...napisać coś o córkach.
Otóż... Małgosia od poniedziałku zaczęła szkołę - senior infants. Od poniedziałku, bo tak zaczyna się tutaj rok szkolny, nie od pierwszego września. W zasadzie zbyt wiele się nie zmieniło. Nowa nauczycielka, nowa sala, te same dzieci. Doszedł język irlandzki do nauki - czyli w tym roku zaczynam się uczyć razem z dzieckiem.
Monika zaczęła przedszkole w pełnym wymiarze godzin i dni. Co to znaczy? Otóż maluchy na rok przed pójściem do szkoły - do junior infants, maja bezpłatny rok w przedszkolu. Monika chodziła już do przedszkola od lutego(w wakacje mamy przerwę) ale była to totalna porażka. Płaciliśmy za jeden dzień - wtedy tak się złożyło, że na więcej nie mogliśmy sobie pozwolić - a jeden dzień dla takiego dziecka jest chyba gorszym rozwiązaniem niż dwa czy trzy. Cóż, każdy popełnia błędy. Teraz zaczynamy jakby od nowa.
Pierwszy dzień był w miarę prosty - tylko trochę płaczu, bo nie pamiętała poprzedniej traumy. Drugi dzień - rozpacz totalna!!! Myślałam, że "zejdę" w przedszkolu, kiedy chwyciła mnie za szyję i zaczęła dusić; wszystko, żeby tylko nie zostać. Została. Tonęła we łzach. Trzeci dzień... tylko troszkę kwęczenia, że nie chce. Sheila - jej nauczycielka, powiedziała, że już jest bardzo dobrze. Płacz jeśli trwa, to 5 minut, potem dziecko się bawi. Cieszę się niezmiernie, bo chyba nie ma nic gorszego, niż zabierać rękę maluchowi, który cię po niej całuje i prosi, żeby zabrać go do domu. Uwierzcie, serce mi się krajało i tylko siłą woli powstrzymałam łzy cisnące się do oczu. Nie mogłam się przecież tam rozpłakać, bo to byłaby totalna porażka!
I wreszcie Izabela. Od miesiąca chyba przekręca się na brzuch. Teraz zaczyna odpychać się nóżkami od podłogi i w ten sposób obracać się wkoło siebie. Po czwartym miesiącu wprowadziłam jej dodatkowe jedzenie: owsiankę, i jeszcze jakieś zmielone mieszanki. Dodaję też owoce. Póki co jest w porządku. Tylko mina, kiedy pierwszy raz dostała jedzenie inne niż mleko mamy, jest bezcenna. Wyglądało to tak, jakbym jej podała sok z cytryny.
Teraz kilka zdjęć
Pierwszy "dorosły" posiłek. Prawda, że smakuje?
Rozrywkowanie w towarzystwie taty.
I pierwsze próby podnoszenia ciała.
"Plażowanie" w ogródku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz