środa, 22 grudnia 2010
Zamroziło nas
Tak, tak... Dzisiaj miałam wstawić wpis z życzeniami, ale nie miałam czasu, bo nie było mnie większość dnia w domu. Wyjechałam do Ann, jako że nasze rury od ogrzewania podobno zamarzły i nie możemy włączyć grzejników. Na zewnątrz minus 15 lub coś koło tego, w domu około 11 na plusie... i takie zapowiadają się święta. To znaczy nie tak do końca, bo mamy pożyczone przenośne grzejniki elektryczne.
Dziś już od rana przychodzili do nas: Mark, David, a potem panowie hydraulicy, którzy powiedzieli, że może suszarką powinniśmy pogrzać rury:)) I padło stwierdzenie, że raczej przed ustąpieniem mrozów nie będziemy mieli grzania. To daje nam czas do połowy stycznie? Może dłużej?
I tak to się narobiło.
W każdym razie pomoc sąsiedzka działa. Mark przybiegł wieczorem i przyniósł grzejnik. David dziś ma poszukać u siebie i jutro podrzucić, a Ann ofiarowuje się, że weźmie dzieciaki do siebie. Miłe, prawda? Aż poczułam, że mi cieplej na sercu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz