poniedziałek, 24 września 2012

Jesień...






...zawitała do nas na dobre. Deszcz, zimny wiatr i słońce, które świeci już tak "chłodno". Nadszedł czas, żeby znowu wyciągnąć z pudeł świeczki, lampeczki i wszystko to, co wnosi tyle ciepła do wnętrz, kiedy za oknem chłód.


Sięgnęłam na najwyższą półkę w naszej pralni, ściągnęłam kilka pudełek, przegrzebałam je dokładnie i oto co mam:




Zakupiony dawno temu świecznik, który dopiero teraz ujrzał światło dzienne.


Podobają mi się jego detale:


I nic, a nic mi nie przeszkadza trochę szarych kropek, świadczących o lekkim zużyciu.



Z ukrycia wyszły też sztuczne perły, zapełniły flakon i zasłoniły łodyżki zasuszonych róż:





Wieczorem wszystko wygląda tak samo, a jednak inaczej:



W świetle świec cały pokój, regały z książkami, nabierają zupełnie innego wyglądu:



Z jednej strony lubię takie klimaty, bo trochę już mi ich brakowało(latem, nawet po 22-ej wciąż jest światło na zewnątrz, więc nie mam możliwości zapalania sobie świeczek), a z drugiej strony wiem, że zima i chłody są już nieuniknione.





A w kuchni takie ażurki na ścianach się pojawiają, kiedy zapalam latarenkę:





sobota, 15 września 2012

Mitenki - prace postępują





Nie wiem czy ja dostałam jakiegoś zaciemnienia kiedy podjęłam się zrobić mitenki? Przecież wszyscy wiedzą, że mitenki i każde rękawiczki czy coś na ich kształt, robi się w liczbie dwóch! Dwa znaczy powtórzenie! Ja nie cierpię robić czegoś dwa razy. Jakoś czarno widzę przyszłość . 
Ten pierwszy raz jest jak zabawa w odkrywanie. Robótka na pięciu drutach, do tego mitenki i do tego ażurowe - wiecie, żeby było ciekawie. Jak już się porywać, to na wyższy poziom raczej niż na niższy. 

Miałam już pierwsze "zastopowanie": co dalej? jak do tego podejść? Pomyślałam pół dnia i poszło. Na razie robótka w toku, ale... co będzie, kiedy skończę jedną?






I na mojej rączce z urąbanymi pazurami:




I jeszcze raz, z innego kąta:



Ciężko jest zrobić sobie samej zdjęcie. Zastanawia mnie dlaczego ten wzór tak się skręca? Czy tak ma być? Możliwe.

środa, 12 września 2012

Passiflora






Zakwitła mi przed domem:








Prawdopodobnie jest to 'Passiflora caerulea' jedna z najpopularniejszych odmian. Pewności jednak nie mam. 






Jedne pąki przekwitają, kolejne się otwierają... i takie to cudo mam przed drzwiami frontowymi.

poniedziałek, 10 września 2012

Dywanik do łazienki




Skończyłam, jeszcze ciepły...




mieszanka bawełny z akrylem





Wzór pętelkowy




Na pewno nie będzie to ostatnia produkcja.


sobota, 8 września 2012

Stało się....











W piątek, późnym popołudniem, Małgosia złamała rękę. Bardzo delikatne to złamanie, ale wciąż złamanie. Jechała na hulajnodze i z ogromnym impetem upadła na asfalt. 

Cóż więcej można dodać? Nic.

poniedziałek, 3 września 2012

Nowy rok szkolny!






Zaczął się 3 września, dość późno, jak na tutejsze szkoły. Większość z nich pierwsze zajęcia ogłosiła prawie tydzień wcześniej. 

Nie pisałam tego, ale przez całe wakacje męczyły mnie wątpliwości, jak to będzie z Moniką? Przedszkole lubiła, ale co płaczu było na początku.... Obawiałam się, że tym bardziej w szkole, gdzie siedzi się w ławkach, słucha nauczyciela, wykonuje nieco trudniejsze zadania, nie będzie lepiej. 


Nastawiałam się na ranki, zwłaszcza pierwszy, pełne łez. 


Co się okazało? Monika zadowolona uczestniczy we wszystkich zajęciach. Nosi plecak, radzi sobie z poleceniami, ba, nawet otrzymuje nagrody od nauczycielki za skupienie na lekcji i wykonywanie poleceń. Może dla niektórych rodziców to banalne, ale dla mnie to wielka rzecz!



Pierwszy poranek: mój małżonek po raz pierwszy od 4 lat uczestniczył we wszystkim. Do tej pory zawsze składało się, że był w pracy. Tym razem mógł pójść z nami. I nie chodzi o to, że było uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. Tutaj nie ma takich tradycji. Pierwszy i ostatni dzień szkoły są takie same, jak pozostałe. No, może większy luz panuje, wiadomo, jak to na początku(lub końcu).


Plecaki gotowe:



Wiadomo który jest czyj, spoglądając tylko na rozmiar.


Obie gotowe do wyjścia:





Najmłodsza oczywiście też przy drzwiach:




I jeszcze wspólne zdjęcie sióstr:



I tak zaczęliśmy nowy rok szkolny!
 

niedziela, 26 sierpnia 2012

Kolejny powojnik ukazuje swoje piękno



Tym razem jest to ciemny fiolet, rozwija kwiaty aż do ziemi:




Wciąż rozchylają się kolejne pąki, i kolejne...




I jeszcze zbliżenie:




A tymczasem w oknie kuchennym wiszą zasuszone ostróżki. Zupełnie zapomniałam, że właśnie ostróżki suszą się fantastycznie. Gdybym pomyślała o tym odpowiednio wcześnie, teraz miałabym przepiękny, wysoki bukiet, w kolorze, który uwielbiam:





Natomiast na żyrandolu zawisł różany bukiet - pamiątka po chrzcie Izy:
 


Kwiaty miały fantastyczny kształt - taki "różany", zwarty...





...nie mogłam się im oprzeć i nie pozwoliłam zwyczajnie zwiędnąć i umrzeć:






Z innej beczki...

Izabela radzi sobie coraz lepiej z toaletą. Od piątku zaliczyła tylko jedną wpadkę; jestem zachwycona.



W robótkach cisza, bo czytam kolejną książkę H. Mankella "Firewall".