Dziś był to tylko wyjazd do ZOO, ale jednak wyjazd. Pogoda dopisała nam niesamowicie! Słońce, ciepło, brak chmur...
Izabela pierwszy raz, z pełną świadomością, biegała po ogrodzie. Była niesamowicie podekscytowana. Dziewczyny, choć to dla nich kolejny wypad do ZOO, też przeżywały wszystko na swój sposób.
Ja z kolei miałam swój pierwszy wyjazd do Dublina. Artur uparł się, że dziś ja prowadzę i nie dało się go przekonać, że nigdy nie jeździłam w tego typu mieście! Co się okazało? Było łatwo i przyjemnie. Dublin nie jest już mi straszny. Jeździło się naprawdę dobrze i spokojnie. Jedyne co mnie na początku zaskakiwało to to, że Artura honda nie ma takiego startu jak mój renault. Troszkę mniej mocy i wolniej rusza, ale tutaj nie ma problemu, na światłach nie liczą się nanosekundy od zapalenia się zielonego do ruszenia twojego wozu:)
Teraz kilka fotek. Dziś będzie tylko i wyłącznie dzieciowato i rodzinnie. Następny wpis będzie kwiatowy.
Zatem ruszamy...
Po 11-tej było jeszcze chłodnawo, więc kamizelki przydały się jak najbardziej:
Izabela, z tej wysokości, widziała wszystko DOKŁADNIE:
Tak sobie wędrowała cała czwórka:
Foki przyciągnęły uwagę dziewczyn bardzo mocno:
Dzięki temu mogłam im zrobić kilka zdjęć:
Wkrótce zrobiło się ciepło i dziewczyny nie chciały już nosić sweterków:
Oczywiście wszelkie "małe place zabaw" trzeba było zaliczyć:
...każdą linę, drabinkę, itp.
Izabela próbowała ruszyć drewniana żyrafę:
Kiedy dopadł głód, Monika przysiadła na kamieniu z jogurtem:
Nawet nie wiedziała, że zrobiłam jej zdjęcie:
Kamienie też trzeba było zaliczyć:)
I kolejną piaskownicę:
W końcu zrobiłam zdjęcie samej sobie:) i wtedy małżonek zaczął przekonywać, żeby dać mu aparat
I efekt poniżej(z tym, że jest to jedyne zdjęcie, które mi zrobił):
Strefa pingwinów:
...i zwierząt domowych, gdzie dziewczyny próbowały doić krowę:
Jak widać, całkiem dobrze im szło:)
Rumakiem krowa nie jest, ale...
Skoro Gosia, to Izabela też musiała gdzieś przysiąść:
Tymczasem Małgosia dopadła kolejnego głazu i przybrała pozę dziwoląga:
Koło wybiegu słoni zawsze trzeba zatrzymać się koło wodospadu:
W końcu Izabela ogłosiła protest! Nogi bolą, tata weź mnie na ręce!
A starsze przysiadły na kamieniu i też odpoczywały:
Na szczęście to już była droga powrotna i byliśmy prawie przy wyjściu:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz