wtorek, 17 marca 2015
Zielono, patrykowo...
....wesoło.
W ciągu ostatniego tygodnia wszystko kręciło się wkoło parady z okazji dnia Św. Patryka. Izabela koniecznie chciała wziąć udział w marszu, więc ją zapisałam. Oczywiście rodzice szli razem ze swoimi dzieciakami, a ponieważ małżonek pracuje, musiałam zabrać ze sobą też dwie starsze.
Najstarsza zapierała się rękami i nogami, że nie będzie maszerować razem ze mną przez miasto, bo to obciach! Od wczoraj, a w zasadzie od niedzieli, przekonywała Izabelę, żeby ta została i tylko obejrzała paradę jako widz, a nie próbowała brać w niej udział. Iza prawie dała się przekonać, ale dziś poszłyśmy do przedszkola na spotkanie i... jakoś tak wyszło, że zanim Gosia się zorientowała, już szła ulicą :) Szczęśliwa nie była, ale jakoś to przełknęła.
Tymczasem co ja przygotowałam?
Ze strony Candy skorzystałam ze wzoru na koniczynkę i wyszydełkowałam całą naręcz zieleniny:
To ciemne zielone to łąńcuch /naszyjnik koniczynkowy do omotania na szyję, zarzucenia na płaszcz... niestety, nikt mnie w tym nie uwiecznił.
Jasny łąńcuszek upięłam Izabeli w formie opaski:
I nawet wytrzymał całą imprezę w niezmienionej postaci i na miejscu
Wzór jest na tyle przyjemny i prosty, że zrobiłam to wszystko w trakcie oglądania jakiegoś programu.
Monika i Gosia dostały wydziergane róże i koniczynki na spinkach:
...jako że też musiały być przystrojone na zielono:
I w końcu parada ruszyła...
...a my z przedszkolem czekaliśmy na uboczu...
...żeby w stosownym momencie dołączyć do reszty:
Dzieciaki maszerowały dzielnie, trzymały szyk i w oczach Izabeli, parada była bardzo udana!
Potem zostałyśmy jeszcze chwilę, żeby obejrzeć tych, co maszerowali za nami:
Gosi i Moniki szkołę:
kobziarzy:
i mnóstwo koni:
powozów różnego rodzaju:
Dwa ostatnie konie szły bokiem, z lekka przebierając nogami, jak w tańcu. Uroczo!
Szczerze powiedziawszy zaskoczona jestem pozytywnie, bo szłam do miasta z myślą, że kolejny raz obejrzę taki sam pokaz. Tylko rodzicielski obowiązek mnie do tego nakłonił i samozaparcie Izy.
Po paradzie zabrałam dziewczyny do lokalnej(dziś okropnie zatłoczonej) kafejki, na lody. Teraz siedzę w domu i rozkoszuję się ciepłem, bo choć ranek był niezwykle pogodny i - zaryzykowałabym nawet stwierdzeniem - ciepły, to potem temperatury spadały i spadały... dobrze, że choć wiatr nie wiał!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wszystkiego najlepszego z okazji dnia św. Patryka!
OdpowiedzUsuńDziękuję, było udane!
UsuńWszystko zielone, pięknie! *^o^*
OdpowiedzUsuńtak, mamy tu szaleństwo zieleni przez jeden dzień:)
UsuńBardzo fajne, wesołe święto. I to dobrze, że dzieci potrafią zmusić, żeby wziąć w takim wydarzeniu udział. Mnie już nikt nie zmusza i zawsze rezygnuję z takich atrakcji, a po Twoich zdjęciach widać, że naprawdę można sie przy takich okazjach fajnie zabawić.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten koń z malowanymi pazurkami, znaczy kopytkami:-) No i panowie w spódnicach z kobzami mają niezaprzeczalny urok... Bardzo lubię kobzową muzykę.
no włąśnie takie zmuszanie tym razem wyszło na dobre, bo dzień był naprawdę udany! konie były boskie!!!
UsuńŚliczna parada :)
OdpowiedzUsuńbyło łądnie, przyznaję
Usuńwesoły i piękny dzień, najważniejsze że Iza zadowolona,dumna z marszu.
OdpowiedzUsuńo to najbardziej chyba chodziło!
Usuń