Od wielu lat gromadziłam listy i karty. Dlaczego? Z sentymentu. Kiedyś nawet przejrzałam je, poczytałam, powspominałam... A dziś wyjęłam wszystko, posegregowałam i...
Wrzuciłam do metalowej miski...
...wyjęłam zapałki...
...i po kilku sekundach zapłonął wesoły ogienek...
...który był coraz większy i większy...
...i pochłaniał kolejne kartki...
...by po chwili...
...stać się tym, co powyżej. Garstką popiołu.
W 10 minut spłonęło ponad 17 lat. Dlaczego? Myślę, że pewne rzeczy powinny zniknąć. Pozamykałam wiele spraw z przeszłości i w tej chwili już ich nie ma. Nie wrócą na widok pogiętej, trochę pożółkłej kartki papieru. To, co było słabe i nijakie, kiedy mieszkałam w Polsce, po wyjeździe do Irlandii, zamarło zupełnie. Nie ma sensu "podtrzymywać przy życiu" martwych przyjaźni. Ci, co chcieli utrzymać ze mną kontakt, utrzymali; inni... Cóż, może kiedyś jeszcze się spotkamy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz