sobota, 8 stycznia 2011
Pierwsze słowo
Może to nawet za dużo powiedziane: słowo. Takie powtarzanie sylab... O kogo chodzi? O Izabelkę. Od ponad tygodnia to, co sobie opowiadała, zaczęła wyraźniej artykułować i ciągle słychać:
ta ta ta ta ta ta ta
albo: ne ne ne ne ne ne ne
albo: da da da da da
Za to brakuje mama:)
Mówię dziś do niej: Iza, powiedz ma ma ma ma ma, a ona: tata; nie zrażona odmową, ponawiam - mama, a Iza -ta ta ta ta ta ta ta!
Zaczęła wstawać przy czym tylko się da. Łapie nogi od stołu, krzeseł i ciągnie się w górę. A ile przy tym nerwów, że nie może się podnieść.
Wczoraj zobaczyła kawałek papierka wystającego spod skertingu. Wyciągnęła rączkę, ale zabrakło kilku centymetrów, podeszła bliżej i tu zasadzka: grzejnik(na szczęście letni). Mimo to dalej próbowała podejść, żeby sięgnąć po papierek. Jak to wyglądało? Krok do przodu, głowa uderza w grzejnik, Iza zatrzymuje się, troszkę cofa, rzuca okiem na papierek i to samo od początku. Pewnie trwałoby to i trwało. Zabrałam ją spod grzejnika.
Potem odkrywanie kuchni. Dopadła do doniczki z ziemią i zaczęła sobie w niej grzebać. Ona czarna, ziemia dookoła.
Dziś, podczas rozbierania choinki, podpełzła, chwyciła brokatową bombkę i zaczęła pchać do buzi. Zabrałam, wytarłam lekko usta i policzki z nadmiaru zieleni. Za chwilę Iza ciągnie za najniższą gałązkę choinki, a ta zaczyna się niebezpiecznie chybotać. Mówię: no, no, no! Iza nie wolno! Mała podnosi wzrok i uśmiecha się promiennie od ucha do ucha.
Kiedy tak czytam, to co napisałam, myślę: wygląda, jakby Iza była wspaniałym, pogodnym dzieckiem. Prawda jest taka, że to najgorsza z moich córek. I gdyby ktos zapytał nas: jak nazywacie waszą córkę? - padłaby odpowiedź: w dzień czy w nocy?
Śpi okropnie, budzi się w nocy jakiś milion razy, w dzień drzemki trwają 20 minut w porywach do 30, a jak już się pomyli, to śpi godzinkę. I tak dwa razy w ciągu dnia. Jakoś mało, jak dla mnie. Wstaje ciut świt, bo 6.30 już jest gotowa zaczynać kolejny dzień. Dramat.
Zębów nadal nie ma!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz