niedziela, 17 października 2021

Jesienne zdjęcia

 

Jeszcze trochę kolorów w ogrodzie pozostało, choć powietrze już się ochładza i zdecydowanie jesień wkroczyła i rozgościła się w tym kraju.




































Niektóre rośliny już definitywnie przygotowne na zimę. Pozostały tylko nasiona...












niedziela, 3 października 2021

Trawy

 


... które w tym roku przesadziłam do lekkiej, piaszczystej ziemi, zaczynają  odżywać. 


Wcześniej, rosły sobie bidulki w glinie i jakoś nie bardzo dawały się przekonać, że tam też im bedzie dobrze. Trzeba było znaleźć dla nich nowe lokum.

Wczesną wiosną przeniosłam je do pojemników na czas rekonwalescencji. Wyglądały biednie, niektóre miały po kilka ździebełek: 

Popełniłam błąd, nie rozdzielając dwóch turzyc: Evergold i Everest i posadziłam je tak, jak były w ogrodzie, czyli w jednym pojemniku. Evergold wygląda na silniejszą - to ta z odcieniem żóltego na liściach; pod koniec sezonu okazało się, że była znacznie słabsza, niż jej towarzyszka.


Carex comans 'Frosted Curls' jeszcze w miarę wyglądała, ale jej odmiana w brązie, niestety, nie przetrwała.



Taki mały, nędzny zestaw traw miałam na tarasie wczesną wiosną:



W trakcie sezonu trawy zaczęły odżywać.



 Festuca valesiaca - Kostrzewa walezyjska naprawdę pięknie odrosła. Miałam jej dwa, czy trzy ździebełka:






Po całym sezonie, już teraz, w październiku, kondycja traw jest zdecydowanie lepsza.  




Carex oschimensis 'Everlime' to ta największa - jak widać najlepiej sobie poradziła i wygląda najbardziej zdrowo.



Carex oshimensis (Turzyca oszimska)Everest 'Fiwhite' też wyrosła i wzmocniła się, co widać niżej:



Niestety Carex oshimensis 'Evergold' (Turzyca oszimska), która rosła razem z nią już wypadła słabiutko. Może gdybym ją rozsadziła zaraz na początku, teraz wyglądałaby lepiej. Na dole, widać, że coś się rusza, coś zaczyna rosnąć. Na wiosnę rozdzielę "siostry" i może w kolejnym roku 'Evergold' będzie pięknością.
 


Carex comans Frosted Curls rozwinęła "loki" i zaczynają otaczać całą donicę:


W dodatku zakwitła:






I poniżej maleństwo, które ledwie oddychało:



Na sam koniec - październikowa Kostrzewa walezyjska



Uważam, że całkiem nieźle poszło nam w tym roku i w przyszłym będziemy już mieć piękne czupryny w donicach.

niedziela, 19 września 2021

Brunatne złoto ogrodnika

 


...czyli kopost.


Ponad rok temu, na początku sierpnia, zaczęłam robić swój kompost. Robić, to może nie najszczęśliwsze ujęcie sprawy, bo on się robi sam, bez naszej ingerencji. Oczywiście bakterie, grzyby czy dżdżownice cały czas tam działają, ale jak dla mnie - robi się sam. 

Wrzucałam tam wszystkie roślinne odpadki z kuchni i ogrodu(nie traktowane gotowaniem ani przyprawami, żeby nie wabić gryzoni) plus mnóstwo szarej tektury dla naszych dżdżownic. Tektury poszło naprawdę dużo. Wszelakie pudła, które przyszły ze sprzętem czy przesyłkami, poszły do kompostownika. Oczywiście nie od razu i nie w całości. Systematycznie dodawane, rozdrabniane.


Wczoraj mój mąż przygotował mi "dobudówkę" do kompostownika i przełożyłam do niej roczny urobek, którego wcale tak dużo nie było, jakby mogło sie wydawać. Po każdorazowym koszeniu trawy, cięciu roślin, pojemnik zapełniał się pod wierzch, żeby po kilku dniach opadać, a potem redukować się do około 30%, może nawet mniej. 

Przy samym dnie - tak około 10-15cm miałam już prawie całkowicie przerobione odpadki, czyli nasz domowy kompost.



Jeszcze widać drobne, głównie drzewienne resztki:



...ale spokojnie można już tego używać. I powiem Wam, że nie zawaham się tego zrobić :)



  

Warstwa bliżej wierzchu ma jeszcze trochę materiału do rozłożenia, a najwięcej oczywiście warstwa wierzchnia, która teraz znalazła się na samym spodzie.


Zachęcam wszystkich, którzy mają odrobinę choć miejsca, do założenia kompostownika. Przez nasz dom przewijają się tony warzyw i owoców i wszystkie odpadki z nich wędrują właśnie tam. U nas śmieci są ważone, więc z ciekawości sprawdzałam przez kilka tygodni ile wywalamy na kompost. Wyszło, że mniej więcej 15-20kg odpadków zielonych tygodniowo. Nie dodawałam tutaj nic z ogrodu, jak trawa, gałęzie krzewów, czy inne odpadki typowo zewnetrzne. 

W naszym przypadku, poza doskonałym podłożem ogrodniczym, robimy spore oszczędności na przestrzeni roku. 


piątek, 17 września 2021

Kolejny jesienny tydzień

 

Aksamitki w pięknym rozkwicie.













Teraz, w słoneczne dni, wyglądają przepięknie. 



Zawieruszony koper rozwija baldachy.



I ostatnie kwiaty szczypiorku usychają, skrywając w swym szeleszczącym wnętrzu mnóstwo drobnych nasionek.



Pomidory wciąż kwitną i zawiązują owoce:



Te niżej - czerwienieją, zamykając ciepłe promyki słońca pod skórką:



Ścięłam kilka baldachów papirusa. 



Rósł cały sezon na dworze, żeby się wzmocnić. 


Ucięte przeze mnie sadzonki są to w pełni wyrośnięte i mocne liście; w przeciwieństwie do tych, które dostałam w przesyłce. Z 5 wyrosła jedna, reszta nie dała rady. Jak widać, jedna wystarczyła:)


Teraz moczą się, główkami do dołu, w szklanym wazonie:


Wkrótce wypuszczą korzenie i będą nowe rośliny.



Oczywiście w skrzynkach pojawiły się wrzosy....


Idziemy coraz głębiej  jesień!