...i dłubię. Obejrzałam na jednym z brazylijskich blogów pokaz, jak robi się szalik; porobiłam skrótowe notatki(bo ja języka tamtego to ani w ząb!) i zaczęłam próbować. Oto wynik:
Wypukłości takie wychodzą, a jak się bardziej rozciągnie szalik, to i ażur nawet z tego powstaje.
Zostało mi 5 motków wełny, więc pewnie je wykończę, żeby już szafy nie zalegała.
Tutaj widać, że wzór dość mięsisty jest, a przez to szalik jest miły w dotyku.
Od momentu robienia zdjęć przybyło ze 20cm robótki, co na moje możliwości jest wielkim osiągnięciem! Z tym, że nie poświęcam się cała drutom.
Skończyłam czytać "Chińczyka" i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to najgorsza, jak dotąd, książka H. Mankella. Jestem wprost zaskoczona!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz