, mieszkania w zimie nie ogrzewam mocno, raczej zachowuję chłód odczuwalny dla innych. Ot, taki dziwak ze mnie :)

      Usuń
    2. Kochana jesteś, chciałaś mi zaoszczędzić fatygi, a ja - nie wiedząc o tym - udałam się najpierw do starszego wpisu, bo przeważnie zawsze tak robię. Ale i tak dziękuję za dobre chęci :)

      Faktycznie jest to dość nietuzinkowe połączenie, skoro uwielbiasz wysokie temperatury, ale jednocześnie nie lubisz mieć zbyt gorąco w domu. Chyba jesteś pierwszą osobą, którą "znam", i która tak ma. Mam ciepłolubnych znajomych, ale to, co oni wyprawiają zimą w domach, przechodzi wszelkie pojęcie ;) Ja się zawsze tam topię i skwierczę jak boczek wrzucony na rozgrzaną patelnię ;)

      Lubię słońce i przyjemne ciepło, ale nie funkcjonuję najlepiej, kiedy są zbyt wysokie temperatury, a do tego wysoka wilgotność powietrza.

      Usuń
    3. Też mam takich znajomyc u których pot płynie mi strumieniem po plecach, a ja czuję, że eksploduję.
      NO właśnei, ciekawe połączenie u mnie wystąpiło. Artur moje cechy zakwalifikował jako, odziedziczoną po jakichś prehistorycznych przodkach, odporność. I to odporność na wszystko: słońce, zimno, choroby, itp :)

      Usuń
  3. Swietna bajkowa impreza - czy to bylo z jakiejs okazji? Jak patrzylam na pierwsze zdjecia to mi sie skojarzylo z choreografia, troche nietypowa, ale do wesela.
    Nie tylko dzieci mialzbz ochote spedzic w bajce kilka godzin...
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Impreza okazjonalna, ale oczywiście nie wesele, choć kolorystycznie pasuje.
      Oj było miło, nadzwyczaj miło

      Usuń
  4. Świetna impreza, zima w środku lata byłaby dla mnie całkiem do zaakceptowania:-) Też dobrze znoszę wysokie temperatury, a upały, nawet jeśli trochę męczą ciało, to dobrze mi robią na psychikę, chyba wysokie temperatury wzmagają u mnie produkcję endorfin:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie po chłodach Wyspy, takie temperatury to raj!

      Usuń
  5. Coś niesamowitego, jestem w szoku jak na to patrzę ,łyżwy,lód, niesamowite .

    OdpowiedzUsuń