...że mrozów już nie będzie, a przynajmniej takich konkretnych. -4 da się jeszcze przeżyć i chodzi mi nie tyle o nas, co o moje rośliny.
Zaczęła się już jakaś wegetacja; powolna, nieśmiała, ale...
Żonkile, narcyzy, szafirki, krokusy, hiacynty i miniaturowe irysy już wystawiły czubki; zaryzykowałabym nawet stwierdzeniem, że nie tylko czubki, bo niektóre osiągnęły już 6-8cm wysokości.
Działalność ślimaków widać wszędzie, gdzie się da:
Moje piękne pierwiosnki - a mam ich sporą gromadkę - starają się i kwitną, natomiast ślimaki wpierniczają pąki i młode liście na wyścigi. Nie gardzą też starszymi listkami.
Cyklameny są w tej lepszej sytuacji, że ślimaki w nich nie gustują:
Przed domem, przez całą zimę, rosły i kwitły lwie paszcze:
Teraz już są to resztki kwiatów. Największy wysyp różu i białości przypadł w okresie świąt.
Lwie paszcze systematycznie przycinałam, one się rozkrzewiały i kwitły w odstępach 2-miesięcznych.
I na koniec największa niespodzianka, a zarazem największa obawa:
W środku zdjęcia, takie pomarszczone, zielone... to pąk kwiatowy jaskra, tego ogniście czerwonego, który cieszył oczy latem. Oby nie zmarzł:)
W tym roku na pewno kupię ich więcej. Są niezwykle urocze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz