Dziś jakoś się zebrałam i zakończyłam szycie zasłonek. Upięłam falbankę i przyszyłam ją na samej górze.
Najgorszy był chyba ten etap:
Szycie ze szpilkami. Częściowo szło dobrze, aczkolwiek moja cierpliwość w tej chwili jest mała i w końcu zdecydowałam się dać normalną fastrygę i przejechać maszyną. Fastrygując jakoś się wyciszyłam, podobnie, jak przy układaniu tych zakładek.
Do samego końca nie byłam pewna efektu, ale w sumie zadowala mnie:
Teraz zasłonka powiewa sobie w delikatnym wiaterku wpadającym do jadalni. Moja siostra uznała, że w pewnej chwili tworzyło to taki romantyczny obrazek.
Teraz mogę iść rodzić:))
hrabina.ee, wtorek, 13 kwietnia 2010
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz