piątek, 20 marca 2009

Powoli...





... aczkolwiek skutecznie moje robótki suną do przodu.


Wczoraj napięłam serwetkę, którą robiłam z myślą o wielkanocnym koszyku:



Trochę krzywo rozmieściłam szpilki, stąd te nierówności, ale nie chce mi się robić tego po raz drugi. W koszyku i tak tego nie będzie widać. Myślę, że nikt z linijka nie przyjdzie i nie będzie mierzył.

Co jeszcze?
Nić: Muza ariadny 30tex x 4, szydełko - 9;
średnica serwetki 30cm.

I jeszcze kilka detali:













W sumie jestem odrobinę rozczarowana efektem końcowym Spodziewałam się czegoś... sama nie wiem, jak to określić. Czegoś lepszego? 
hrabina.ee, piątek, 20 marca 2009

środa, 18 marca 2009

Patryk i słońce



Dziś, wyjątkowo świeciło u nas słońce, mimo że to dzień Świętego Patryka. Dziwię się, bo przez ostatnie 3 lata w tym własnie dniu było zimno, padał deszcz i wiało; przy odrobinie szczęścia tylko wiało. Zatem - miła niespodzianka!

Dziewczyny od rana biegały w bluzach:





Po południu poszliśmy na festiwal. Gosia zażyczyła sobie malowania buzi. Tyle, że dziś główny motyw to kończynka i flagi irlandzkie. Nie bardzo to jej odpowiadało. Starła kończynkę zanim dotarła do domu. 

Później to ja musiałam się wykazać i ozdobić Gosi buzię:





Jak Małgosia, to oczywiście Monika też:



Kończynki utrzymały się aż do kąpieli!!! Niebywałe.


Paradę otwierał sam Święty Patryk:





Potem każdy wykazywał się czym tylko mógł. Mnie przypadły do gustu - podobnie, jak rok temu - stare samochody(naprawdę dopieszczone cacka):




oraz motocykle:





I... koniec, a w zasadzie początek, bo po paradzie wszyscy(prawie) pognali do pubów. 

sobota, 14 marca 2009

Drobiazg







W ciągu kilku dni powstała taka kartka:






Kolory takie, jak na poniższym zdjęciu:




I jedno zbliżenie:





A teraz do szuflady i niech czeka na swoją kolej:)
hrabina.ee, sobota, 14 marca 2009

piątek, 13 marca 2009

Jak to z nóżką było




Późny wieczór. Gosia leży w łóżku. Nagle woła tatę i mówi, że ją boli. Ponieważ miała wyciągniętą rączkę, tata pocałował tę rączkę(to jest ta cudowna moc pocałunków). Na to Gosia: ale to nie rączka, to nóżka boli. Tata pocałował nóżkę: nie ta, druga - powiedziało dziecko. Zatem tata całuje kolanko drugiej nóżki, a córcia: ale nie kolanko tylko stópka. 

Pocałowanie stópki zakończyło całą bolesną sprawę.

poniedziałek, 9 marca 2009

***




Będąc w Polsce, wywołałam masę dawnych zdjęć(podobno nie powinny leżeć tylko na płytach, bo po 2-3 latach tracą jakość - to słowa fotografa; nie wiem ile w nich prawdy). Siedząc i je porządkując, podziwiałam, jakie podobne do siebie są nasze dziewczynki. Niektórzy, oglądając zdjęcia niespełna 2-letniej Małgosi, byli święcie przekonani, że to jest Monika w chwili obecnej. Na większości zdjęć ich buzie są identyczne. Jedyne, co je różni, to włosy: u Gosi proste, u Moniki - sprężynki.


Niedawno Małgosia zdradziła się, że liczy po angielsku do 10, a w przedszkolu, w czasie jakichś gier, jest "seven". Zaczęła mnie pytać: "mamo, dlaczego pani mówi do mnie seven? Ja jestem Margaret." 
Liczenie po polsku idzie jej troszkę lepiej, bo do 15. Za to literki nie interesują jej wcale. Nie, nie naciskam na dziecko, nie zmuszam jej do nauki. W tym wieku ma to chyba przyjść naturalnie. Mam nadzieję, że kiedyś zechce dowiedzieć się, co  to za znaczki. 
Czasem słucham, jak tłumaczy Monice, czego nie wolno robić i dlaczego. Ostatnio użyła zwrotu "bo tata się wścieknie".


