sobota, 17 marca 2012

Parada i opaski




17 marca- dzień św. Patryka... parady i zieleń, zieleń i parady:)


W tym roku Monika chciała wziąć udział w paradzie, ponieważ przedszkole, do którego uczęszcza, zachęcało wszystkie dzieciaki. Zachęcało tak skutecznie, że zapisało się coś około 40-ga dzieci. Wszystko to trzeba było ogarnąć, przygotować przebrania, utrzymać w ryzach maluchy, które "rwały się" do marszu, a jak przyszło co do czego, to wlokły się noga za nogą. W każdym razie personel przedszkolny ma duże doświadczenie i wszystko poszło gładko. 
Temat przebieranek: zwierzęta z farmy. Należało dziecku przygotować ubrania  w kolorze odpowiadającym danemu zwierzakowi. Monika chciała róż, ale kiedy usłyszała, że to świnka, zrezygnowała. Ostatecznie wybrała kota. W przedszkolu dzieciakom pomalowano buźki, potem pognaliśmy na miejsce zbiórki i... po 40min. ruszyliśmy. Piszę: ruszyliśmy, bo jeden rodzic musiał iść w paradzie. Nie z dziećmi, ale za nimi. Nauczycielki chciały mieć w razie czego pomoc. I dobrze! W pewnej chwili ktoś zaczął płakać, szyk się posypał, trzeba było ratować sytuację:) 
Patrząc na to z mojego miejsca w szeregu:)), musze przyznać, że poszło naprawdę sprawnie. Jestem dumna z mojej córeczki, która nie płakała, nie prosiła, żebym z nią szła! Sama dzielnie maszerowała całe pół godziny. 


Kilka rozmytych fotek(żeby nie publikować zdjęć innych dzieci):





Monika zrezygnowała z płaszczyka, bo koniecznie chciała być widoczna:)





Na głowie ma czapkę z uszami kota.





I tutaj komentarz do ostatniej fotki:  to co mam na głowie, to Moniki opaska. Ona nie chciała nosić, więc ja się ubrałam w zieleń:) Fota oczywiście z parady. Gosia i Izabela nawet mnie nie zauważyły, kiedy przechodziłam obok nich. Dobrze, ze chociaż Artur widział; przynajmniej mam zdjęcie.


I przechodzimy do mojej twórczości, czyli tegorocznych, patrykowych opasek. Wyjątkowo się postarałam, zrobiłam trzy i tylko Gosia i Iza je nosiły. Gosia cały dzień w szkole, kiedy świętowali przed Patrykiem i dzisiaj. Iza "zazieleniła się" już kilka dni wcześniej. 

Oto zestaw:




Dla odróżnienia naszyłam cekiny w różnym układzie.





I na głowie u jednej:




...i u drugiej:




Izabelka nie dała się obfocić, mimo że opaskę nosi chętnie. Za każdym razem kiedy wychodzimy, klepie się po głowie i woła: tu, tu! i wtedy trzeba tam coś nałożyć:) czapkę, opaskę, cokolwiek.
 

poniedziałek, 12 marca 2012

Spontaniczna wyprawa



...taka "na szybko", wiecie, nie zastanawiasz się długo, tylko wrzucasz na siebie co pod ręką i jedziemy! 

Tym razem Artur spał, a my pojechałyśmy na wycieczkę do lasu. Są w nim wyznaczone 3 szlaki spacerowe. Wybrałyśmy jeden, potem zmieniłyśmy na kolejny i tak sobie wędrowałyśmy po wczesnowiosennym lesie. Wyprawa miała miejsce na początku lutego, stąd jeszcze tyle szarości.



Nie obyło się bez ciągłego dopinania kamizelki, poprawiania czapki, itp. rzeczy:




Starsze dziewczyny wyrwały do przodu i nawet tak bardzo nie obawiały się już tego oddalenia. Oczywiście na każdym kroku znajdowały coś NIESAMOWIECIE CIEKAWEGO! Monika pochylała się nad każdym stworzonkiem i najchętniej utuliłaby go w swoich paluszkach. Czym to by się skończyło dla tegoż stworzenia? Każdy chyba może się domyśleć. Dżdżownice z naszego ogrodu już wypowiedziałby się szeroko na ten temat! 





Gosia szukała kwiatków i zbierała wszelkie ciekawe listki i gałązki. Dołączyła do niej i Monika - z braku robali - nie mam pojęcia? Artur zawsze powtarza, że to ciągnięcie z lasu liści i gałęzi czy też przydrożnych chwastów i późniejsze magazynowanie tego w domu, to skrzywienie po mnie i moich ogrodniczo-przyrodniczych zapędach. On się wścieka, ja im pozwalam, a samochód wygląda jak wygląda:) Dobrze, że to kombi i ma duży udźwig:) 

W lesie są stoliczki i ławeczki dla ewentualnego odpoczynku, może relaksu ze śpiewem ptaków w tle(nie wyobrażacie sobie, jak u nas drą się ptaki! mam na myśli - śpiewają. Budzą mnie około 5 rano i świergolą. Trwa już to od początków lutego). Gosia, jak widać, potrzebowała odpoczynku:





Dwie młodsze też przysiadły: jedna ze starą, świerkową gałązką, a druga z ciastkiem ryżowym. Aż mnie dziw bierze, że tak zgodnie "trwały" obok siebie. To prawie niemożliwe. Monika przyniosła gałązkę do naszego ogrodu, posadziła i z niezachwianą wiarą czeka, aż urośnie z tego takie ogromne drzewo, jak te, które widziała w lesie. 





Na koniec , do pozowania, została tylko Iza; w zapatrzeniu swoim nie zauważyła, że spadł jej kaloszek:)





Tak..., a później, po tym wszystkim, zostało tylko błoto w samochodzie, które niedawno pazurami wyrywałam:), kilka zdjęć i wspomnienia chwili w naszych głowach....

niedziela, 11 marca 2012

Pisanki styropianowe




Niedawno zakupiłam styropianowe jajka - pierwszy raz takie udało mi sie tutaj dostać. Może nie szukałam zbyt intensywnie, a może w naszym "wielkim" mieście ich nie było? Mniejsza o to. Teraz mam. 
Dziewczyny już zajęły się dekorowaniem, a wieczorkiem usiadłam i ja. Oprawiałam jajka w materiał i oczywiście nie wyszły idealnie, ale też i nie tak źle, zważywszy na pierwszą próbę.




Widać, że materiał miał delikatne zagniecenia i tego już nie wyprostuję.





Muszę też dojść do wprawy w cięciu równej linii. Samo jej narysowanie nie jest trudne, ale już idealne wycięcie nożykiem... 





Białe wstążeczki maskują nierówności cięcia. 


Muszę jeszcze zaopatrzeć się w większą ilość jajek i będziemy tworzyć. W tym roku mam zdecydowanie więcej czasu, bo Izabelka jest starsza i wieczory są już moje:)

Wielkanocnie po raz pierwszy

...a zapewne nie ostatni.


Niedawno zakupiłam styropianowe jajka - pierwszy raz takie udało mi sie tutaj dostać. Może nie szukałam zbyt intensywnie, a może w naszym "wielkim" mieście ich nie było? Mniejsza o to. Teraz mam.
Dziewczyny już zajęły się dekorowaniem, a wieczorkiem usiadłam i ja. Oprawiałam jajka w materiał i oczywiście nie wyszły idealnie, ale też i nie tak źle, zważywszy na pierwszą próbę.




Widać, że materiał miał delikatne zagniecenia i tego już nie wyprostuję.





Muszę też dojść do wprawy w cięciu równej linii. Samo jej narysowanie nie jest trudne, ale już idealne wycięcie nożykiem...





Białe wstążeczki maskują nierówności cięcia.


Muszę jeszcze zaopatrzeć się w większą ilość jajek i będziemy tworzyć. W tym roku mam zdecydowanie więcej czasu, bo Izabelka jest starsza i wieczory są już moje:)

piątek, 9 marca 2012

Dziergam serca

Nie czerwone i nie różowe... Na moich drutach powstają zielone serduszka. Wszystko za sprawa "przepisu" z youtube. Po kliknięciu powinna się otworzyć strona.


Moje serca wyglądają tak:




Pierwsze serducha nie wyszły tak, jak trzeba, dopiero trzecie czy czwarte jest takie, jak to na filmiku. I choć początkowo wydawało mi się to jakieś trudne, to w rezultacie wzorek bazuje na 8 prostych rzędach.





Po co mi zielone serduszka? na opaski na dzień św. Patryka. To już za tydzień. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić trzy opaski - dla każdej mojej panny. 

hrabina.ee, piątek, 09 marca 2012 

Dziergane serca



Nie czerwone i nie różowe... Na moich drutach powstają zielone serduszka. Wszystko za sprawa "przepisu" z youtube. Po kliknięciu powinna się otworzyć strona.


Moje serca wyglądają tak:




Pierwsze serducha nie wyszły tak, jak trzeba, dopiero trzecie czy czwarte jest takie, jak to na filmiku. I choć początkowo wydawało mi się to jakieś trudne, to w rezultacie wzorek bazuje na 8 prostych rzędach.





Po co mi zielone serduszka? na opaski na dzień św. Patryka. To już za tydzień. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić trzy opaski - dla każdej mojej panny. 

czwartek, 8 marca 2012

Jeszcze chłodno



...ale już krzewy sie budzą; niektóre nawet już kwitną "całą gębą".


Pierwsze różaneczniki:





Te jeszcze nie pachną, ale kolejne, które już mają nabrzmiałe pąki na pewno nas oczarują swoją wonią; oczarują po raz kolejny





Kiedyś nie doceniałam tych krzewów, teraz nie wyobrażam sobie wiosny i lata bez ich kwiatów.


Kwitnie też Skimmia japońska:






Żonkile... wszechobecne, rosnące przy drogach, w lasach, na skwerach, w parkach, w donicach i małych pojemnikach... po prostu wszędzie! Kwiaty proste i złożone, żółte, i prawie białe... 





Zdjęć mogłabym wstawiać jeszcze o wiele więcej, ale miejsce mam ograniczone.