sobota, 20 czerwca 2015
Już tylko tydzień....
...pozostał do końca roku szkolnego. Aż trudno mi uwierzyć!!! Ten rok przeleciał tak szybko, mimo że momentami było nam ciężko i odliczaliśmy dni.
Powoli kończę rzeczy dla nauczycielek. Nie jest to nic wielkiego, ot, takie drobiazgi.
Saszetki zapachowe są już spakowane:
Torebeczki różnych kształtów: okrągłe, prostokątne i wielokątne....
Mam nadzieję, że jeśli nie zapach, to chociaż sama idea spodoba się obdarowanym. Jeśli nie, to trudno. Ja starałam się wykonać prace starannie i włożyłam w to sporo serca.
Kolejnym małym dodatkiem są pamiątkowe serca:
Wykonane z masy sodowej, z namalowanym bardzo delikatnym wzorem kwiatowym - stanowi tylko tło - i jednym z najważniejszych słów: dziękuję:
Jako dodatkowa ozdoba występuje wytłoczony wzór kwiatowy. To wszystko. Wydaje mi się, że jak na taką małą powierzchnię to wystarczy.
środa, 17 czerwca 2015
Jak w gorączce...
...mijają nam te ostatnie tygodnie.
Dziewczyny już w zasadzie napisały wszystkie testy i w szkole irlandzkiej i w polskiej. Teraz czekamy na wyniki. Część już znam, ale o tym napiszę innym razem.
Tymczasem koniec roku szkolnego to czas przygotowań drobnych upominków dla nauczycieli, a w tym roku nauczycieli będzie 8!!! Dwie panie ze szoły polskiej, dwie z irlandzkiej i cztery nauczycielki w przedszkolu. Dodam jeszcze, że z przedzkolem żegnamy się już ostatecznie. Wszystkie moje córki do niego uczęszczały, wszystkie były szczęśliwe. Znalazły tam piekunki, które tworzyły im rodzinną atmosferę. Chciałabym przygotować dla nich coś drobnego, ale sympatycznego, stąd moje nic-nie-pisanie, bo zajęta jestem.
Ukończyłam już szal na wesele:
Miał być lekki i delikatny i taki jest; chociaż może nie taki znowu lekki, bo to bawełna, a ona swoją wagę ma.
Węzły Salomona sprawują się bardzo dobrze i według mnie nie potrzeba nic innego dodawać.
Szal leży już odłożony do spakowania.
Uszyłam też, tak przy okazji, ochraniacz na deskę, czy jakkolwiek to nazwać. Poprzednie płótno, po niecałych dwóch latach, było już zniszczone od ciągłego prasowania. Wyjęłam tkaninę, której miałam hektary - podobno sama kiedyś wybrałam na jakieś "coś" do uszycia dla mnie. Przeleżało w szafie wiele lat i przywędrowało w końcu do Irlandii, żeby teraz dobrze służyć jako ratunkowy materiał do niemalże wszystkiego. W wydaniu "deska do prasowania" wygląda tak:
Pierwsze moje szyciowe podkładki recyclingowe z jeansu:
Jeszcze w stanie surowym, ale niedługo pokażę w wersji podrasowanej.
niedziela, 14 czerwca 2015
piątek, 12 czerwca 2015
Jezioro
Pogoda trochę się poprawiła, wybrałyśmy się zatem nad jezioro. Artur w pracy, więc nie skorzystał z pogody i odpoczynku nad wodą.
Najpierw krótka przejażdżka na torfowisko, chwila przy rzece:
Potem kilometrowy spacer nad jezioro w takich okolicznościach przyrody:
Sosny pylą na żółto, dzieciaki miały więc ubaw potrząsając gałązkami, z których unosił się "złoty" pył.
Potem jeszcze kawałek i woda... Dziewczyny od początku wiedziały - podobnie jak ja - że wejdą do wody. Pytanie było tylko: jak głęboko i czy będą mogły pływać?
Woda była jeszcze bardzo zimna, więc pozwoliłam im na brodzenie przy brzegu, zwłaszcza, że sama nie miałam stroju kąpielowego, żeby wejść i pływać z nimi na głębszej wodzie.
Bieganie wzdłuż brzegów jeziora też jest świetną zabawą, jak widać. Poza tym przekopywanie mokrego piasku, wsmarowywanie go sobie w skórę i ubrania...
Zamki z piasku i tamy.., próby łowienia ryb... Tak upływały kolejne kwadranse. Ponieważ słońce schowało się za chmurami i temperatura zaczęła spadać, trzeba było wracać do domu.
Niełatwo było się dzieciom rozstać z wodą, niełatwo.
Jeszcze kilka minut, jeszcze chwila... Potem Iza wrzuciła foremki do wody i zaczęła je wyławiać tłumacząc, że to tak przypadkiem. Foremki odpływały z falami, Monika dołączyła do pościgu i skończyło się to tym, że weszły prawie po pas do wody. Cóż... można się było tego spodziewać.
