Dziś, wyjątkowo świeciło u nas słońce, mimo że to dzień Świętego Patryka. Dziwię się, bo przez ostatnie 3 lata w tym własnie dniu było zimno, padał deszcz i wiało; przy odrobinie szczęścia tylko wiało. Zatem - miła niespodzianka!
Dziewczyny od rana biegały w bluzach:
Po południu poszliśmy na festiwal. Gosia zażyczyła sobie malowania buzi. Tyle, że dziś główny motyw to kończynka i flagi irlandzkie. Nie bardzo to jej odpowiadało. Starła kończynkę zanim dotarła do domu.
Później to ja musiałam się wykazać i ozdobić Gosi buzię:
Jak Małgosia, to oczywiście Monika też:
Kończynki utrzymały się aż do kąpieli!!! Niebywałe.
Paradę otwierał sam Święty Patryk:
Potem każdy wykazywał się czym tylko mógł. Mnie przypadły do gustu - podobnie, jak rok temu - stare samochody(naprawdę dopieszczone cacka):
oraz motocykle:
I... koniec, a w zasadzie początek, bo po paradzie wszyscy(prawie) pognali do pubów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz