Pogoda była piękna, więc żeby spożytkować dziecięcą energię, wybraliśmy się do... parku w Emo.
Tam już widać przebłyski złocistych liści...
...choć dużo jeszcze zieleni.
Dzieciaki biegały, a ja tu i ówdzie przystanęłam i zrobiłam zdjęcie.
Ten park wciąż mnie zachwyca. Mogłabym tam chodzić i chodzić. Nigdy nie mam dość.
Te drzewa wciąż robia na mnie wrażenie.Szkoda, że kilka z nich wypadło, po pamiętnej zimie 2010/2011
Zrobiono nowe nasadzenia, ale jak to wygląda, najlepiej obrazują zdjęcia. Małe, niepozorne drzewka(choć wcale nie takie małe, gdy przychodzi je kupować i sadzić) tuż obok gigantów:
Dzieci pobiegły oczywiście nad jezioro, żeby obserwować ptaki. Cała czwórka spędziła tam chyba z pół godziny!
Ale było też co podziwiać i oglądać. Do tego czapla szara, w liczbie dwóch, co i raz latała nad jeziorem.
Nie mogło zabraknąć pojedynczych zdjęć.
Monika ze swoją przyjaciółką siedziały tak nad wodą i siedziały...
...aż trzeba było wracać.
Drzewa... wysokie, majestatyczne...
Uwielbiam wysokie, wielkie drzewa
Następny wpis będzie bardziej robótkowy. Coś udało mi się skonczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz