niedziela, 30 stycznia 2022

Koniec stycznia...

 



...czyli w Irlandii - koniec zimy, przymajmniej tej "na papierze".  1 lutego mamy już wiosnę, jak to będzie pogodowo, zobaczymy.


Póki co w ogrodzie już coś się ruszyło.


Jeszcze niedawno na grządkach leżały gałązki, które trochę chroniły glebę.  



Pod nimi życie kwitło na całego:



Żonkile, w różnych odmianach o rozmiarach, budziły się do życia.




Hiacynty na poważnie wyglądają już na świat; dobrze, że temperatury na tyle niskie, że trzymaja ślimaki z dala od pąków. 



Cebulice w tym roku będą bujne, tak mi się wydaje. 



Tulipany wybujały już niesamowicie. Spóźniłam się z kompostem, zanim wyszły z ziemi i teraz musiałam pobawić się, żeby wkoło nich wszystko rozgarnąć, a za bardzo liści nie połamać. 



Żonkile w pojemnikach, między krzakami lawendy, całkiem już ładne:


Piwonia też jakoś nie może się powstrzymać i pędzi, pędzi do góry, do światła.



Rozchodnik wyciąga się w górę;



Szczypiorek nabiera mocy;



...w tym czasie jego sąsiad, plektrantus, próbuje przetrwać. Za zimno tu dla niego, ale zobaczymy. To taki mój eksperyment:)



Przebiśniegi już zaczynają kwitnąć. Na razie kilka...



W tym samym czasie, tuż nad przebiśniegami, powojnik wypuścił pąki. Będę go musiała przyciąć, tylko czasu na razie nie mam.



Orliki też już czują wiosnę, bo naprawdę podskoczyły do góry:



U miodunki widać pąki  



Przez całą zime kwitł nagietek. Może "kwitł" to takie mocne słowo, ale zdarzało mu sie wypuścić i rozwinąć pąk. Jak na okres zimowy, jest to pewnego rodzaju wyczyn:



Skabioza też niezawodnie świeciła fioletem tu i ówdzie, całą zimę:



Jak widać, coraz ładniej, coraz bardziej kolorowo. 

Ptaki zaczynają swoje pieśni poranne: niesamowicie głośne, niesamowicie radosne. I oczywiście dzień już się wydłużył! Rankiem, kiedy się budzę, jest średnio ciemna noc, a nie noc, jak oko wykol. I wieczory dłuższe dodają nadziei... 
Oczywiście, jak już żonkile pięknie wyrosną, to spadnie śnieg - mokry, lepiący i ciężki, taki na ostateczne pożegnanie przedwiośnia - i przygniecie pąki do ziemi. Co roku krew się we mnie gotuje, kiedy widzę je przybetonowane do trawy, a nic z tym zrobić nie mogę. 

  



8 komentarzy:

  1. Faktycznie się wiosennie robi.Obawiam się co będzie u mnie, kazałam ślubnemu jesienią trochę lisci zostawić na rabatkach a on narzucił liscie pomieszane z ziemią kompostowa ,myślę że kwiatom trudno się będzie przebić a może o niektóre przydusiło? Zobaczymy.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też powoli przedwiośnie puszcza do nas oko. Ale jak tylko tulipany nieco wychyliły się spod ziemi, nadeszły nocne przymrozki - nie tak szybko! zdają się mówić...
    Muszę się zmobilizować i zrobić zdjęcia...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę doczekać się aż zacznie się wiosna, wtedy będę mógł wyruszyć do swojego ogrodu i działać z moimi roślinkami. Życzę, żeby i Tobie wszystko pięknie rosło w tym roku. Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie nic się nie dzieje. Dzisiaj znowu nas zasypało. Pozdrawiam serdecznie 🌷🌷🌷🌷

    OdpowiedzUsuń
  5. W porównaniu z Wielkopolską duże przyspieszenie, rzeczywiście. Ale z żonkilami jak opisałas to prawdziwy dramat...Dużo słońca życzę 1

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ już u Ciebie zielono i bardziej kolorowo zaczyna być. Pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądam te Twoje zdjęcia i myślę, że fajnie tam w tej Irlandii, ciepło, wiosna szybko, zazdroszczę! A potem patrzę u siebie i co widzę? Przebiśniegi kwitnące, cebule, szczypior i czosnki już całkiem spore, tulipany wychodzą z ziemi, no wypisz wymaluj opolska Irlandia :-)
    Pozdrawiam serdecznie z www.ogrodwarzywny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Koniec stycznia, koniec lutego, a Hrabiny jak nie było, tak nie ma dalej :( Mam nadzieję, że nie każesz na siebie czekać do końca marca ;)

    OdpowiedzUsuń