Mokre, upiaszczone, wracałyśmy do samochodu.
środa, 10 czerwca 2015
Podkładka z gwiazdą
...doczekała się obszycia lamówką i już jest gotowa do użytku.
Jeszcze raz wspominam - projekt ze strony A spoonfullofshugar, gdzie opisane jest całe tworzenie podkładki.
Szycie jest proste, wymaga tylko cierpliwości i dokładności. Każde odchylenie, nawet maleńkie, powoduje delikatne krzywizny. Ponieważ użyłam jedwabiu, satyny i innych śliskich materiałów, zemściło się to na mnie strasznie. Musiałam kończyć inaczej, niż autorka zaplanowała.
Generalnie projekt podoba mi się bardzo i planuję uszycie kolejnej - mam nadzieję lepszej - podkładki. Tym razem nastawiam się na zwykłe, delikatne płótna i do tego inną kolorystykę.
Używając kolorowych materiałów, zestawiając wzory i gładkie płótno, można naprawdę poszaleć z tym jednym wzorem. Podobnie, jak z każdym patchworkiem zresztą.
Podsumowując: może nie jest to najidealniejszy projekt szyciowy, który wykonałam, może ma nienajszczęśliwszą kolorystykę, ale podoba mi się ze względu na efekt i to, że kolejne doświadczenie z patchworkiem jest za mną.
sobota, 6 czerwca 2015
Ostre cięcie
...zafundowałam powojnikowi w tym roku.
Nagle zrobiło się pusto i smutno, ale nie ma się co dziwić, skoro wcześniej ścianę pokrywał gąszcz pędów i liści. Dla porównania zdjęcie "po" i "przed":
Zakwitł żółty irys. Jego kolor rozświetla otoczenie i na tle ciemno niebieskich kolegów wypada tym bardziej zjawiskowo.
W tym roku już więcej kwitnących niespodzianek nie przewiduję. Irysy okazały się mieszanką kolorystyczną, która świetnie wpasowuje się w otoczenie.
Pozostając w temacie kwiatów i koloru żółtego... bukiet, który dostałam od Moniki:
Kilka dni temu przyniosła całą garść jaskrów ze słowami: "to dla ciebie mamo".
Stoją sobie na parapecie kuchennym i przyciągają mój wzrok wiele razy dziennie. Niby takie nic, polny kwiat, chwast w zasadzie(chociaż teoretycznie chwastem może być wszystko), a ile uroku wnosi w otoczenie.
czwartek, 4 czerwca 2015
Czerwiec zaczyna przyspieszać!
Ledwo maj się zaczął, już się skończył... Teraz czerwiec zaczyna nabierać tempa.
Mamy już próbki zdjęć robionych w przedszkolu:
Teraz trzeba się zdecydować, które wybrać...
...i może nie byłoby to wielkim problemem, gdyby nie fakt, że nie ma opcji kupienia pojedynczej foty, a tylko w kompletach, a te osiągają szalone ceny.
Biały szal przybiera na rozmiarze:
Powstaje puszysta pianka z węzłów Salomona...
...która po rozprostowaniu daje taki wzór:
W ogrodzie kwiaty rozwijają kolejne pąki... wśród irysów pojawił sie jeszcze jeden kolor - słoneczny żółty; czekam na kwiat w pełnym rozkwicie:
Powojnik 'Polish spirit' rozwinął pierwsze pąki. nie zamierza jeszcze w pełni kwitnąć, nie... jego czas to przełom lipiec/sierpień lub nawet sierpień. Te pierwsze kwiaty pojawiły się na samym dole, ot tak jak to czasem bywa.
Powojnik przed domem zaczyna się teraz rozrastać. Na tle jasnej ściany stanowi całkiem potężną ozdobę:
Kwiaty też rozwijają się w gąszczu liści i jest ich coraz więcej:
Monika pojechała na wycieczkę szkolną, Małgosia pisze dziś test podsumowujący z matematyki; obie dziewczyny sa już po rocznych testach z angielskiego. Monika stwierdziła, że był taaaaki łatwy. Jaki był naprawdę, to się dopiero okaże. Gosia też była zadowolona ze swojego testu. Mam nadzieję, że obie mają rację.
W sobotę szkołą polonijna organizuje wycieczkę z biwakiem z okazji Dnia Dziecka. W tym roku dzieci jadą do Tullamore Castle. Starsze dzieci mogą zostać na noc pod namiotami, kiedy młodsze, po ognisku, zostaną zabrane do domów. Gosia i Monika już nie mogą się doczekać tego wyjazdu, tym bardziej, że zapowiedziane jest szukanie skarbów!
Subskrybuj:
Posty (Atom)