Monika natomiast, uwielbia powtarzać, że kocha i obdarowywać nas uściskami i całusami. Wchodzi na kolana, obejmuje rączkami, jak klamrą i mówi: " kocha". Zapewne używa tej formy, ponieważ słyszy, jak np. ja mówię: mama kocha Monię.
Poza tym świadomie używa słowa "przepraszam". Wie, że po zrobieniu czegoś złego, trzeba to powiedzieć. Ona jeszcze ubogaca przeprosiny całusem.
Nagminnie też stosuje zwrot "słyszysz, mamo(tato)?" Wystarczy nie zareagować na jej wołanie i już po kilkunastu sekundach powtarza prośbę i dodaje: "śłisiś mamo?"
Jej wypowiedzi, to często już próbki zdań, np.:
"Mamo obuś, cie mlika" co znaczy - mamo obudź się, chcę mleka.

I najważniejsze: w naszym domu króluje DODA! Dlaczego? Otóż Monika co chwila woła: cie dodi, nie na dodi, dzie doda. 
Co oznacza "doda"? Jest to najzwyklejsza woda, czyli: chce wody, nie ma wody, gdzie woda.


I jeszcze dwie fotki. Tym razem tylko Monika, bo Gosia nie da sobie zrobic zdjęcia:







piątek, 6 marca 2009

Juz tak mam




Kiedy tylko napiszę, że nie mam ochoty na robótki, zaraz chwytam się za  robienie czegoś. I tak było tym razem. Wczoraj i dzisiaj siadłam i "podziubałam" trochę tu, trochę tam. Efekty są następujące:


1. Z takich kawałków:



ponumerowanych na wszelki wypadek(kiedy odkładam robótkę i po miesiącu wracam do niej, często nie wiem co miało być z czym; numery ułatwiają lokalizację fragmentów),

powstało to:


Teraz zacznę myśleć o zszyciu tego w jedną część(na podłodze leżą 4 pasy), a potem o obszyciu całości.


2. Przód Isabelle ruszył:


Obecnie jestem na etapie wyrabiania pach i ramion.


3. Małe hafty



ten z "CS"



ten ściągnięty z jakiejś strony, docelowo ma wyglądać tak:



Tematyka odległa, bo do kolejnych świąt Bożego Narodzenia jeszcze daleko, ale chcę go skończyć.


Potem myślę o kolejnym:



W obu przypadkach kolory trzeba dobrać samemu. Dzięki temu wyczerpuję zapas mulin, które zostały mi po różnych, wykonanych pracach.


Oprócz tego, w planach jest taki kot:


Z tym, że to dalekie plany. Myślę, że muliny zgromadzą się same wraz z upływem czasu.


Ostatnio w naszym lokalnym sklepie "gazeciarskim" pojawiły się nowe magazyny robótkowe. Nowe o tyle, że w Portarlington były dotyczczas nie do zdobycia. Są to:








Jakoś żadne nie zachwyciło mnie. Może trafiłam na takie numery? Czasem w "Simply Knitting", który kupuję regularnie, też nie ma nic ciekawego. Innym razem trafi się jeden, dwa interesujące projekty. Są też takie numery, gdzie mam ochotę dziergać prawie wszystko, co tam pokazali. 

I z robótkowania to tyle.

czwartek, 5 marca 2009

Kwadratowo




Przymierzyłam się wczoraj do łączenia kwadratów. Pomysł jakiś w głowie się lęgnie, tyle, że jeszcze nie sprecyzowany do końca.

Połączone kwadraty wyglądają tak:



Co z nimi będzie dalej... zobaczymy. 

Póki co nie mam ochoty na robótki. Może mi to przejdzie w momencie, gdy opuści mnie pourlopowa choroba. Jeszcze nigdy tak długo nie chorowałam. Wszystko trwa już ponad miesiąc; jestem po 3 antybiotykach i nic. 

Wieczorami siadam z książką i tylko to mi sprawia radość.