wtorek, 24 stycznia 2023

Koniec stycznia mnie dopadł

 


...i tak naprawdę nie mam za wiele do pokazania. 

Nowy nabytek:



Taka wieżyczka-tunel. Zajmuje mało miejsca, a wystarczy mi na rozsadę, bo w domu już się buntują, że wszędzie leży ziemia, a za chwilę będą stały kwiaty.


Bób rośnie bardzo ładnie. Przetrwał przymrozki -5 bez okrywania. Jedynie w grudniu rozłożyłam włókninę, bo mieliśmy -10.
Bób był posadzony w listopadzie, w tym samym czasie co czosnek.



Melisa już budzi się ze snu. 



Bukszpany bez problemu przezimowały



Laur też dał sobie radę i wygląda bardzo zdrowo.



Powoli zaczynają się kwiaty wiosenne:



Żonkile i tulipany stoją równo, jak żołnierze:



Żurawki całą zimę pięknie rozświetlały ponurość dni. Razem z nimi Gaultheria, która teraz ma część liści w pieknym, bordowym kolorze:



Oczywiście pierwiosnki....


I niezmiennie kwitnące wrzośce zimowe, coś pięknego!:



To taka szybka zajawka, bo poza tym nie mam czasu praktycznie na nic. 


Moja koleżanka z pracy odeszła; ja zostałam szefem szklarni i szkółki i wszystko od nowa sobie organizuję. Część rzeczy zmieniam pod siebie, wprowadzam moje rozwiązania i kompozycje. Wszystko to zajmuje czas i pochłania energię. Plus jest taki, że mój boss absolutnie się nie wtrąca; pozwala mi robić co chcę, więc czuję się tak ,jakbym trochę miała tę szklarnię:)

Do tego prowadziłam współnie z szefem kurs dla średnich szkół. Moje pierwsze doświadczenie w nauczaniu młodzieży. :) 

Dzięki temu, że moja córka mnie nastawiła na to, że nikt nie będzie zainteresowany i praktycznie nikt nie będzie chętny do brania udziału w doświadczeniach, byłam pozytywnie zaskoczona. Mój szef odwrotnie: myślał, że wszyscy będą słuchać w napięciu, zadawać pytania... więc rozczarował się ogromnie, był zaskoczony tym, jak bardzo młodzież ma to w d..pie.




sobota, 3 grudnia 2022

Rewolucja, a co po niej?

 



O tym za chwilę napisze. 


Póki co kilka kwiatów.


Nasturcja nadal rozrasta się w ogrodzie. Teraz, kiedy nie ma ślimaków, które by ją obżarły, a także gąsienic bielinka, nic nie hamuje jej rozwoju.


Zaczęła się nawet wspinać po kratce, na której do tej pory był wilec:



Pelargonie też cały czas na dworze. Mam je przenieść w bardziej osłonięte miejsce, ale póki co, jakos tak schodzi dzień za dniem, a one nadal stoją tam, gdzie stały.


Argyranthemum kwitnie całkiem ładnie, aż mam ochotę zabezpieczyć je na zimę i zobaczyć co to z tego wyjdzie:


W największym rozkwicie są teraz u mnie te dwa wrzośce:




Z tyłu, w ogrodzie , systematycznie zdejmuję powojnik. Już odcięty od dołu, teraz walka  z tym co na murze:


Podobnie wiciokrzew... wszystko to teraz trzeba utylizować w kompoście, albo wykorzystać w inny sposób w ogrodzie.


Powojnik górski wykopałam i poszedł do koleżanki. Po 12 latach korzenie miał tak ogromne, że musiałam je na chama odcinać. Myślę jednak, że to tak twarda roślina, że powinna bez problemu się zregenerować. Z jednego krzewu powstały dwie solidne sadzonki,a w zasadzie "sadzoniszcze", bo takie duże.



Pędy wiciokrzewu, pooplatane na bambusach, powyginane - i też 12-letnie - wykorzystam jako podpory w ogrodzie. 


Mogą spokojnie służyć za dekorację:



Z bluszczu, którego mam tony, plotę wianki:


Swój własny kompost rozłożyałam warstwą na zakupionym - widać różnicę w kolorze - założyłam pierwszy zagonek:



To było gdzieś przed połową listopada. Posadzony został bób i czosnek:



Bób już rośnie, będzie sobie teraz zimował w gruncie:



W kompoście, z zeschniętej ćwiartki cebuli, ruszył szczypior, więc posadziłam go w donicy z liliami. Lilie śpią, więc cebula może sobie rosnąć.


Na koniec książka, którą polecam tym, co lubią kwiaty:



Super przydatna nawet dlatych, co znaja byliny:)

Opisane sa rośliny, które przetrwają bez większej naszej uwagi, które sa dekoracyjne przez większość roku. Coś dla tych, którzy chcą mieć piękny, naturalny ogród i aż tak mocno się nie napracować. 








niedziela, 30 października 2022

Rewolucja ogrodowa

 


Likwiduję ogród na tyłach. Już wszystkie powojniki wykopałam; no nie wszystkie, bo został największy, ale też idzie pod szpadel. 

Dwa poprzednie poszły do sąsiada Miodka, trzeci idzie do koleżanki, pomniejsze krzaki powędrowały do teściów sąsiadki...

Cebulki posadziłam w doniczkach, więc ilość pojemników na tarasie zamiast się zmniejszyć, stale się powiększa. Trzeba jednak przyznać, że z cebulek będzie radość w zimie - jeśli je wcześniej zacznę budzić - lub na wiosnę, kiedy zaczną kwitąć.


W trakcie destrukcji:



Glina i piasek, pozostałości po placu budowy, po kilku latach przemieniły się w bardzo dobre podłoże:


Moje "mini-tunele" z sadzonkami - kalocefalus:



i poniżej Helichrysum sanuineum



Pomidory nadal zbieram z krzaka:



Wrzośce:








Kawałek ogródka przy chodniku- wiosną posadziłam kilka gałązek rozchodników i teraz już prawie zakrywają powierzchnię:



W domu przyszedł czas na skrzydłokwiaty. Kwitną wszystkie po kolei, (a mam ich 6); dostałam je od koleżanki wyprowadzającej się z Irlandii.:






Kolejne pąki w drodze:



I na koniec róże... nie z mojego ogrodu, ale piękne:



niedziela, 16 października 2022

Na ogrodowym zapleczu

 


Myślałam, że w momencie, kiedy sezon w mojej pracy się skończy, będę mieć trochę więcej czasu. Jakoś się jednak na to nie zapowiada.  

Ścięłam część bluszczu, który powędrował do szkoły, na sadzonki. 



Dwie gliniane, płaskie donice obsadziłam miniaturowymi żonkilami, szafirkami(Muscari azureum) i  Szachownicą kostkowatą. Teraz będą sobie czkały na wiosnę.


W kilku innych doniczkach mam cebulki przebiśniegów - wykopanych z mojego ogórdka i podzielonych,bo tak najszybciej można je rozmnożyć, śniadka - Ornithogalum dubium i kolejnych szafirków. 

W mojej mini szkółce przygotowane do zimowania są już bukszpany, kocimiętka - z tegorocznych sadzonek:
  


Hebe


Głogownik - Photinia 'Pink Marble'



Lawenda wąskolistna



Pięknie ukorzeniły się Żurawki(Heuchera)



 ...i Żuraweczki(Heucherella):



Wrzośce zaczynają rozwijać pierwsze kwiaty:





Nemezja jest teraz tak piękna, że wstawiam kolejne zdjęcia:





Ostatnie róże...



I begonie, które będę próbowala jakoś pzrechować, choć tak naprawdę nie bardzo mam miejsce: