Dziś Izabelka próbowała swoich sił we wstawaniu. Podeszła(raczkowała mam na myśli) do kanapy i próbowała wstać, opierając się i siedzenie. Potem, na podłodze, ponawiała próby. W końcu, w swoim własnym łóżeczku, oparła się o szczebelki i stanęła. Nie trwało to długo. Pół minuty może. W każdym razie stała i się cieszyła.
I kilka jej ujęć:

I kilka jej ujęć:
Świetnie opanowała sztukę jedzenia. Żebyście widzieli, jak wciąga makaron do buzi! Dostaje nitkę i ta, w jednej sekundzie znika:)
Uwielbia owoce i gotowane warzywa, choć surowego ogórka też wcina; podobnie walczy z marchewką.
Czasem siostry pomogą coś nałożyć:
...i wtedy staje się czarownicą.
Ponieważ rzadko kiedy Gosia spontanicznie się uśmiechnie do zdjęcia, nie mogę sobie odmówić przyjemności pokazania jej w tej sekundzie. Udało uchwycić się jej radość:
To, co ma na sobie, to mundurek, a w zasadzie granatowy strój sportowy. Bluza musi mieć nadruk informujący o szkole. Do tego oczywiście biały T-shirt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz