...a my nie. Czego jeszcze nie mamy? Choinki. Ubranej choinki.
Tutaj już od początku listopada zaczęły się pojawiać świątecznie udekorowane wystawy. Na początku grudnia nasi polscy znajomi "złamali się" i też ubrali choinkę. Potem kolejni. Gosia chodzi po ulicach, wydaje dźwięki mniej więcej takie: "Ooo! Zobacz!", "Ach, jaka piękna!" i bez przerwy pyta "dlaczego u nas jeszcze nie ma choinki?"
Nie ma i nie będzie przez długi czas. Artur wyraźnie powiedział, że ubieramy w Wigilię i tak na pewno się stanie. Może 2-3 dni wcześniej rozłożymy ją i zawiesimy światełka. Może...
Póki co, w jednym oknie zawisły ozdoby:
I nad jednymi drzwiami:
jakość zdjęcia fatalna - trudno.
I jeszcze "nibysopelki" na lampie:
Tu może nie wyglądają atrakcyjnie, ale kiedy w dzień świeci słońce albo wieczorem lampa, pięknie się iskrzą. I to właśnie podoba się Gosi.
Pomalowałam pierwsze dwie bombki:
To jedne z niewielu szklanych w naszym domu. Zakupiłam je zupełnie czyste, miałam tak zostawić, a potem coś mnie naszło. Teraz czeka jeszcze 4 w kolejce. Tylko zdjęcia chyba zrobię na dworze, bo na tych niewiele widać.
A wieczorami, a w zasadzie od późnego popołudnia, zapalam świece. Kto znał mój blog wcześniej wie, że świece lubię:)
nawet jelonek trochę "skacze" na latarence, która stoi obok:)
sobota, 13 grudnia 2008
Wszyscy mają...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz