piątek, 11 marca 2016
Kolejne nadprogramowe wydarzenie
...w naszym życiu.
Wczoraj, po raz pierwszy zaświeciło takie naprawdę ciepłe, nawet bardzo ciepłe, wiosenne słońce. Wiatru prawie nie było, porwałam się zatem na koszenie trawników i porządkowanie ogrodu.
Dzieci wróciły ze szkoły i wybraliśmy się na plac zabaw. One szalały, ja czytałam książkę i grzałam się w słońcu. Pięknie... Nagle krzyk i płacz, który doszedł mnie zza górki. Iza pędzi do mnie i woła, że Gosia mnie potrzebuje. Idę, przekonana, że najstarsza panikuje, jak zwykle. Ona natomiast leży na trawie i trzyma się za rękę. Zabrałam dzieci z placu, pomogłam jej wsiąść do auta, zapiąć pas przy nieustannych lamentach i zawodzeniach. Żeby było śmieszniej, nie byliśmy w naszym mieście, tylko sąsiednim.... Pojechałam do lekarza, bo młoda nie ustawała w narzekaniach, choć ręka wyglądała w porządku.
Dostaliśmy list do szpitala, bo lekarka stwierdziła, że to może być złamanie. I właśnie tak jest. Lewa ręka złamana - na szczęście niezbyt poważnie - w nadgarstku. 3 tygodnie gipsu.
I w ten oto sposób przywitaliśmy prawdziwie wiosenna pogodę w Irlandii. Pierwszy dzień słońca - pierwsza ręka złamana.
Monika od ponad dwóch tygodni ma kolczyki. Zastanawiam się, jak to jest teraz w PL? Czy przekłuwanie uszu robi się na maleńkich kolczykach na sztyfcie - wkrętach, mam na myśli? Ja miałam robione to na małych kółeczkach, które luźno przechodziły przez dziurki i pozwalały na szybsze gojenie. Tutaj, mimo, że to złoto wysokiej próby, kolczyki oblepione są ropą, motylki pomagają "zakleić" dziurkę z tyłu i wszystko wygląda jak jedna, wielka masakra. Kilka dni temu zdecydowałam sama i zmieniłam wkręty na normalne złote kolczyki. Już po 3 dniach widzę poprawę, gdzie tam, po dwóch tygodniach było tylko gorzej i gorzej.
Nie wiem dlaczego tak się dzieje? Czy moje dziewczyny mają jakieś wrażliwsze uszy, czy gorsze gojenie? Chociaż chyba nie, bo widzę czasem te małe, irlandzkie dziewczynki z wkrętami oblepionymi strupkami i ropą na grubo.
Opiszę jeszcze zabawną sytuację, związaną z językiem. W samochodzi mam polskie piosenki dla dzieci - bo choć uwielbiają słuchać naszych, to czasem chcą coś swojego. I tam, w jednym z utworów, leci tekst:
..nalała mu mleka...
W pewnej chwili moje średnie dziecko pyta mnie:
- mamo, a co to jest MUMLEK?
Do tej pory śmiejemy się z tego wszyscy i dzieciaki wołają: mamo, włącz nasze piosenki z mumlekiem.
Pamiętam jeszcze, jak najstarsza swego czasu używała stwierdzenia PRZYBOJAŁAM SIĘ, zamiast przestraszyłam :)
I tu, kojarząc temat językowy z nauką tegoż...
Ciekawi mnie czy ktoś z mieszkających poza krajem korzysta ze szkoły polonijnej LIBRATUS? Zastanawiam się poważnie czy nie zacząć korzystać z tej formy nauczania. Wiem od znajomej z Portarlington - pozdrowiam Cię Olu!!! - że ona jest bardzo zadowolona z Libratusa. Czy ktoś, kto czyta mojego bloga ma jakies doświadczenia z tą szkołą?
I na koniec, żeby uwiecznić nasze wspólne prace z dziećmi - w ramach projektu szkolnego: nauka robienia na drutach.
Padło na Monikę i jej kompletny brak cierpliwości. Po wydzierganiu jednego rządka, prosiła o pomoc:
Zszywała za to sama i tylko wykończenie robiłam ja i tak powstał miś:
Natomiast w ramach próby, przed tym szkolnym, powstał kot, zaanektowany przez Gosię. I teraz Iza chce, żeby jej też jakiegoś zrobić, a ja przyznaję się bez bicia, nie przepadam za dzierganiem takich rzeczy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Słodziaki , mruczaki ! Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo
UsuńTeż mnie jakoś nigdy maskotki nie wkręciły, ale oglądać lubię i te Wasze szalenie mi się podobają, szczególnie, że widzę jakie są proste do wydziergania:-)
OdpowiedzUsuńGosi współczuję i życzę jak najszybszego powrotu do pełnej sprawności.
Dziękuję w imieniu Gosi.
UsuńMaskotki musiałam niestety wydziergać, choć to kompletnie nie moja bajka, nawet jeśli robi się je prosto. Jednak jak trzeba, to trzeba... kto dziecku pomoże?
Śliczne zwierzaki.
OdpowiedzUsuńNiezbyt przyjemnie wiosnę zaczęliście.
Pozdrawiam i zdrówka córce życzę.
Dziękuję bardzo. Tak to bywa z dziećmi, zawsze coś, nigdy nie ma pełnej stabilizacji
UsuńKorzystałam, ale jakoś nam nie szło (za późno zaczęliśmy i był za duży rozdźwięk między poziomem polskiego (za wysoki, za trudne słowa, wiersze itp.), a nauczanymi materiałami (za dziecinne). To jest moim zdaniem potężna wada tej szkoły - język polski nie jest uczony jako obcy, a powinien takim być dla dzieci mieszkających za granicą.
OdpowiedzUsuńAle sam pomysł, materiały, możliwości nauczania (wszystko rozpisane na nutki dla rodziców) - są moim zdaniem FANTASTYCZNE!
Już od dawna zbieram się by, to opisać u siebie na blogu, ale jakoś mi nie idzie. Może się teraz zmobilizuję?
Uściski.
Ps. Szkoda, że tak niefortunnie się zaczęła wiosna, ale miejmy nadzieję, ze młode kości się szybko zrosną :)
Właśnie zastanawiam się czy zaczynać czy nie, bo po szkole stacjonarnej, po 5 latach, czuję, że to czas w połowie co najmniej, stracony. Nie wspominam tu już o finansowej stronie.
UsuńOpisz to u siebie :)
Oj zrosną się, zrosną, takie to już życie z dzieciakami :)
Napisałam parę słów:
Usuńhttp://szeptywmetrze.blogspot.co.uk/2016/03/egzamin-z-polskiego-czyli-jak-to-z.html
Dziękuję bardzo za szybką odpowiedź!
UsuńMumlek super poprawił mi humor w mig.
OdpowiedzUsuńZwierzątka urocze , ale także wolę oglądać niż robić.
Tak, dziecięce słowotwórstwo potrafi być zaskakująco śmieszne.
UsuńWiosnę zaczęliście mocnym uderzeniem, ale mam nadzieję, że reszta minie spokojniej.
OdpowiedzUsuńMaskotki milusie - czasami mam zryw i kilka zrobię, ale musi mnie naprawdę najść ochota na taką zabawę.
Pozdrawiam ciepło i wiosennie,
Motylek
Dobrze ujęte: mocne uderzenie! Ja jakoś nie mam przekonania do dziergania takich rzeczy, chć nie zaprzeczam, że to sprawa dość prosta i szybka. A poza tym wchłaniająca moc resztek włóczkowych
UsuńNo to klops z tą złamaną ręką, ech... Ale na dzieciach się wszystko szybciej goi, no i jest gips do podpisywania się! *^v^* (jest gips? czy nowoczesna plastikowa osłona na rękę?)
OdpowiedzUsuńA propos "mumleka", w moim nastoletnim życiu istniała piosenka "Moonlight Shadow" Mike's Oldfielda. Oczywiście nie znałam wtedy angielskiego i nie było internetu, gdzie łatwo jest teraz sprawdzić teksty, więc w jednej linijce tej piosenki śpiewałam "kocikumba coś tam coś tam through!....". Po latach dowiedziałam się, co tam naprawdę jest - "And she couldn't find how to push through"!....... Przynajmniej ostatnie słowo trafiłam! *^W^*
Jest gips, u nas po staremu, nie ma takich "nowoczesności" :) czasem to nie jest śmieszne, że tak powiem, ale nie poruszajmy tematów niemiłych.
UsuńJa z dzieciństwa też pamiętam - i to nawet polskie piosenki - w których powstawałą taka zbitka słów, że śpiewałam po swojemu i nie wiedziałam, dlaczego dorośli śmieją się do łez :) A Moonlight shadow właśnie mi przypomniałaś!!!
No tak,złamania,mistrzem był syn.U córki też uszy ropiały,przemywaliśmy ropkę rumiankiem,proponuję normalne kolczyki,nie wkretki póki się uszy nie zagoją.Maskotki śliczne,ja też nie lubię ich robić,
OdpowiedzUsuńJa też założyłam normalne kolczyki i miejmy nadzieję, że szybko się wygoją
UsuńAleż ten kot jest super!
OdpowiedzUsuńZ kolczykami mądra myśl. W razie czego można poszukać kolczyków ze stali chirurgicznej lub tytanu, bo przy takich dziurki się goją jak na psie.
Dziękuję bardzo.
UsuńMówisz, że dobrze zrobiłam zmieniając na normalne? to poszukam jeszcze stali chirurgicznej.
Oj, właśnie przeczytałam, jakim mocnym akordem otworzyliście sezon wiosenny:( Bardzo współczuję Twojej córeczce bólu i Tobie tego wielkiego stresu. Niech się szybko goją i ręka, i uszy. Niestety nie mam doświadczenia, jeśli chodzi o kolczyki. Mi ongiś mama przekłuwała uszy igłą, większa trauma była chyba dla niej niż dla mnie. I pamiętam, że też długo goiły mi się uszy. Moja starsza córka na razie nie chce kolczyków, przeraża ją już sama moja opowieść o babci z igłą;) Zresztą ona bardzo wrażliwa na ból. A miś i kotek przecudne! Podejrzewam, że moje dzieci od razu by je zaanektowały. Uwielbiają pluszaki, niestety matka jest beztalenciem krawieckim;) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńdziękuję za życzenia i za miłe słowa nt misiaków:)
OdpowiedzUsuńmama nie jest beztalenciem tylko nigdy jeszcze nie próbowała, a to różnica ;)
Uszy się goją powoli, ale do przodu.
Moje doswiadczenie z kolczykami to ze mozna miec alergie na metale srebrne, nikiel. Natomiast na zloto alergie sa znacznie rzadsze. Dlatego b. dobrze zrobilas ze zmienilas na zlote. Przesylam pozdrowienia
OdpowiedzUsuń