Kilka dni temu powstały kolejne obrazki.
Dziadkowie przysłali farby w tubkach... ale uwaga, w tubkach z pędzelkami. Po kliknięciu strona, na której można zobaczyć to cudo. Zatem... dzień malowania nie mógł się nie odbyć już w tej chwili!
Pustynia w wykonaniu Moniki:
Dziewczyny malowały na gotowych tłach przygotowanych kilka dni wcześniej; poniżej zdjęcia przyszłego morza, teraz tylko tło - suche, gotowe do dalszej przeróbki:
Tutaj prace Moniki i Izabelki:
Izabela jest autorką abstrakcji wszelkich.
Zieleń i kwiaty, to Małgosia:
Nawet miała wielką chęć podpisania "kwiaty", ba, podpisała, po angielsku; wdarł się tylko mały błąd, ale proszę jej to wybaczyć, wszak uczy się pisać i czytać w dwóch językach:)
Kolejne prace Gosi:
Jedna z nich to też pustynia. Widać już różnicę, która wynika z wieku i większej wprawy, w porównaniu do obrazka Moniki.
Dziś był kolejny dzień pod tytułem: malowanie. Tym razem jednak dziewczyny użyły uszytych "natentychmiast" fartuchów do prac wszelakich. Prezentacja odbędzie się innym razem. Powiem tylko - fartuchy spełniły swoją rolę. Ubranie wierzchnie(na czas malowania stające się spodnim) pozostało nietknięte.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz