Niedawno weszłam na blog Renatki i dzięki niej przypomniałam sobie o zrobieniu kredek. Nie wiem jak ona przygotowała swoje, podejrzewam, że podobnie. Ja użyłam piekarnika i silikonowej formy na malutkie babeczki.
Zebrałam wszystkie kawałki kredek świecowych, które walały się w pudle. Troszkę tego było. Połamałam to na jeszcze mniejsze kawałki i wrzuciłam do foremki. Wstawiłam do piekarnika, który był mocno nagrzany po pieczeniu kurczaka. Po jakichś 30min. wyjęłam foremkę z rozpuszczoną masą kredkową. Pozostawiłam do ostygniecia i stężenia. Jak długo nie wiem, bo zwyczajnie nie patrzyłam na zegarek.
Oto co wyszło z foremki:
Ponieważ są to małe "babeczki", dzieciakom jest dość łatwo uchwycić i malować różnymi krawędziami uzyskując jeden kolor, lub mieszankę barw.
W ten sposób kredki dostały "drugie życie".
Renatko, dziękuję bardzo za przypomnienie o tych kredkach!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz