....a przynajmniej wiele mnie kosztowała!
Kiedy zaczęłam szydełkować, wszystko układało się ładnie, cały środek leżał równiutko, jednym słowem - idealnie.
Potem zauważyłam, że jakby przybywa mi tego wszystkiego na obwodach i zaczyna się z lekka falować.
...nic to, pomyślałam, naciągnie się! Wiele razy podczas pracy wydawało mi się, że serwetki jest za dużo, a potem, po zblokowaniu, wszystko ładnie się wyprostowywało.
Przebrnęłam już przez pierwsze okrążenie tych "aniołków w sukienkach", jak je nazwałam, przerobiłam setki pikotków na ich rękawach, więc nie uśmiechało mi się teraz pruć tego dzieła!
Po drugim okrążeniu "aniołków" i kolejnej porcji pikotków, zaparłam się i dociągnęłam pracę do końca, po czym odłożyłam serwetkę do blokowania i tak czekała ponad pół roku. Wczoraj ostatecznie krochmaliłam to nieszczęście i zaczęłam upinać... I już wiedziałam, że to nie to. Wyszło, jak wyszło; nie da się jej rozpiąć na płask, powstają fale. Nie jest źle, ale według mnie traci wiele uroku.
Spakowana, czeka na oddanie w dobre ręce. Już w piątek powędruje do naszych przyjaciół, którym się podoba.
Nić - bawełna 100%
Szydełko 1,5
Cudo ! Przepiękna serweta - śliczny wzór :-) Bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Śliczna serwetka.
OdpowiedzUsuńA mi się właśnie taka podoba :)
Ale wygląda ładnie ! Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńI tak jest śliczna.
OdpowiedzUsuńTylko obdarowanej osobie musisz dołączyć instrukcję prania i suszenia serwetki.
mnie się podoba,widać tak miało być.
OdpowiedzUsuńSerweta wyszła piękna. Gdybyś nie powiedziała o co chodzi, to pewnie nikt by tego nie zauważył. Ale wiem co czujesz - mam niestety to samo ;-).
OdpowiedzUsuń