Rok leżała głęboko w szufladzie. Pocięta, w niektórych miejscach sfastrygowana ale wciąż w kawałkach. Wczoraj doczekała się szczęśliwego zakończenia:
Nie szyłam jej od początku. Przerobiłam z długiej, lekko rozszerzanej spódnicy.
Moim głównym założeniem była falbana, najlepiej podwójna:
Marszczenie wyszło dość dobrze:
...przynajmniej takie są moje odczucia.
Jako urozmaicenie, doszywając falbankę, zrobiłam z niej "kwiatek":
Umieściłam go z prawej strony.
I... to tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz