poniedziałek, 11 maja 2009

Część pierwsza - ukończona






Obrazek wyhaftowany:




Teraz przechodzę do kolejnego etapu. Co takiego zamierzam zrobić? Pokażę w kolejnej odsłonie.


Dzisiejszego popołudnia zazdroski było troszkę więcej:



Pierwszy kwiat prawie skończony. Brakuje mu ostatniego liścia.





Dotarło dziś do mnie, że nici na pewno mi nie wystarczy. Chyba będę wołać o pomoc do PL, żeby kolor był taki sam.
hrabina.ee, poniedziałek, 11 maja 2009

środa, 6 maja 2009

Zazdrostka...




... czy coś z tego wyjdzie?


Porwałam się na większy projekt - zazdrostkę. Zobaczymy, jak mi to pójdzie. Póki co mam bardzo mało:



Już trochę widać pierwszy element.



Teraz garść szczegółów:

- dół:


krateczki są przecięte słupkiem ułożonym na ukos;

-element środkowy:




- góra, czyli dwa rodzaje siateczki:




Siatka na dole i na górze układa sie falami, czego jeszcze za bardzo u mnie nie widać, ze względu na znikomą ilość robótki.
Szukałam zdjęcia gotowej zazdrostki, ale zniknęło. Nie mogę go znaleźć ani w komputerze, ani na płytach. Trudno.
hrabina.ee, środa, 06 maja 2009

niedziela, 3 maja 2009

Miniatury xxx




Miniaturkę w odcieniach zieleni ukończyłam już dawno temu i nawet chciałam ją pokazać, ale wciąż nie była uprasowana. Wczoraj doczekała się ciepłego żelazka i oto ona:






A nad kwiatem aktualnie pracuję. Choć jest to mały obrazek, praca się przedłuża, ze względu na książki.


hrabina.ee, niedziela, 03 maja 2009 

środa, 29 kwietnia 2009

Spódnica



Rok leżała głęboko w szufladzie. Pocięta, w niektórych miejscach sfastrygowana ale wciąż w kawałkach. Wczoraj doczekała się szczęśliwego zakończenia:




Nie szyłam jej od początku. Przerobiłam z długiej, lekko rozszerzanej spódnicy. 


Moim głównym założeniem była falbana, najlepiej podwójna:




Marszczenie wyszło dość dobrze:


...przynajmniej takie są moje odczucia.


Jako urozmaicenie, doszywając falbankę, zrobiłam z niej "kwiatek":


Umieściłam go z prawej strony.



I... to tyle.

piątek, 24 kwietnia 2009

Dzieciowato

Zupełnie niespodziewania wybraliśmy się na wycieczkę. Oczywiście do Emo - najbliżej , najszybciej i najwygodniej - a to ważne w przypadku moich córek, które nie przepadają za jazdą samochodem.

Po raz pierwszy jechały same z tyłu:





Już na wstępie park ukazał kolejną odsłonę kipiącej zieleni i kwiatów:




Monika pod wpływem wrażeń, karmienia ryb, kaczek, łabędzi i obąbków(gołąbków) założyła ręce z tyłu i tak spacerowała przez chwilę:





Potem były już kwiaty i szaleństwa:









Monika nie mogła się oprzeć i zbierała z ziemi opadłe kielichy rododendronów:


Była nimi zachwycona; zarówno kształtem, jak i zapachem.


Przy każdej kolejnej wizycie odnajdujemy kolejne urocze miejsca, niezwykłe, trochę bajkowe scenerie:









Zakątek, w którym niedługo zagoszczą paparocie:




A tu stary cedr, który zwiesił ramiona aż do ziemi i utworzył mini kryjówkę:




Monika "złapana" w obiektyw:




Brzozy wyglądają teraz uroczo:



A błękitne dywany...


... ciągną się nieprzerwanie.


Gosia mogła się wyszaleć na rozległych trawnikach, po których u nas się chodzi i na których się piknikuje:





Stare drzewo obrośnięte mchem, który teraz wyraźnie się zazielenił:




Wysoko w koronach drzew, znaleźć można rosnące paprocie:


Tutaj: jasnozielone, najlepiej widoczne na lewym konarze.


Dodam tylko, że dziewczyny padły wieczorem ze zmęczenia, a ja miałam dzięki temu czas i skończyłam czytać "New moon". Dziś zaczynam "Eclipse", czyli "Zaćmienie".

wtorek, 21 kwietnia 2009

Tullamore



Wczoraj, przy okazji wizyty w szpitalu, odwiedziliśmy po raz pierwszy miasto Tullamore - stolicę hrabstwa Offaly. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu na chodzenie po samym mieście, ale kilka fotek udało mi się zrobić.


Nad Grand Canal pięknie kwitły migdałki trójklapowe:



Zdjęcie nie oddaje całego uroku tego miejsca, który osiągnięto dzięki przerzuconym przez wodę mostom o lekkich konstrukcjach.


Prawie każda droga jest teraz otoczona kwitnącymi drzewami:


I oczywiście typowy dla nas ruch lewostronny.


W oddali dostrzegliśmy spory budynek, stojący na wzgórzu:





W miarę zbliżania i obchodzenia go naokoło - tylko z jednej strony jest podjazd - wyłaniał się coraz inny jego obraz:



Na tle tego nieba, z otaczającymi go ciemnymi drzewami, wyglądał trochę ponuro.


Wkoło rośnie dużo starych drzew, które nadają swoisty klimat temu miejscu. Część z nich jest już obumarła, ale nadal nie została usunięta:









Tak wygląda tablica informacyjna przed kościołem:





Dziewczynki wspinały się na "zbocza" - dla nich całkiem spore:





...a później potrzebowały pomocy taty:






Tak kościół prezentuje się od tyłu:





Urzekły mnie piękne okna:







Część była z witrażami, których nie potrafiłam odpowiednio ująć.


Na tyłach znajdowało się małe wejście z kruszącymi się już lekko schodami oraz trawą i mchem, które wrosły między kamienie:






Kościół otoczony jest przez majestatyczne żywotniki, którym dostojności dodaje ciemna zieleń:



Kontrast między trawą, a drzewami był naprawdę taki mocny, zwłaszcza w ostrych promieniach słonecznych.


I widok z samej góry na miasto i wzgórza w oddali:






Aż Monika stała pełna podziwu z zamyśleniem na buzi:


poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Wiosennie



Wczoraj o 18 pojechaliśmy na wycieczkę do Emo. Oto kilka fotek:




Pieris wygląda teraz przepięknie z białymi kwiatami i czerwonymi odrostami na końcach pędów - tak, bo ta czerwień to liście, a nie kwiaty:)


Łabędzie pływały wolno i niemalże pozowały w wiosennym, zachodzącym słońcu:









Widoki też były urzekające, choć przecież już mi znane:













I mnóstwo kwitnących krzewów, głównie rododendronów:





...które czasem ukrywały się gdzieś w cieniu innych drzew:




Kilka miejsc, które wyglądały trochę bajkowo:













Stojące "na baczność" żywotniki, tak ostro kontrastujące z delikatną zielenią dookoła:




I na koniec rododendron, który pachniał niesamowicie!



Zdjęcie nie oddaje już tak ładnie koloru, bo było tuż przed 19-tą i słońce schowało się za wysokimi drzewami.