...czy rowerze...
...wcale, ale to wcale ich nie męczy. Wciąż są pełne energii.
Jak widać na powyższych zdjęciach, Gosia jeździ bez kółek pomocniczych, a Monika doczekała się swojego dorosłego roweru. Szaleństwo na parkingu zapanowało!
Wycieczki, po rowerowych szleństwach, też nie są w stanie ich wykończyć. Wybieramy długie, na kilka kilometrów trasy i nic.
Izabela porywała się nawet na wspinaczkę(nie wysokogórską, ale też wysoką). Na szczęście złapałam ją zanim te bale zaczęły się obluzowywać.
Potem kolejna zabawa za domem(pogoda wciąż nam dopisuje: 19 stopni w cieniu; najmłodsza niestety ma trochę kaszlu i stąd jej ubranie)...
...i Izabela ostatecznie padła...
...na chwilę. Na całe 10 minut! W każdym razie poleżała sobie na słoneczku i przez moment zapanował spokój. Błogi spokój, bo starsze też zniknęły.
I tu już inne zdjęcie: pozdrowienia dla Rodzinki w Polsce - tak chyba można zatytuować tę fotkę:
Gosia akurat była w dobrym humorze, podobała jej się sukienka i sweterek i raczyła ładnie zapozować.
A jutro znów ma być minimum 19 stopni!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz